Czy wiesz, co twoje dziecko robi w sieci?

Pierwszy kontakt dzieci z nowoczesnym technologiami następuje coraz wcześniej. Zainteresowanie początkowo ograniczone do gier i animacji, zmienia się wraz z nabyciem umiejętności czytania i pisania. Im dziecko jest starsze, tym bardziej ewoluuje jego rodzaj aktywności w sieci. Rodziców najbardziej niepokoi łatwo dostępna pornografia. Ale czy to na pewno jedyne zagrożenie jakie czyha na nieletnich w wirtualnej rzeczywistości?

Poznaj, aby zrozumieć

Aby móc właściwie ochronić dzieci przed niebezpieczeństwami, należy najpierw zrozumieć w jaki sposób młodzi ludzie korzystają z internetu oraz w jakich miejscach to robią. Według raportu EU Kids Online 2018 aż 82,5 proc. dzieci i młodzieży łączy się z siecią codziennie. Ponad 72 proc. ma profile w portalach społecznościowych; swoje konta w tego rodzaju serwisach posiada już połowa dziesięciolatków. Raport "Nastolatki 3.0" wydany przez NASK jako główne wskazuje dwa miejsca, w których młodzi ludzie korzystają z internetu. Większość loguje się do sieci w domu (jest to aż 95,4 proc.), drugim miejscem jest szkoła - 41,2 proc. Wraz z wiekiem (szkoła ponadgimnazjalna) wzrasta częstotliwość korzystania z sieci także w drodze do szkoły oraz miejscach publicznych. Młodzi ludzie przebywają on-line przez większą część swojego życia. Wynika to nie tylko z coraz łatwiejszego dostępu do cyberprzestrzeni, ale także z postępu technologicznego. Najbardziej popularnym narzędziem używanym do surfowania są więc smartfony. Używając telefonu dziewczynki przebywają w sieci dziennie aż 211,5 minut, a chłopcy ponad 165 minut.

Wspomniany raport NASK podaje, że pierwszy kontakt z internetem następuje w wieku 9 lat i 7 miesięcy. Jeżeli połączymy to z wiedzą, że znacząca większość dzieci korzysta z wirtualnej rzeczywistości w domu, może się wydawać, że rodzice mają kontrolę nad tym co robią ich pociechy w sieci. Jednak prawie 70 proc. dzieci deklaruje, że edukację cyfrową odbyło na własną rękę. Grooming, seksting, hikikomori czy patostreaming brzmią dla współczesnych rodziców jak tajemnicze zaklęcia. Poniżej wyjaśniamy, jakie niebezpieczne treści i zjawiska kryją się pod tymi pojęciami.

Grooming

Nieśmiałe dzieci bardzo często szukają przyjaciół w sieci. Łatwość kontaktu, możliwość wykreowania siebie na nowo, naiwność wynikająca z braku doświadczenia sprawiają, że młody człowiek jest podatny na wpływ osób trzecich. Stanowi więc łatwą ofiarę dla pedofila.

Zanim dojdzie do wykorzystania, sprawca przemocy psychicznie uzależnia dziecko od siebie. Pozorując wsparcie i przyjaźń zdobywa zaufanie, uzależnia od siebie, a później wprowadza je w świat seksu. Taki proces przygotowania dziecka do wykorzystania seksualnego nazywany jest z języka angielskiego child groomingiem. Pedofil poprzez swoje działania osłabia w dziecku poczucie wstydu, nadmiernie rozbudza popęd seksualny. Od niewinnych rozmów przechodzi do wysyłania zdjęć pornograficznych, często prosi ofiarę o robienie sobie nagich zdjęć. Zdarza się, że aby zdobyć zaufanie i przychylność ofiary przekazuje jej prezenty - upominki oraz doładowania w usługach internetowych. W takiej sytuacji namówienie dziecka na spotkanie bywa tylko kwestią czasu.

Tylko rodzic, który jest obecny i towarzyszy w wyborach również internetowych swojej pociechy, ma szansę wyłapać pojawienie się nowej internetowej znajomości. - Należy pamiętać, że nawiązywanie przyjaźni w sieci jest dla dzieci całkowicie naturalne - mówi Martyna Różycka, ekspertka NASK. - Warto, aby rodzic od czasu do czasu porozmawiał ze znajomymi dziecka, również tymi internetowymi, tak jak rozmawia z kolegami przychodzącymi do domu.

Seksting

Nastolatki wchodzące w pierwsze związki uczuciowe są podatne na zjawisko nazwane sekstingiem. Polega ono na wysyłaniu wiadomości (zdjęć, filmików) na których prezentują się nago lub prawie nago. Młodzi ludzie wysyłają swoje intymne zdjęcia nie tylko sympatii, ale także osobom poznanym w internecie (tzw. send nudes).

E-usługi, które cieszą się największą popularnością

Rosnąca popularność smartfonów sprawia, że większość dzieci i młodzieży ma dostęp do narzędzia umożliwiającego wysyłanie multimediów. Rodzice powinni zbudować w dziecku świadomość, czym może grozić wysyłanie nagich zdjęć do innych osób, oraz że tego typu treści mogą być w łatwy sposób wykorzystane przeciwko nim. W przypadku rozstania z sympatią, zdjęcia mogą zostać upublicznione, co w konsekwencji może doprowadzić do ośmieszenia wśród rówieśników, a w skrajnych przypadkach - do nerwicy, depresji czy prób samobójczych. Jeżeli dziecko wysyła materiały erotyczne do obcych osób, traci nad nimi kontrolę i nie ma wiedzy, jak później jego zdjęcia zostaną wykorzystane. Publikowanie zdjęć o podłożu erotycznym na swoim profilu może prowokować niebezpieczne zachowanie ze strony innych użytkowników. Budowanie poczucia własnej wartości na podstawie wyglądu, seksapilu może być sprzeczne z wartościami przekazywanymi przez opiekunów.

Hikikomori

"Wirus samotności", pierwotnie zdiagnozowany w Japonii, został nazwany hikikomori - dosłownie "niewychodzeniem na zewnątrz". Przejawem tego zjawiska jest całkowite wycofanie z bezpośrednich aktywności społecznych. Osoba cierpiąca na to zaburzenie na długie miesiące zamyka się w swoim pokoju unikając interakcji z innymi ludźmi twarzą w twarz. Swoją aktywność przenosi całkowicie do świata online.

Dzieci, u których diagnozuje się to zaburzenie, nie opuszczają wirtualnej rzeczywistości, zdarza się także, że trzeba je przymusowo karmić. Wszystkie aktywności przenoszą do internetu, a w prawdziwym świecie nie chcą już żyć. Wbrew pozorom nie jest to zjawisko dotyczące tylko Japonii. Pierwszy przypadek w Polsce został zdiagnozowany już w 2001 roku przez psychiatrę Marka Krzystanka (opis tej diagnozy można zaleźć w rozdziale "Hikikomori. Cień miasta" w książce "Kryzysy, katastrofy, kataklizmy w perspektywie psychologicznej", wyd. Stowarzyszenie Psychologia i Architektura).

Patotreści

Streaming w mediach społecznościowych polega na przekazie nagrania na żywo bez montażu. Zjawisko początkowo zyskało popularność wśród youtuberów zajmujących się grami komputerowymi, relacjonujących w sieci wirtualne rozgrywki. Z czasem pojawił się nurt tak zwanych patostreamerów. Jest to grupa ludzi, którzy prowadzą w serwisach społecznościowych relacje ze swojego życia, a w nagraniach prezentują zachowania właściwe dla środowisk patologii społecznej: libacje alkoholowe, wulgarne rozmowy, przemoc w stosunku do ludzi i zwierząt. Jednym z pierwszych i najpopularniejszych patostreamerów jest Daniel "Magical", który pokazywał swoją najbliższą rodzinę. Promowanie takich treści w internecie stało się narzędziem do zarabiania pieniędzy. Osoby występujące zachęcają widzów do wpłat (tzw. donejty), a osiągnięcie danej kwoty zwykle oznacza wykonanie jakiegoś zadania. Dla patostreamerów nie ma granic: nakłanianie dwunastolatki do rozbierania się publicznie ("Gural"), zmuszanie własnej matki do wypicia litra piwa duszkiem (wspomniany Daniel "Magical") czy pokazywanie brutalnego stosunku seksualnego ("Rafatus" i jego partnerka Marlenka). Aby uniknąć konsekwencji w postaci zablokowania konta w serwisach, patostreamerzy nie zapisują swoich nagrań, oficjalnie nie są więc one dostępne do ponownego obejrzenia. Wycinki z nich krążą jednak w sieci za pośrednictwem osób, które stworzyły kopie (tzw. shoty).

Rosnące znaczenie mediów społecznościowych wykreowało również nowe zjawisko: influencerów. Takie osoby są obserwowane w social mediach przez tysiące, a wręcz dziesiątki tysięcy fanów. Skrajnym przykładem są tak zwani patoinfluencerzy, promujący negatywne zachowania jak zażywanie narkotyków, seks pełen przemocy czy nadmierne spożywanie alkoholu. Mogą to robić przykładowo za pomocą piosenek (Popek, Cypis) czy zdjęć (Marta Linkiewicz znana jako Linki Master). Według danych pochodzących ze wspomnianego raportu NASK aż 37 proc. nastolatków przyznaje się, że zna i oglądało patotreści w internecie. Język jakim posługują się patoinfluencerzy wchodzi do mowy potocznej używanej przez dzieci. Unikanie takich treści oznacza brak orientacji w tym co akurat jest modne, a tym samym -  może prowadzić do wykluczenia z grupy rówieśniczej.

Co robić?

Wielu rodziców zastanawia się, jak uchronić dziecko przed szkodliwymi zjawiskami, jakie niesie za sobą internet. Z uwagi na rosnące znaczenie nowych technologii, zabranianie pociechom dostępu do sieci nie jest najlepszym rozwiązaniem. Na pewno pomoże założenie blokad na odpowiednie treści (często możliwe w ustawieniach smartfonów lub w przeglądarkach internetowych). To jednak nie wszystko. Kluczowe znaczenie ma jakość kontaktu rodzica z dzieckiem. Jak mówi ekspert NASK, Martyna Różycka: - Szczera rozmowa oraz wyjaśnienie, dlaczego jako opiekunowie nie akceptujemy takich zachowań, jest bardzo ważna. Istotne jest również zgłaszanie szkodliwych treści do moderacji serwisów, aby jak najszybciej i skuteczniej ograniczyć zasięg odbioru treści.

Ważne jest także, aby rodzice mieli przynajmniej minimalną świadomość tego, co dzieje się w internecie. Chodzi o to, aby wiedzieć kto jest akurat popularny i jakie treści przedstawia. W ten sposób można podczas rozmowy z dzieckiem zorientować się, czy nie ma kontaktu ze szkodliwymi treściami.


Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje