Reklama

Reklama

Balonik do treningu krocza

W krajach anglosaskich tego typu gadżety biją rekordy popularności. Polki nie są do nich jeszcze przekonane, ale na rynku pojawia się coraz więcej takich akcesoriów. Zdania co do celowości ich stosowania są podzielone.

To działa, ale...

Według aktualnych wytycznych WHO rutynowe nacinanie krocza, mające powiększyć naturalną średnicę kanału rodnego, nie powinno być już zabiegiem profilaktycznym, a zamiast tego ma być stosowane wyłącznie w uzasadnionych medycznie przypadkach.

Reklama

Lekarze przez lata byli skłonni przeceniać ten skądinąd inwazyjny zabieg, wykonując go prewencyjnie, celem... ochrony krocza rodzącej przed samoistnym pęknięciem. W świetle aktualnej wiedzy ta praktyka wydaje się jednak niesłuszna. Dlaczego? Chirurgiczne nacięcie każdorazowo odpowiada bowiem pęknięciu II stopnia (w skali czterostopniowej, dwa ostatnie są bardzo rzadkie).

Warto zminimalizować ryzyko zabiegu oraz pęknięcia samoistnego m.in. dbając o zwiększenie naturalnej elastyczności tkanek krocza i wykonując trening mięśni dna macicy (wszystkie te działania można podejmować dopiero po skończonym 36. tygodniu ciąży i to tylko wtedy, kiedy lekarz wyrazi zgodę). Jednym z elementów treningu uelastycznienia tkanek jest wykorzystywanie balonika (pompki) do ćwiczeń krocza.

Ten przyrząd medyczny umieszcza się w pochwie i stopniowo pompuje (da się go powiększać do kilku rozmiarów, zaczynając rzecz jasna od niedużego - maksymalny zbliżony jest do wielkości główki noworodka). W ten sposób rozciąga się krocze i trenuje mięśnie, co w konsekwencji rzeczywiście może wspomóc ochronę newralgicznych okolic podczas porodu drogami natury.

Minusem jest ryzyko urazu mechanicznego, o co nietrudno, gdy przy okazji treningu będzie się odruchowo zaciskać mięśnie. Jest też możliwość, że ćwicząc rozciągnie się je aż zanadto, dlatego powrót do formy po porodzie potrwa dłużej.

Trening ma sens tylko wtedy, gdy położna lub fizjoterapeuta uroginekologiczny stwierdzą, że istnieje taka potrzeba. Głos decydujący zależy od lekarza, który ciążę prowadzi, to on powinien wyrazić zgodę na takie ćwiczenia.

Należy pamiętać, że nie można wypierać balonika, tego typu manewry są absolutnie zakazane, nawet jeśli producent gadżetu przekonuje inaczej.

Jeśli nie balonik, to co?

Jeżeli trening z balonkiem nie przekonuje ciężarnej albo lekarz jej zabronił tej aktywności, warto zapytać go o alternatywne metody uelastyczniania tkanek krocza po 36. tygodniu, które poleca w konkretnym przypadku.

Może to być np. automasaż krocza oraz natłuszczanie obszaru między pochwą a odbytem naturalnym olejkiem z wiesiołka czy olejem kokosowym lub/i specjalny zestaw ćwiczeń "na sucho" (bez wykorzystywania sprzętów).

Ochronie krocza sprzyjają też: poród do wody (czyli przebywanie w wodzie podczas II okresu porodu, podczas którego następuje wypieranie dziecka - przychodzi ono wówczas na świat w środowisku wodnym), pozycje wertykalne przybierane podczas porodu (w I i II okresie), kompetencje położnej oraz chęć rodzącej, która wyraźnie komunikuje, że pragnie podjąć próbę porodu z ochroną krocza. Ważne są też czynniki niezależne od woli rodzącej, jak np. jej anatomia (w tym tzw. naturalna wysokość krocza), wielkość dziecka oraz obwód jego główki, czy też fizjologiczny przebieg porodu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje