Reklama

Reklama

Anatomia zdrady. Czym są okna Johari?

Dana... Uwielbiana przez wszystkich. Dobra, kochana, współczująca. Cudowny człowiek. Była zawsze wzorem do naśladowania. Za jej słowami szły czyny. Żadnej obłudy, fałszu, dwulicowości. Ona sama nie zapomni, jak k przekonywała koleżanki do wybaczania. Podawała przykłady ludzi, którzy po zdradzie poukładali swoje relacje na nowo, dla których zdrada paradoksalnie stała się ratunkiem ich letniego w pewnym momencie związku.

Rafał nie jeden raz śmiał się, że zdrady dodają tylko pikanterii. Znany ze swojego humorystycznego podejścia do życia. Luzak - tak go nazywano. Koleżanki mające partnerów tyranów zazdrościły Beacie takiego cudownego męża. Nie robił problemów, gdy obiad nie czekał na niego po powrocie z pracy, dawał swobodę, o jakiej niejedna mężatka mogłaby marzyć. Spotykała się ze znajomymi, wyjeżdżała na weekendy z przyjaciółką, a on z uśmiechem na ustach żegnał ją w drzwiach i bez mrugnięcia okiem zajmował się dwójką słodkich bliźniaków. Uważał, że zdrada pojawia się tam, gdzie czegoś się człowiekowi zabrania.

Reklama

Do końca swoich dni Dana nie zapomni tego telefonu. Dokładnie pamięta, jaka była pogoda, jak była ubrana, co wówczas robiła. Nieznany numer. Pani zapytała, czy rozmawia z żoną. W tym momencie miała nogi jak z waty. Gdy usłyszała w słuchawce imię i nazwisko Piotra, zamówiła. Tego dnia jechał w sprawach służbowych do Żywca. Znała tę scenę z filmów, jednak nie chodziło o wypadek, choć dałaby wiele, żeby tak było. Nie wierzyła. Zaprzeczała. To nie może być prawda! Gdy Piotr przy kolacji przyznał się do zdrady, jednorazowej zdrady i ze łzami w oczach błagał o przebaczenie, wpadła w furię.

Przypadek. Kolega Rafała długo się bił z myślami zanim powiedział, że widział Beatę w towarzystwie mężczyzny. Z żoną pojechali złapać oddech po ciężkim tygodniu do przytulnego hotelu nad morzem. Szybko zmienili miejsce, gdy zorientowali się, kto tam naładowuje akumulatory i w jakim towarzystwie. Męska lojalność wzięła górę. Szczera rozmowa oparta na faktach. Rafał nie wierzył. Zaślepiony miłością, wierzący w uczciwość. W głowie nie mogło mu się pomieścić to, że stwarzając Beacie komfortowe warunki, sam na siebie zastawił pułapkę. Może miała za dobrze, brak problemów spowodował, że szukała adrenaliny.

Dzisiaj Dana, gdy ogląda się wstecz, nie może uwierzyć, że była do tego zdolna. Złość, bunt, słowa, które nigdy wcześniej nie przeszłyby jej przez gardło. Kazała mężowi pakować walizki i wyprowadzać się. Nie żałuje swojej decyzji.

Rafał próbował wybaczyć. Chciał zrozumieć. Rozmawiał, by poznać przyczyny. Chciał wiedzieć, gdzie popełnił błąd. Beata tłumaczyła, wykorzystywała przy tym swoje sztuczki, które zawsze skutkowały w jej komunikacji. Chciał. Starał się. Dobro dzieci było wartością nadrzędna. Ale nie potrafił. Ich życie stało się koszmarem. Stał się obsesyjnie zazdrosny, kontrolował żonę na każdym kroku. Tak nie można było normalnie funkcjonować.

"Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono" te słowa Wisławy Szymborskiej potwierdziło życie Dany i Rafała. Nie będąc w tak trudnej sytuacji, nie wiedzieli, jak by się w niej faktycznie zachowali. Zostało w ich życiu otwarte okno, które nazywamy oknem nieznanym w modelu Johari. 

Człowiek nie może przewidzieć swojego zachowania w sytuacjach, w których emocje mogą być niewyobrażalnie trudne. Czy wybaczyć? Czy po zdradzie będzie umiało się żyć dalej z osobą, która zraniła, czy będzie się potrafiło nie wracać, nie rozdrapywać, nie wypominać? Nie jest to łatwe. Pisałyśmy o tym w poście "Miłość Ci wszystko wybaczy"

Zarówno Dana, jak i Rafał byli ludźmi czytelnymi dla innych. Mieli duże, według modelu Johari, okno otwarte, czyli tę część, w której znajduje się wszystko, co o sobie wiemy, ale i inni o nas wiedzą. Znajdują się tu nasze zachowania, wiedza, kompetencje, których jesteśmy świadomi i które znają inni. Te informacje sami przekazujemy otoczeniu, czyli komunikujemy je "na zewnątrz" z pełną świadomością. Okno to stopniowo zwiększa się wraz ze wzrostem znajomości i zaufania. Piotr i Beata wiedzieli, jakimi ludźmi są ich partnerzy i umiejętnie tę wiedzę wykorzystywali wierząc, że dobra żona, lojalny mąż - wybaczą.

U Piotra i Beaty było obszerne okno ukryte, w którym znajdowało się to, co wiedzieli na swój temat, ale innym tego nie komunikowali. Informacje znajdujące się w tym obszarze z różnych powodów nie są ujawniane. Często są to informacje dotyczące naszych słabości, tego, co jest wstydliwe, bądź z jakichś powodów nie chcemy tego komunikować otoczeniu.

A gdyby Piotr i Beata dawali Dance i Rafałowi sygnały świadczące o tym, że ich relacja jest narażona na kryzys? Czy oni by te sygnały przyjmowali? Pomimo, że powody zdrady są bardzo różne, najczęściej wcześniej pojawiają się sygnały świadczące o tym, że partnerowi czegoś brak, ma przesyt, bądź występują u niego problemy natury osobowościowej. Nie zawsze jednak jako partnerzy chcemy to widzieć. Często stosujemy mechanizmy obronne. Najprawdopodobniej Danka i Rafał byli zamknięci na informacje zwrotne. Być może ich okno ślepe było szerokie, czyli nie byli świadomi wielu rzeczy, pomimo, iż inni o tym wiedzieli. Możliwe, że otoczenie widziało, iż w ich związkach nie dzieje się dobrze. Może wysyłało sygnały. Gdyby byli otwarci na informacje zwrotną i porozmawiali ze swoimi partnerami, być może... Tego nie wiemy, gdyż ci, którzy okno ślepe mają wąskie, przyjmują sygnały i próbują podejmować rozmowy, nie zawsze trafiają na partnerów gotowych do komunikacji. Być może Piotr i Beata zamydlaliby oczy mówiąc, że wszystko jest w należytym porządku i są szczęśliwi, gdyż takie życie na dwóch frontach odpowiadało im. A może czekali na taką rozmowę, może sami nie umieli się zdobyć na to, by powiedzieć o swoich frustracjach? Może byłaby to szansa na ratowanie związku i nie doszłoby do zdrady?

 * Imiona i okoliczności zostały zmienione tak, aby uniemożliwić identyfikację realnych osób

Autor: www.psychologiaprzykawie.pl

Psychologia przy kawie
Dowiedz się więcej na temat: zdrada | psychologia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy