Reklama

Reklama

Dłużej tego nie wytrzymam!

Brzdąc uparcie wystawia twoją cierpliwość na próbę? Psycholog podpowiada, jak radzić sobie z gniewem i nie tracić kontroli w krytycznych momentach.

Choć to czasami bardzo trudne, psychologowie są zgodni - spokój jest warunkiem wychowawczego sukcesu.

Nie znaczy jednak, że nie wolno ci okazać gniewu. - To emocje taka sama jak smutek czy radość - wyjaśnia Helena Turlejska-Walewska, psycholog.

- Trzeba jednak okazywać go w cywilizowany sposób, bo rodzice są przykładem dla dziecka i od nich maluch uczy się wyrażać złość - dodaje ekspert. W gniewie często wymykają nam się słowa, których tak naprawdę nie chcieliśmy powiedzieć, np. "Jesteś niegrzeczny.

Nie kocham cię". - Dla rodziców taki komunikat rzucony pod wpływem emocji jest sposobem na rozładowanie złości, ale dziecko potraktuje te słowa poważnie - ostrzega psycholog.

Reklama

Zanim popełnisz błąd i zapędzisz się za daleko, dowiedz się, jak radzić sobie z trudnymi emocjami w różnych sytuacjach.

Spytaliśmy kilka mam, jakie sprawy najczęściej wytrącają je z równowagi, i poprosiliśmy psychologa o podanie najlepszego w danym przypadku rozwiązania.

Nocne pobudki

Monika, mama Zosi (1,5 roku): Zosia przez pierwszy rok życia nie przespała spokojnie ani jednej nocy.

Dopóki byłam z nią w domu, jakoś dawałam sobie radę, ale gdy po pół roku wróciłam do pracy, szybko zaczęłam czuć się tak zmęczona, że na każde jej przebudzenie reagowałam złością.

Krzyczałam w duchu i w mało delikatny sposób układałam córkę z powrotem na poduszce. Rano miałam wyrzuty sumienia, ale kolejnej nocy było tak samo.

Rozwiązanie:Problemy z trzymaniem nerwów na wodzy to niestety typowa reakcja na przemęczenie i brak snu.

Dlatego, jeśli nie pracujesz, odsypiaj w ciągu dnia. Gdy maluch zapada w sen, idź w jego ślady (domowe prace naprawdę mogą poczekać!)

Jeśli i ty, i tata maluszka pracujecie, dzielcie się nocnymi dyżurami.

Nawet jeśli karmisz piersią w drugim półroczu życia, maluch nie musi już dostawać mleka za każdym razem, a wodę może mu podać tata.

Mały uciekinier

Magda, mama Mateusza (2,5 roku): Ulubioną zabawą mojego synka jest uciekanie. Gdy tylko się da - także na ulicy lub w sklepie - wyrywa swoją rękę z mojej i... w nogi! Nie mogę go spuścić z oka także w piaskownicy, bo wystarczy, że zerknę do gazety czy zagadam się z inną mamą, a on już jest przy furtce placu zabaw.

Wiele razy najadłam się przez to strachu. Zaczynam już mieć dość jego zachowania i niedługo skończy się to wielkim laniem. A tego wolałabym uniknąć.

Rozwiązanie: Dziecko odkryło, że uciekanie to świetny sposób, by zwrócić na siebie twoją uwagę - choćby wtedy, gdy rozmawiasz z inną mamą czy usiłujesz czytać gazetę.

Przy okazji takich ucieczek brzdąc sprawdza, na ile może sobie pozwolić, zanim naprawdę się rozzłościsz. Tu pomoże tylko stanowczość.

Powiedz synkowi, co czujesz i dlaczego się gniewasz.

Pamiętaj, by nie krzyczeć, ale możesz lekko podnieść głos. W ten sposób dasz malcowi do zrozumienia, że mówisz poważnie, a tobie takie wejście w wyższe tony pozwoli choć w części rozładować emocje.

Ciągłe negocjacje

Anna, mama Marcina (4 lata): Nie zdarzyło się jeszcze, żeby synek po prostu wykonał moje polecenie.

Kiedy mówię mu: "Chodź, idziemy się myć", słyszę "Za chwilę". Gdy chcę wyłączyć telewizor, prosi: "Jeszcze tylko jedną bajkę". I tak w kółko.

A kiedy w jakiejś sytuacji mu nie ulegnę, urządza popisową histerię.

Rozwiązanie: Malec wie, że może z tobą ponegocjować i dlatego ciągle to robi. Musi zrozumieć, że to rodzice ustalają reguły. Gdy następnym razem o coś go poprosisz, uprzedź, co się stanie, jeśli tego nie wykona.

Powiedz np. "Wyłącz telewizor, bo inaczej, za 5 minut ja go wyłączę". Jeżeli dziecko nie posłucha, zrób to, co zapowiedziałaś i... uzbrój się w cierpliwość. Nie próbuj przekrzykiwać zezłoszczonego szkraba.

Jeśli uda ci się w spokoju przeczekać jego histerię (którą zapewne urządzi), smyk zrozumie, że to nie żarty.

Po kilku tego typu sytuacjach do dziecka powinno dotrzeć, że nie może dłużej tobą manipulować i że lepiej jednak przestrzegać zasad.

Potrzeba uwagi

Anna, mama Karolinki (2 lata): Odkąd moja córeczka nauczyła się chodzić, nie daje mi ani na chwilę odsapnąć.

Wiem, że powinnam się cieszyć, że chce być ze mną od rana do wieczora, ale czasem to ponad moje siły.

Chciałabym obejrzeć raz w spokoju odcinek serialu czy przez 15 minut poczytać książkę bez słuchania: "Mamo to, mamo tamto". Czasem czuję się po prostu więźniem własnego dziecka.

Rozwiązanie: To normalne, że spędzając cały dzień z malcem, marzysz, by chociaż na chwilę oderwać się od jego wymagań, pobyć trochę w samotności lub porozmawiać z kimś dorosłym, kto nie wymaga ciągłej opieki z twojej strony.

Poszukaj jakiegoś rozwiązania. Poproś o pomoc babcię dziecka czy męża, by 1-2 razy w tygodniu zastąpili cię przy brzdącu.

Możesz także umówić się z koleżanką, która również ma małe dziecko, że od czasu do czasu będziecie się na zmianę opiekować swoimi pociechami. Pamiętaj też, że będąc z córeczką, nie musisz przez cały czas robić tego, co głównie jej sprawia przyjemność.

Znajdź zajęcie, które będzie miłe dla was obu - np. możecie wziąć wspólną kąpiel. Mała będzie miała okazję pobawić się w wodzie, a ty zyskasz szansę, by się odprężyć.

Możesz również zabrać córkę ze sobą do kawiarni, w której jest kącik dla dzieci albo do przyjaciółki, która ma swojego malucha.

Dziecko zajmie się nieznanymi sobie zabawkami, a wy będziecie mogły wreszcie spokojnie porozmawiać.

Sklepowe potyczki

Małgorzata, mama Maćka (3 lata): Za każdym razem, gdy jestem z Maciusiem w sklepie, mój syn wybiera sobie jakąś zabawkę i żąda, żebym mu ją kupiła. Zazwyczaj jest to coś wielkiego i drogiego, więc oczywiście odmawiam.

A wtedy zaczyna się wrzask, rzucanie się na podłogę, kopanie.

Nie poprawia mi nastroju fakt, że ktokolwiek mnie mija, ma coś do powiedzenia - albo na temat niegrzecznych dzieci, albo na temat złych matek, które nie potrafią sobie radzić.

Rozwiązanie: Złap dystans, odetnij się na chwilę od tego, co się dzieje. Zastanów się też, co bardziej cię złości: zachowanie synka czy miejsce akcji i widownia. Ignoruj gapiów, ewentualnie poradź, żeby zajęli się sobą, a sama spróbuj opanować sytuację.

Młodszego malucha należałoby po prostu wsadzić do wózka i wywieźć ze sklepu.

Starszego malca mocno przytul i powiedz mu stanowczo, że dzisiaj nie dostanie zabawki, bo jest niegrzeczny, ale jak się poprawi, to o tym pomyślisz.

Jeśli się nie uspokoi, powiedz, że liczysz do dziesięciu i chciałabyś, żeby się uspokoił, bo inaczej wyprowadzisz go ze sklepu i póki nie pokaże ci, że jest grzeczny, nie będziecie kupować już żadnych zabawek.

Uwaga! Po takim ostrzeżeniu musisz dotrzymać słowa, bo w przeciwnym razie taka sytuacja znowu się powtórzy.

Mam dziecko

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: maluch | cierpliwość | psycholog | dziecko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje