Perfumy renomowanych marek od lat kojarzą się z luksusem, klasą i… wysoką ceną. Za niewielki flakon o pojemności 30 ml nierzadko trzeba zapłacić nawet kilkaset, a czasem blisko tysiąc złotych. Nic więc dziwnego, że w odpowiedzi na potrzeby rynku wiele internetowych perfumerii oferuje tańsze alternatywy - produkty inspirowane znanymi zapachami. W sieci bez trudu znajdziemy zamienniki takich klasyków jak Chanel N°5, Scandal od Jean Paul Gaultier czy Libre od Yves Saint Laurent i to za ułamek ceny oryginału. Często jednak opisy tych "inspirowanych" zapachów są niemal identyczne z tymi, które stworzyli producenci markowych perfum. Czy taka praktyka jest zgodna z prawem?

W pierwszej kolejności warto pamiętać, że zarówno opisy produktów, jak i ich zdjęcia, co do zasady mogą stanowić utwory w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek formie, niezależnie od jego wartości, przeznaczenia czy sposobu wyrażenia.
Skopiowanie opisu perfum i zamieszczenie go na stronie internetowej oferującej produkty "inspirowane" znanymi markami może prowadzić do naruszenia autorskich praw majątkowych podmiotu, który nimi dysponuje - zazwyczaj będzie to producent oryginalnych perfum. Taka praktyka może również naruszać autorskie prawa osobiste twórcy opisu.
Podobna zasada dotyczy zdjęć wykorzystywanych w reklamach perfum. Tego typu fotografie są zazwyczaj wykonywane przez profesjonalistów, z indywidualnym doborem parametrów sprzętu i oświetlenia, co nadaje im oryginalny, twórczy charakter. W efekcie każde takie zdjęcie może być uznane za utwór podlegający ochronie prawnoautorskiej.
Wykorzystywanie cudzych utworów - zarówno tekstów, jak i zdjęć - jest dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy istnieje odpowiednia umowa: o przeniesienie praw autorskich lub udzielenie licencji, określająca zakres korzystania z utworu i pola eksploatacji.
W przypadku naruszenia majątkowych praw autorskich twórca może dochodzić m.in.:
Z kolei naruszenie autorskich praw osobistych wiąże się z ryzykiem żądania zaniechania naruszenia, usunięcia jego skutków, zapłaty zadośćuczynienia pieniężnego albo zapłaty odpowiedniej kwoty na wskazany cel społeczny.
Z punktu widzenia prawa autorskiego istotne jest również to, w jaki sposób producent prezentuje opis swojego produktu. Kopiowanie takich treści (nawet z drobnymi zmianami) może prowadzić do plagiatu. Dotyczy to także składów kompozycji zapachowych, które przedstawiane są w określonej kolejności i stylistyce. Opis nut głowy, serca i bazy w unikalnej formie może zostać uznany za utwór podlegający ochronie. Sam fakt, że producent zamieszcza taki opis publicznie, nie oznacza, że jego wykorzystanie przez inny podmiot jest zgodne z prawem.
Odrębną kwestią jest wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia opisów produktów. Jeśli producent, oferując setki podobnych wyrobów, posługuje się narzędziami AI do generowania treści, należy przyjąć, że takie opisy nie będą objęte ochroną prawnoautorską. Wynika to z faktu, że utwór w rozumieniu ustawy o prawie autorskim musi być przejawem działalności twórczej człowieka. W efekcie teksty stworzone wyłącznie przez algorytmy mogą być swobodnie kopiowane i wykorzystywane przez inne podmioty. Choć w branży perfumeryjnej to rzadkość, takie podejście może być spotykane np. w sektorze meblarskim - przy masowym opisywaniu podobnych modeli wyposażenia wnętrz.
Dodatkowo należy pamiętać, że zgodnie z treścią rozporządzenia AI Act, treści wygenerowane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji powinny być odpowiednio oznaczone tak, aby nie wprowadzały użytkownika w błąd.
Większa elastyczność dotyczy również zdjęć pochodzących z ogólnodostępnych baz zdjęć (tzw. stocków), takich jak Pixabay, Pexels czy Unsplash. Serwisy te udostępniają materiały graficzne na różnych zasadach - część zdjęć można wykorzystywać bez ograniczeń, inne wyłącznie w celach niekomercyjnych lub z obowiązkiem podania autora. W każdym przypadku przed użyciem zdjęcia warto zapoznać się z konkretną licencją i regulaminem danego portalu.
Rozważając ochronę prawną perfum, warto zadać pytanie, czy sama kompozycja zapachowa, a więc to, co decyduje o wyjątkowości i rozpoznawalności danego produktu, może zostać uznana za utwór w rozumieniu prawa autorskiego.
W tym zakresie orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz sądów krajowych nie jest jednoznaczne. Przeważający pogląd wskazuje, że zapach jako zjawisko ulotne, trudne do precyzyjnego i trwałego utrwalenia, nie spełnia przesłanek uznania go za utwór. Mimo to istnieją wyjątki - warto wspomnieć tu o precedensowym orzeczeniu sądu najwyższego w Holandii (Hoge Raad der Nederlanden) z 16 czerwca 2006 r. w sprawie Kecofa B.V. vs. Lancôme Parfums et Beauté et Cie S.N.C. (C04/327HR).
W tym przypadku sąd uznał, że zapach podlega ludzkiej percepcji, a jeśli zestawienie poszczególnych nut zapachowych jest wystarczająco oryginalne, to może korzystać z ochrony prawnoautorskiej. Co istotne, rozróżniono tu "corpus mysticum", czyli ulotny zapach jako wrażenie zmysłowe od "corpus mechanicum", czyli fizycznej substancji, która zapach wywołuje. Ostatecznie to właśnie substancja chemiczna jako namacalna forma została objęta ochroną.
Nie oznacza to oczywiście, że każda mała perfumeria, która zdecyduje się odtworzyć kompozycję znanego zapachu, musi natychmiast obawiać się postępowania sądowego. Warto jednak pamiętać, że takie działania - choć powszechne - zawsze niosą ze sobą ryzyko, zwłaszcza jeśli twórca oryginału zdecyduje się dochodzić ochrony swojego dzieła na drodze prawnej.
Dlatego też nie wystarczy zachować ostrożność przy korzystaniu z cudzych opisów czy zdjęć. Również próby odwzorowania formuły chemicznej perfum powinny być poprzedzone rozważeniem potencjalnych konsekwencji prawnych.
Odrębnym, choć równie istotnym zagadnieniem związanym z kopiowaniem opisów perfum jest kwestia naruszenia prawa do znaku towarowego. Renomowani producenci, tacy jak Chanel czy Dior, dokładają wszelkich starań, by nazwy ich marek były chronione poprzez rejestrację jako znaki towarowe i to często na skalę międzynarodową. Taka rejestracja przyznaje wyłączność na komercyjne wykorzystywanie danego oznaczenia, co oznacza, że użycie chronionej nazwy w opisie innego produktu (np. zamiennika) może stanowić naruszenie prawa.
Zgodnie z art. 296 ustawy - Prawo własności przemysłowej, właściciel zarejestrowanego znaku towarowego może w przypadku naruszenia żądać m.in.:
Co więcej, właściciel znaku może również wystąpić z wnioskiem o zablokowanie kampanii reklamowych, np. prowadzonych w systemie Google Ads, jeśli naruszają one prawa do jego oznaczenia.
Wykorzystywanie zarejestrowanych nazw marek w celu promowania produktów "inspirowanych" oryginałem, nawet bez zamiaru wprowadzenia konsumenta w błąd, w praktyce często kończy się konsekwencjami prawnymi. Dlatego przed publikacją opisów czy materiałów marketingowych warto zadbać o ich zgodność z przepisami dotyczącymi znaków towarowych.
W kontekście przedstawionych wyżej zagadnień warto zadać sobie pytanie: jak tworzyć opisy produktów, by nie narażać się na odpowiedzialność prawną?
Podstawową zasadą jest dbałość o unikalność treści. Kopiowanie opisów bez zgody producenta, nawet jeśli dotyczą ogólnych cech produktu, może stanowić naruszenie praw autorskich. Wyjątkiem są sytuacje, gdy przedsiębiorca uzyskał odpowiednią licencję lub zgodę od producenta, co często ma miejsce w przypadku oficjalnych dystrybutorów.
Równie istotne jest unikanie posługiwania się zarejestrowanymi znakami towarowymi innych podmiotów, takimi jak "Chanel", "Dior" czy "Yves Saint Laurent". Znaki towarowe podlegają ochronie prawnej, a ich użycie w celach komercyjnych np. w opisach produktów "inspirowanych" danym zapachem może prowadzić do naruszenia prawa do znaku towarowego. Co do zasady, wykorzystanie znaku towarowego bez zgody jego właściciela jest zabronione, chyba że zachodzą szczególne przesłanki, np. zasada wyczerpania prawa lub dozwolony użytek informacyjny, które jednak mają ograniczone zastosowanie i wymagają ostrożnej analizy.
Dlatego warto zainwestować w autorskie opisy i zdjęcia, które nie tylko odróżnią ofertę sklepu od konkurencji, ale również będą podlegały własnej ochronie prawnej. W określonych sytuacjach można rozważyć powołanie się na zasadę wyczerpania prawa do znaku towarowego, jednak wymaga to spełnienia rygorystycznych warunków i każdorazowej oceny konkretnego przypadku.
Planując uruchomienie sklepu internetowego, warto wykazać się dużą ostrożnością przy wykorzystywaniu jakichkolwiek materiałów pochodzących ze stron producentów - zarówno opisów, jak i zdjęć czy grafik. Jeśli natomiast przedsiębiorca decyduje się na stworzenie własnych materiałów marketingowych, dobrze jest zabezpieczyć je od strony prawnej oraz na bieżąco monitorować, czy nikt nie narusza wizerunku marki.
To podejście nie tylko ogranicza ryzyko sporów prawnych, ale też wzmacnia pozycję sklepu jako profesjonalnego i godnego zaufania sprzedawcy.
Jeśli potrzebujesz pomocy profesjonalistów z zakresu prawa e-commerce oraz IP, sprawdź usługi Kancelarii RPMS. Zajrzyj na: https://rpms.pl/.
Autor tekstu:
Anna-Maria Sobczak ATTORNEY-AT-LAW / RADCA PRAWNY tel. +48 577 399 320, sobczak@rpms.pl
Artykuł sponsorowany