Imiona naj-, czyli jak Polacy wybierają imiona dla swoich dzieci

Choć Polacy coraz częściej decydują się nadawać swoim dzieciom imiona oryginalne i nietuzinkowe, to zasadniczo wciąż pozostają tradycjonalistami. Wystarczy spojrzeć na panujące w naszym kraju tendencje imiennicze – w 2018 r. królowały nad Wisłą imiona raczej nienowe i chyba dobrze wszystkim znane: Zuzanna, Julia, Maja, Zofia i Hanna (to, oczywiście, wśród dziewczynek) oraz Antoni, Jakub, Jan, Szymon i Aleksander (to, rzecz jasna, wśród chłopców).

Jakie imiona wybieramy najczęściej?

Z danych, które opublikowało niedawno Ministerstwo Cyfryzacji wynika, że Polacy sięgają przede wszystkim po imiona trwale umocowane w polskiej tradycji imienniczej. Imion rzadkich, niespotykanych i egzotycznie brzmiących nadano w 2018 r. raptem parę tysięcy, i dotyczy to zarówno chłopców, jak i dziewczynek.

Po imiona dobrze osadzone w polszczyźnie, istniejące w niej od dziesięcioleci, sięgano tymczasem przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy razy. Wielką popularnością cieszą się więc - wspomniane już na wstępie - Zuzanna (8866 rejestracji), Julia (8468), Maja (8033), Zofia (7928), Hanna (7723), Lena (7650), Alicja (5759), Maria (5442), Amelia (5310) czy Oliwia (5058). Pierwszą dziesiątkę imion chłopięcych otwierają natomiast Antoni (9329 rejestracji), Jakub (8908) i Jan (8457), a zamykają: Mikołaj (6008), Wojciech (5862) i Kacper (5437).

Jakich imion lepiej nie nadawać?

Mimo że w kwestii wyboru wymarzonego imienia dla swojego dziecka możemy się cieszyć dużą swobodą, to nie wszystko nam jednak wolno. Polskie prawo jasno precyzuje, jakich imion nie zarejestrujemy w Urzędach Stanu Cywilnego. Art. 59 Ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego stanowi, że kierownik USC może odmówić rejestracji danego imienia, jeśli przyjmie ono formę zdrobniałą, będzie miało charakter ośmieszający (tudzież nieprzyzwoity i budzący negatywne skojarzenia) albo nie będzie wskazywało jednoznacznie na płeć dziecka. Niedopuszczalne jest również nadawanie noworodkom więcej niż dwóch imion pisanych osobno. Zdarza się oczywiście, że państwowi urzędnicy pozostają bezradni wobec propozycji, z jakimi przychodzą do nich świeżo upieczeni rodzice. Co wtedy?

W takich sytuacjach pomocy szuka się zwykle u ekspertów Rady Języka Polskiego, którzy - na wniosek pracowników USC - zajmują się rozstrzyganiem kwestii trudnych do rozwiązania na gruncie krajowych ustaw i aktów prawnych. Według wytycznych sformułowanych przez RJP, powinno się zatem unikać nadawania imion pochodzących od wyrazów pospolitych (np.: antena, bławatek, sonata), nazw geograficznych (np.: Korea, Malta), a także niezgodnych ze polską ortografią i z zasadami zapisu współczesnej polszczyzny. Ale i od tej zasady są oczywiście wyjątki - imiona brzmiące archaicznie (lub, na pierwszy rzut oka, niepoprawnie) można zarejestrować wtedy, gdy jest to na przykład umotywowane tradycją rodzinną.

Ważne, by w poszukiwaniach najlepszego imienia dla swojego dziecka kierować się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem. I - rzecz nie mniej ważna - mieć jednocześnie na uwadze, iż sezonowe mody mają do siebie przede wszystkim to, że szybko przemijają. Nie zapominajmy, że większość z nas posługuje się przecież swoim imieniem przez całe życie - powinno być więc ono nie tylko "ładne" i oryginalne, ale także ponadczasowe.

Jak wybieramy imiona dla dzieci?

W latach emisji brazylijskiej telenoweli "Niewolnica Isaura" (było to ponad 30 lat temu!), wielkim powodzeniem cieszyło się nad Wisłą imię tytułowej bohaterki. Dzisiaj sprawy wyglądają podobnie: Polacy coraz częściej decydują się nadawać swoim dzieciom imiona, jakie noszą postaci pojawiające się w serialach dostępnych w popularnych serwisach VOD. Stąd też wzięły się zapewne na liście przygotowanej przez Ministerstwo Cyfryzacji imiona Arya (zaczerpnięto je najprawdopodobniej ze słynnej "Gry o tron"), Claire (czyżby źródeł inspiracji należało szukać w "House of Cards"?) czy Elsa (tu wypada zapewne odesłać czytelników do disneyowskiej "Krainy Lodu").

Ale dostrzec można również tendencję odmienną. Polacy odwiedzający Urzędy Stanu Cywilnego zdają się coraz częściej sięgać po imiona zapomniane, lecz wciąż jeszcze bardzo charakterystyczne dla historii i kultury dawnej Rzeczypospolitej (a nawet - słowiańszczyzny). Na fali tej mody zarejestrowano więc w 2018 r. kilku Radomirów, Siemowitów i Jaromirów. Porównywalną popularnością cieszą się też imiona biblijne, inspirowane sztuką renesansu czy historią starożytną, takie jak: Salomon, Horacy, Melchior, Leonidas, Abel, Magnus czy Rafael.

Jak zarejestrować imię dziecka?

Imię nowo narodzonego dziecka (podobnie zresztą, jak jego przyjście na świat) można było jeszcze do niedawna zarejestrować tylko osobiście, w placówce Urzędu Stanu Cywilnego. Dzisiaj jednak sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Dzięki dobrodziejstwom Internetu - oraz, co nie mniej istotne, rządowej platformie obywatel.gov.pl - wszystkie te sprawy można załatwić zza klawiatury komputera i bez potrzeby wychodzenia z domu.

W tym celu wystarczy tylko przejść pod adres wspomnianej już strony i zalogować się do systemu. Będzie do tego potrzebny aktualny profil zaufany, potwierdzający naszą tożsamość w internecie. Możemy go założyć na dwa sposoby: albo rejestrując się poprzez stronę internetową naszego banku (który będzie w tym wypadku dostarczycielem zweryfikowanych danych zewnętrznych), albo składając wniosek on-line i potwierdzając go osobiście w jednym z punktów potwierdzających (szczegóły  znajdziesz na tej stronie). Po zakończeniu procedury, pozostanie nam już tylko zgłosić i zarejestrować narodziny dziecka, podając nazwę szpitala, w którym przyszło na świat, oraz imię, jakie dla niego wybraliśmy.

- Zgłoszenie narodzin dziecka przez Internet trwa zaledwie kilka chwil i nic nas nie kosztuje. To wygodna, szybka i bezpieczna metoda, z której niewątpliwie warto skorzystać. Oszczędzi nam bowiem stania w kolejkach do urzędowych okienek i konieczności wypełniania papierowych formularzy. Nic zatem dziwnego, że za pomocą tej usługi Polacy zarejestrowali dotąd narodziny aż 50 tys. dzieci - mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Co istotne, za pośrednictwem serwisu obywatel.gov.pl można także zameldować dziecko i uzyskać odpis zupełny jego aktu urodzenia, który zostanie nam potem udostępniony w najwygodniejszy dla nas sposób - przez Internet, w serwisie ePUAP, lub tradycyjnie - przez listonosza lub w urzędowym okienku. Warto przypomnieć, że za pomocą tej platformy uzyskamy też inne odpisy, dokonane na podstawie aktu małżeństwa lub zgonu.

Z tych udogodnień na pewno warto skorzystać. Choćby dlatego, że czas, który dzięki nim zaoszczędzimy, będziemy mogli spożytkować w inny, przyjemniejszy i bardziej pożyteczny sposób - spędzając go na przykład ze swoim nowo narodzonym dzieckiem.

QUIZ: Czy wiesz, jak ochronić swoje dzieci przed niebezpieczeństwem w sieci?

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy