Reklama

Reklama

Dlaczego nie wolno przerywać karmienia podczas choroby

Karolina Dudek, Interia.pl.: Pani magister. Zna pani to? "Przychodzi baba do lekarza, mówi, że jest chora ale też, że karmi dziecko piersią. Lekarz na infekcję przepisuje więc imbir, czosnek i cytrynę". Czy naprawdę karmiąca mama nic nie może przyjąć?  

Anna Pierzchlewska, farmaceutka: Znam to i nie jest przypadek odosobniony. Wynika on, niestety, z niedouczenia części środowiska lekarzy, ale także moich kolegów i koleżanek po fachu - farmaceutów. Brak wiedzy o przenikaniu substancji czynnych do mleka matki, brak odpowiednich badań prowadzonych przez producentów leków, i ciągle jeszcze brak chęci pomocy matce karmiącej - to wszystko powoduje, że częściej kobiecie doradza się przerwanie karmienia piersią niż dobiera leki odpowiednie do jej potrzeb.  

Reklama

- Pokutuje przekonanie, że karmienie piersią to fanaberia matek, oraz - że do mleka przenika absolutnie wszystko, co tylko zje lub wypije mama. Tymczasem tylko około 30 proc. substancji może przenikać do mleka w stężeniu istotnym klinicznie dla dziecka, co na dodatek wcale nie oznacza, że lek ten wywrze negatywny wpływ na małego ssaka.  

Coś się jednak powoli zmienia. Po latach traktowania laktacji nomen omen po macoszemu, karmienie dzieci mlekiem naturalnym staje się modne, a matki w Polsce mają coraz więcej wsparcia w karmieniu piersią. Ciągle jednak można usłyszeć, że skoro karmisz, nie możesz nic brać, nawet leków przeciwbólowych bez recepty.  

- Problem wynika głównie z braku porządnych badań prowadzonych na szeroką skalę. Koncerny farmaceutyczne nie wykonują testów sprawdzających rzeczywiste stężenie leku w mleku oraz jego wpływu na laktację, gdyż są to niezwykle drogie badania. Nikt też nie chce brać odpowiedzialności. Łatwiej jest napisać na opakowaniu leku, że podczas karmienia brać go nie wolno i umyć ręce, niż pochylić się nad kwestią laktacji.  

To jak zatem karmiąca mama, która złapie grypę, COVID-19 lub jakąkolwiek inną infekcję, może się leczyć?  

- Praktycznie tak samo jak każda inna osoba. W trakcie laktacji można przyjmować większość leków przeciwbólowych, zarówno zawierających paracetamol, jak i przeciwzapalny ibuprofen, który jest jak najbardziej bezpieczny w trakcie karmienia. Ostatnie badania pokazują, że nawet uznawana dotąd za szkodliwą aspiryna, zawierająca kwas acetylosalicylowy, jest w niedużych, podkreślam niedużych, dawkach dopuszczalna u mamy karmiącej. Bez obaw mama może też brać leki działające miejscowo czyli wszystkie tabletki do ssania, leki w aerozolu, krople do nosa, oczywiście pod warunkiem ich prawidłowej aplikacji. Karmiącym pacjentkom, które przychodzą do mojej apteki po preparaty bez recepty, po wykluczenia wcześniactwa i ewentualnych chorób u karmionego niemowlęcia, zawsze proponuję normalne leki, oczywiście zgodnie ze swoją wiedzą o bezpieczeństwie ich stosowania. Odradzam natomiast leki w dawkach pediatrycznych, ponieważ dawką pediatryczną nie jesteśmy w stanie osiągnąć efektu terapeutycznego oraz preparaty dla kobiet w ciąży lub karmiących. One w swoim składzie oprócz tony cukru zawierają zwykle tylko wyciąg z czosnku czy malin. 

Po to chore kobiety mogą iść do spożywczego, nie do apteki. 

- Dokładnie. Kobieta karmiąca ma wybór. Spośród tak zwanych "normalnych" leków powinna przyjmować te, które mają najlepszy profil bezpieczeństwa podczas laktacji. Koniecznie trzeba to sprawdzać, bo część leków bez recepty mimo wszystko nie jest wskazana np. syropy przeciwkaszlowe z kodeiną. Ale takich substancji jest znacznie mniej niż mogłoby się wydawać. Tymczasem mnóstwo kobiet, choć ma receptę od lekarza, na przykład na antybiotyki, nie chce jej zrealizować, bo boi się, że musiałyby przerwać karmienie.  

Można brać antybiotyki karmiąc piersią?  

- Część antybiotyków oczywiście nie powinna być stosowana, ale zdecydowana większość jest dopuszczalna. To przecież leki, jak każde inne. Proszę mnie dobrze zrozumieć - nie jestem zwolenniczką łykania silnych lekarstw jak cukierków, ale kiedy choroba ma podłoże bakteryjne, antybiotyki są nieuniknione. Z grupy antybiotyków za najbezpieczniejsze podczas laktacji uważa się penicyliny, i, jeśli bakteria będąca przyczyną infekcji jest na nie wrażliwa, to zawsze powinny być lekiem pierwszego wyboru u mamy karmiącej. Nieleczona choroba może bardziej zaszkodzić mamie, a w konsekwencji i dziecku, niż przyjęcie leku.  

- Podczas antybiotykoterapii nie wolno tylko zapominać o braniu leków osłonowych, ale to dotyczy wszystkich, nie tylko kobiet karmiących. Warto też podać dziecku probiotyk w kroplach jeśli mama przyjmuje antybiotyk. Podczas jakiejkolwiek terapii doradzam mamom również obserwacje karmionego piersią dziecka, ponieważ każdy organizm może inaczej zareagować na podany lek. Podając coś po raz pierwszy musimy liczyć się z możliwością wystąpienia reakcji alergicznej. Podkreślam jednak - jest całe mnóstwo leków na receptę, które można przyjmować podczas karmienia. Nie należy się tego bać. Należy szukać informacji.  

Gdzie? Jeśli nie na ulotce, ani nie u lekarzy.  

- Chciałabym powiedzieć, że należy zapytać farmaceutę, ale niestety nie ma gwarancji, że przy okienku w aptece spotkamy osobę, która interesuje się tematem laktacji. Zawsze warto porozmawiać z dobrą położną laktacyjną. Swoje pacjentki w razie wątpliwości odsyłam też na hiszpańską stronie www.e-lactancia.org. To jest najczęściej aktualizowana ze wszystkich obecnie stron dotyczących leków dopuszczonych do przyjmowania w laktacji. Działa także w języku angielskim, a dla tych osób, które nie znają języków jest ułatwienie - jeśli lek jest bezpieczny - zaznaczony jest na zielono.  

W Polsce mamy Laktacyjny Leksykon Leków dostępny on-line.  

- Tak, i to też jest niezłe źródło informacji. Możemy tam znaleźć większość najpopularniejszych leków czy składników aktywnych, natomiast e-lantacia.org jest znacznie bardziej szczegółowa i najbardziej aktualna.  

To wszystko, co pani mówi, prowadzi do wniosku, że absolutnie nie trzeba przerywać karmienia dziecka w momencie gdy matka zachoruje, czy tak?  

- Mało tego, nie wolno przerywać karmienia! Mleko mamy oprócz składników odżywczych zawiera również komórki macierzyste, przeciwciała oraz szereg substancji o działaniu przeciwbakteryjnym i ochronnym, których nie dostaniemy w żadnym dostępnym na rynku leku bądź suplemencie diety.  

Czy kobiece mleko może także zawierać przeciwciała na COVID-19?  

- Tak! Na COVID-19, grypę, anginę, zapalenie ucha czy katar. Tu mechanizm jest zawsze taki sam. W mleku matki znajdują się przeciwciała choroby, z którą zetknęła się mama. Dlatego na Zachodzie COVID-19 próbuje się leczyć nie tylko osoczem ozdrowieńców, ale także mlekiem karmiących kobiet, które nabyły już odporność na tę chorobą. Mało tego, mleko potrafi jeszcze więcej - ciało mamy wytwarza przeciwciała na infekcje, które złapało tylko dziecko. Pierś kobiety jest jak małe laboratorium diagnostyczne. Gdy przystawiamy dziecko do piersi, odruch oksytocynowy wypycha mleko, komórki się rozluźniają a następnie zasysają do środka śladowe ilości śliny dziecka, tzw. mechanizm “backwash", którą organizm mamy diagnozuje. Na tej podstawie układ odpornościowy matki potrafi wytworzyć przeciwciała specyficzne dla toczącej dziecko infekcji.  

Przyznaję, że to brzmi jak science fiction.  

- Ale to sama prawda. Karmienie piersią nie bez powodu uważa się za najlepszą praktykę. Służy zdrowiu i mamy i dziecka.  

Czy jest zatem coś, czego mama karmiąca nie powinna przyjmować?  

- Radziłabym uważać na zioła. Zwłaszcza, jeśli nie znamy ich źródła, wszelkie herbaty ziołowe kupowane o zgrozo przez internet to zawsze jest ryzykowny produkt, bo może być czymś zanieczyszczony. Karmiąc absolutnie nie wolno też pić kombuchy. Niewskazana jest rutwica, koper włoski (który nie wiedzieć czemu jest popularnym składnikiem tzw. herbatek na laktację) ani szałwia. Ta ostatnia może spowodować zatrzymanie laktacji. Natomiast jeśli mamy zioła ze sprawdzonego źródła, najlepiej kupione w aptece lub dobrej zielarni, śmiało można je pić. Oczywiście w razie wątpliwości zawsze odsyłam do e-lactancii, gdzie można również znależć informację o bezpieczeństwie stosowanych ziół. Ja każdej karmiącej polecam melisę - trochę wyciszenia i ukojenia nerwów zawsze przyda się młodej mamie.  

Skoro już jesteśmy przy potrzebach mam, chciałabym zapytać o antykoncepcję. Panuje błędne przekonanie się, że karmienie piersią to najlepsza naturalna metoda zapobiegania ciąży. Ale czy antykoncepcja hormonalna u karmiącej mamy jest w ogóle dozwolona?  

- Co do metod naturalnych to, jak wiadomo, nie zawsze działają i odradzam opieranie się na nich. Oczywiście hormony laktacyjne, m.in. prolaktyna, zmniejszają prawdopodobieństwo zajścia w ciążę, ale ono nadal istnieje. Na dodatek kobieta w pierwszych miesiącach karmienia piersią zwykle nie ma okresu, przez co trudniej jest ustalić moment występowania owulacji, która jak podkreślam, nie jest wykluczona. Antykoncepcja hormonalna jest więc dużo pewniejsza i co ważne - bezpieczna dla karmionego dziecka.  

Każda jej forma?  

- Przez pierwsze 8 tygodni po porodzie najlepiej wstrzymać się z przyjmowaniem hormonów. Ale jest to też czas połogu i tuż po połogu, więc nie każda mama jest w ogóle gotowa na współżycie. Wówczas najbezpieczniejsza jest prezerwatywa. Potem śmiało można zacząć przyjmowanie antykoncepcji hormonalnej. Zaleca się najpierw tabletki jednoskładnikowe, a jeśli dziecko jest już większe, ma kilka miesięcy, dobrze przybiera na wadze, a laktacja jest unormowana, można poprosić ginekologa o przepisanie tabletek dwuskładnikowych. Najlepiej tych, które mama już przyjmowała i wie, że dobrze na nią działały.  

I nie ma ryzyka, że te hormony przenikną do mleka i w efekcie - przyjmie je dziecko?  

- Hormony kobiece i tak są w mleku mamy. Warto o tym pamiętać, bo nie raz w różnych dyskusjach słyszałam argumenty, jak to hormony są szkodliwe. Tymczasem to jest substancja występująca w naturze. Nasz organizm zawiera i produkuje mnóstwo chemii. Mnóstwo też przyjmujemy jej z jedzeniem. Często zbyt drobiazgowo przyglądamy się lekom, jakie karmiąca mama ma przyjmować w chorobie, a całkowicie zapominamy o zdrowej diecie. Toksyczne dla dziecka substancje mama może przyjąć nie do końca świadomie np. jedząc mięso karmione paszami z antybiotykami czy pijąc barwione napoje.              

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: karmienie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje