Reklama

Reklama

Gdy dziecko nie chce jeść

Niech samo wybierze

Reklama

Choć wydaje się nam, że nasze dziecko nie ma jeszcze na tyle rozumu, by samodzielnie decydować o tym, co będzie jeść, pozwólmy mu przynajmniej w jego oczach dokonać wyboru. Mając dwa wybrane produkty o podobnej zawartości składników odżywczych zaproponujmy maluchowi jeden lub drugi. Niech samo wybierze, co będzie jeść na obiad, śniadanie, kolację czy podwieczorek. Możliwość wyboru doda mu nie tylko trochę pewności siebie, ale pozwoli na pewien rodzaj zabawy. Wtedy jedzenie nie będzie kojarzyło mu się z nudnym obowiązkiem. Przecież to ono samo będzie decydować po części o jego składzie.

Regularne pory posiłków

Dbajmy o to, by pory podawania głównych posiłków były w miarę regularne. Maluch nie zna się w ogóle lub aż tak dobrze na zegarku, aby wiedzieć, która godzina decyduje o porze obiadowej. Kojarzy to bardziej z wydarzeniami, jakie mają miejsce przed i po konsumpcji. Dlatego dobrze jest ustalić swój własny rytm i rozkład codziennych zajęć, tak by maluch wiedział, że posiłki są pewnego rodzaju rytuałem. Poza tym jego żołądek przyzwyczajony do stałych pór będzie w odpowiednim momencie sam się dopominał dostarczenia kolejnej porcji jedzenia.

Niech je, wtedy, gdy jest głodne

A dzięki regularnym porom posiłków, dziecko samo, gdy tylko poczuje głód nie zawaha się nam o tym fakcie powiedzieć. Samo poprosi grzecznie o obiad lub kolację. Jeśli nie będzie to miało miejsca w porze, która przez nas uważana jest za najodpowiedniejszą, bądźmy cierpliwi. Jeśli maluch zgłodnieje szybko przyjdzie do nas z prośbą "Mamo, jestem głodny ?"

Stop monotonii

Nie możemy się dziwić dziecku, że nie chce zjadać makaronu lub męczy się podczas jedzenia ryżu. Przecież, jeśli te produkty znajdują się w codziennym menu, każdego dnia, nie ważne, że w różnej postaci, maluch w końcu się zniechęci do danego składnika i potrawy zawierającej go. Stad tak istotne jest urozmaicanie codziennych posiłków. Nie możemy przez cały tydzień podawać pierożków z twarożkiem lub 4 razy w tygodniu kazać dziecku zjadać duszoną marchewkę. W ten sposób, sami możemy wyrobić w nim niechęć do jedzenia.

Nie wszystko na raz!

Jeśli maluch ma problem ze zjedzeniem całego posiłku na raz, zastanówmy się nad zmniejszeniem jednorazowej porcji. A jeśli już to zrobiliśmy, a dziecko ciągle zostawia niedojedzone resztki na talerzu, przechowajmy je w lodówce i po odgrzaniu podajmy maluchowi wtedy, gdy będzie głodne.

Za długo, czy za krótko

Spora nerwowość, najczęściej pośród mam wywołuje zbyt długie w ich mniemaniu jedzenie dziecka. Zajęci oprócz codziennej opieki nad dzieckiem, ważnymi domowymi obowiązkami lub wtedy, gdy mamy pilne sprawunki do załatwienia, liczymy każdą minutę. A dziecko nie chce szybciej jeść i się zwyczajnie guzdrze w naszych oczach. A tak nie jest. Przecież każdy z nas ma indywidualne tempo nie tylko chodzenia, mówienia, reagowania, ale także spożywania posiłków. Może się okazać, że nasza pociecha po prostu lubi się delektować i dlatego tak długo rozsmakowuje się w podanym daniu.

Posiłek? Wcześniej wysiłek?

I jak na każdą dolegliwość, tak i na brak apetytu znajdzie się lekarstwo. W tym wypadku najlepszy okazuje się być ruch. Jeżeli nasz maluch zrzędzi przy jedzeniu i nie chce zjadać podawanych posiłków spróbujmy przed podaniem jedzenia wybrać się z nim na spacer, pobiegać podczas zabawy, pojeździć na rowerku, poskakać. Ruch na świeżym powietrzu potrafi rozbudzić apetyt nawet u największego niejadka. Skorzystajmy, więc z tej doskonałej metody i częściej przebywajmy z dzieckiem na świeżym powietrzu przed, a nie tylko po posiłkach.

Jeśli podane rady pomogą nam się uporać z opornymi, małymi smakoszami, będziemy mogli odstawić na bok dodatkowe widelce i łyżki, które do tej pory udając samolociki latały nad naszymi stołami wprost do otwartych buziek naszych maluchów.

Dowiedz się więcej na temat: zabawy | jedzenie | problem | obiad | maluch | dziecko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje