Reklama

Reklama

Babyboom - jak być mądrymi rodzicami

Bezcenne doświadczenia

Reklama

Jeśli nawet chcemy wychować dziecko po swojemu, to... próżne nadzieje. Z pomocą przychodzą (lub utrudniają) to rodzicom media, internet (szczególnie fora internetowe dla mam), fachowe poradniki, pod którymi uginają się półki w księgarniach oraz programy telewizyjne typu "Superniania".

Specjaliści tłumaczą nam, gdzie popełniamy błędy wychowawcze, jak możemy się z nimi uporać, co zrobić, aby nasze dziecko było jeszcze mądrzejsze i zdolniejsze. Na nasze własne błędy nie ma już miejsca.

Pójście z kilkulatkiem do psychoterapeuty czy psychologa przestało być już koniecznością zasugerowaną przez panią wychowawczynię w przedszkolu lub szkole - stało się nieodłącznym elementem wychowania.

Same przedszkola, także państwowe, organizują warsztaty psychologiczne dla rodziców, gdzie znowu można dowiedzieć się jak supermama wychowuje superdziecko.

- Często przychodzą do mnie rodzice, którzy proszą, abym pomogła ich 7-letniemu dziecku odkryć, jaki drzemie w nim talent - mówi psycholog dziecięcy, Monika Kamińska. - Chwytam się za głowę! Cierpliwie tłumaczę, aby poświęcili własnemu dziecku więcej czasu, zaczęli je obserwować, rozmawiać. A na pewno ten talent odkryją.

Na terapię z obcą osobą przyjdzie jeszcze czas. "Ale przecież w USA to norma. Takie spotkania uzmysławiają dziecku, co będzie robić w przyszłości.

Dają mu świetny start" - dorośli nie dają za wygraną. Chciałbym w w takich sytuacjach im, a nie dziecku, zasugerować terapię.

Bo to oni jej potrzebują. O tym, że w dziecku trzeba rozwijać zainteresowania i zdolności - wszyscy wiemy.

Ale zapominamy, że gra w piłkę nożną z tatą czy malowanie obrazków z mamą jest nie tylko świetną formą spędzania czasu, ale także rozwijaniem w dziecku pasji. Zdrowy rozsądek - to hasło, o którym zapominają rodzice, a o którym od czasu do czasu przypominają im dziadkowie.

Słysząc rady rodziców, puszczamy je mimo uszu. Są staroświeccy! Bo jak mogą uważać, że nasze dzieci mają za dużo wszystkiego.

Zabawek, ubrań, jedzenia, obowiązków. Przecież tak się staramy... - Dla dobra własnych dzieci starajmy się odrobinę mniej - uśmiecha się Monika Kamińska. - Wychowujmy dzieci mądrze. Czytajmy im bajki na dobranoc, bawmy się z nimi w "koci koci łapci", na wakacje zamiast drogiego hotelu wybierzmy domek na Mazurach.

Bo nieważna jest ilość atrakcji, tylko ich jakość. Mały człowiek, gdy dorośnie, nie będzie pamiętał, że miał fantastyczne zabawki.

Ale nie zapomni, jak tata pokazał mu, jak rozpalić ognisko, a mama nauczyła kołysanki na dobranoc. Te doświadczenia będą dla niego bezcenne.

Dowiedz się więcej na temat: przedszkola | rzeczy | świat | dorośli | psycholog | kamińska | zabawki | rodzice | dziecko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje