Reklama

Reklama

Babyboom - jak być mądrymi rodzicami

Nie ma to jak dobry lans!

Reklama

Skoro mamy dziecko, cały świat powinien wiedzieć, jak mocno je kochamy. W tym celu... modnie je ubieramy.

Co z tego, że mężowi przydałaby się nowa para dżinsów, a tobie torebka... Na dziecku przecież oszczędzać nie będę - tłumaczysz sobie.

Czy na pewno masz rację? Zrób rachunek sumienia. Ile ostatnio nowych rzeczy kupiłaś swojemu dziecku, choć szuflady w jego szafie już i tak zamykają się z trudem? Zresztą ciuszkami dla smyka pewnie i tak obdarowuje cię cała rodzina, więc... udałoby ci się zaoszczędzić na własne przyjemności, gdybyś tylko się postarała.

Bo zasada "małe dziecko, małe wydatki" w przypadku ubrań dla maluchów się nie sprawdza. Kosztują fortunę! Dlaczego? Bo producenci dobrze wiedzą, że na śliczne różowe śpioszki nie poskąpimy grosza. - Młode mamy zapominają o sobie.

Tymczasem zdanie "szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko" wcale nie jest utartym sloganem - podkreśla psycholog Monika Kamińska.

- W pogoni za tym, by nasz maluch miał wszystko, co najlepsze, potrzeby rodziców odchodzą w kąt. Takie postępowanie zaczyna rodzić frustrację, smutek, a nawet depresję. Dziecko szybko odczytuje sygnały, jakie nieświadomie mu wysyłamy.

I wtedy, choć ma w domu wszystko, zaczyna być smutne. A rodzice zastanawiają się, w czym tkwi problem. Zamiast doszukiwać się go we własnych emocjonalnych rozterkach, biegną do sklepu po kolejną zabawkę. I tak kręci się błędne koło... Stop!

Tak być nie musi! Współczesny świat wychodzi naprzeciw nie tylko szczęściu dzieci, ale i rodziców. Oraz ich portfelom.

Moda na używane wózki czy zabawki stała się wręcz trendem! Nowoczesna mama (a taką przecież chcesz być!) nie wstydzi się przyznać: jestem oszczędna i roztropna. Bez wahania bierze wózek dla dziecka "po koleżance" albo po kimś z rodziny.

Powstaje masa second-handów i komisów ze sprzętem dla dzieci, używane przedmioty znajdziemy też na allegro.

Dziecko wysokiej jakości

Dzieci - już od chwili, gdy przekroczą próg przedszkola (oferta jest bogata: są przedszkola ekologiczne, wegetariańskie, plastyczne, językowe) - mają grafiki zajęć wypełnione nie mniej niż dorośli.

- Dla przyszłości mojego dziecka zrobię wszystko, kosztem własnych wyrzeczeń. Będzie inteligentne, błyskotliwe - mówi supermama. I szuka kolejnych zajęć dla swojego dziecka: angielski, tańce...

- W socjologii to, co robią współcześni rodzice, ma swoją fachową nazwę. To "produkcja dziecka wysokiej jakości" - mówi socjolog Kamil Półtorak.

- Dlatego osoby zamożniejsze posyłają dzieci do prywatnych przedszkoli, społecznych szkół itd., nie wspominając o zajęciach dodatkowych oraz wydatkach na gadżety. Dzieci już od 6. roku życia zaczynają być konsumentami, co wykorzystuje rynek.

Często rodzice chcą zapewnić dzieciom to, czego sami nie mieli w dzieciństwie. I to jest pułapka! - Nasze niespełnione ambicje przenosimy na dzieci.

Nieświadomie to my pierwsi startujemy w wyścigu o idealną przyszłość pociech, na który potem narzekamy - tłumaczy psycholog i trenerka biznesu Agata Giermakowska-Węgiełek. Dziecko to nie jest długoterminowa inwestycja.

Nie można go sprowadzać do kategorii ekonomicznych, inwestując w pociechę wszystko, co mamy. Mamy dziecko, które powinniśmy kochać i dbać o to, aby było zdrowe i szczęśliwe. Pozwólmy mu marzyć.

To sprawi, że w przyszłości będzie starało się marzenia realizować. Nie zabierajmy mu marzeń, podając wszystko na tacy.

Dowiedz się więcej na temat: przedszkola | rzeczy | świat | dorośli | psycholog | kamińska | zabawki | rodzice | dziecko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje