Reklama

Reklama

Mamo, tato: jestem już dorosła!

Jesteście za młodzi na dziecko

Reklama

Gdy dziecko, dorosłe już dziecko żeni się, wychodzi za mąż, rodzice bardzo przeżywają tą nową dla nich sytuację. Pociecha już wyfrunęła spod ich skrzydeł i wiedzą, że mają coraz mniej władzy i coraz mniejsze możliwości ingerowania w określone sprawy. Są tacy, którzy akceptują ten stan i wiedząc, że taka kolej rzeczy. Bardzo szybko się do tej nowej sytuacji przyzwyczajają. Jednak są i tacy rodzice, dla których fakt, że dorosłe dziecko ma już niedługo założyć własną rodzinę ciągle nie zmienia ich stosunku do niego. Ciągle przecież jestem rodzicem, więc, mogę! Nie ma znaczenia, czy moja córka, jest zamężna lub mój syn się ożenił. A przecież oni są tacy młodzi! I tak da się słyszeć ciągle ważne głosy naszych rodziców, jednak czy ciągle tak bardzo mające dla nas znaczenie? Sami chcąc założyć rodzinę, podejmując taką decyzję nie bierzemy pod uwagę tego czy akurat nasi rodzice są tej decyzji przychylni czy też nie. Zdecydowanie się na dziecko jest tylko i wyłącznie naszą osobistą sprawą, dotykającą, sfery naszej dojrzałości emocjonalnej. Decyzja ta, nie może się wiązać z osądem czy przychylnością naszych rodziców. Jednak oni sami dość często o tym zapominają.

Kupiliśmy Wam meble

Nawet, gdy tworzymy już odrębną jednostkę społeczną. Sami mamy już swoją rodzinę. Rodzinę w sensie partnera, dzieci. Jesteśmy samodzielni pod każdym względem. Nasi rodzice dają się nam we znaki. Może, dlatego żeby móc poczuć, że ciągle, jako nasi rodzice mają władzę, która pozwala im na podejmowanie za nas różnorakich decyzji. Może z chęci zwykłej pomocy, tylko czasem ubranej nie tak jak trzeba. Jednak zdarza się, że bez konsultacji z nami robią nam różne "niespodzianki". Wiele młodych małżeństw spotyka się pomocą ze strony swoich rodziców. Ale niekiedy pomoc ta przestaje być tak naprawdę przyjmowana z chęcią. Ile da się słyszeć narzekań "rodzice podczas ostatnich odwiedzin u nas oznajmili, że kupili nam meble do salonu ?", "zaplanowali nasze wakacje ?", "wybrali nam glazurę do łazienki ?". I choć te wszystkie formy pomocy, faktycznie są bardzo przydatne, bardzo miłe i nieraz mają na celu odciążenie dorosłych dzieci w kwestii finansowej, to nie zawsze pomoc ta przekazywana jest tak, jak być powinna. Bo dzięki takim właśnie "wybiegom" nasi rodzice mogą od czasu do czasu poczuć, że mogą za nas podejmować chociażby decyzje związane z wystrojem naszego mieszkania lub sposobem spędzania przez nas wolnego czasu. A dla nich to już i tak bardzo dużo. Dla nas zresztą też.

Będziesz moim dzieckiem, aż do śmierci!

Fakt, że już od dawna legitymujemy się dowodem osobistym, mamy mężów, żony, gromadkę wesołych dzieciaków biegających po domu, tak naprawdę nie zmienia wiele w odczuwaniu przez naszych rodziców odpowiedzialności za nas, okazywania nam troski. I choć, tak, jak w okresie dorastania , gdy buntowaliśmy się na każde ich słowo, tak i przez całe nasze już dorosłe życie toczymy z nimi spory dotyczące mniej lub bardziej ważnych kwestii dotyczących naszego osobistego życia. Co ciekawe, jest to zupełnie naturalny proces. Bo uczucia rodzicielskie, troska i chęć pomocy dziecku nie kończą się w momencie jego całkowitego usamodzielnienia się i założenia własnej rodziny. Bo nawet wtedy, gdy jesteśmy już dorośli, nasi rodzice mają pełne prawo do wyrażania swoich opinii na temat naszego życia, podejmowanych przez nas decyzji. Oni sami jednak muszą wiedzieć, że ich troska nie zawsze może sięgać tak daleko jak kiedyś, gdy byliśmy jeszcze małymi dziećmi. A my? Choć najczęściej ich uwag nie słuchamy z chęcią, to musimy zrozumieć, że tak jak nasz status cywilny, społeczny może się zmieniać, możemy się zmieniać my sami. Tak fakt, że są naszymi rodzicami, a my ich dziećmi nie zmieni się do końca naszych dni. Nie zapominajmy o tym. Zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się momenty różnic zdań i spięć z nimi. A nasze dzieci, przecież też kiedyś dorosną. Jak my sami będziemy wtedy się zachowywać? Jak poradzimy sobie z faktem ich dorosłości?

Dowiedz się więcej na temat: problemy | dorośli | dziecko | tato | rodzice

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje