Reklama

Reklama

Dzieci, które uczą przeżyć śmierć

Jest noc. W promieniu ponad 100 km od dużego miasta, w wielu domach sytuacje na granicy śmierci i życia. Nie spowodowane wirusem, ale wieloma innymi schorzeniami prowadzącymi do przedwczesnej śmierci.

Poranek to luksus, nawet po nieprzespanej nocy, nie ma szans na krótką drzemkę w ciągu dnia.  

Reklama

W tle doniesienia, docierają nawet do najmniejszych miejscowości. Niebezpieczny wirus. Dziesiątkuje społeczeństwo na całym świecie, zwłaszcza osoby chore, starsze. A w łóżeczku, w pokoju dziecięcym obok pluszowego misia, kołysanek, koncentrator tlenu. Samemu czasami trudno oddychać.

Zespół Hospicjum strażnicy ulgi w cierpieniu nie opuszczają warty.

Za oknem sam środek lata. Ludziom w samochodach, tramwajach, na przystankach trudno się zatrzymać. Złapać oddech w pośpiechu. Maseczki przeszkadzają w upał. Dyskomfort dla większości nie do przeskoczenia. Pod opieką domowego Hospicjum Pomorze Dzieciom od sześciu lat przez całą dobę mali pacjenci i ich rodziny.  Każda infekcja brzmi jak ostateczne starcie.

Heroiczna walka rodziców i lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, psychologów o każdy dzień, o jakość życia. Mieszają się marzenia z bezradnością. Wszyscy zatrzymują się przy łóżku nieuleczalnie chorego, cichego bohatera. Kolejny dzień. Mimo braku sił, uśmiech, ciasto na stole, herbata i nadzieja. Mnóstwo nadziei. Ale skąd? Wczoraj po ludzku brakowało jej. Czarne chmury nad głową. A łzy zasłaniały świat. A jednak... dziś od rana nowe siły. Krząta się mama. Tata wyrusza do pracy.  

Słychać zegar. Bardziej niż w innych miejscach. Tutaj czas nie przecieka przez palce.  

Udaje się czasem posmakować urodzinowy tort, wyjść na spacer. A to wielkie wyzwanie dla małych bohaterów, którzy zwykle ani razu nie wstali o własnych siłach. Dziś wielkie święto. Podczas inhalacji blisko, w nogach leży pies- przyjaciel. Nie odstępuje na krok. Starsza siostra opowiada o świecie gasnącemu braciszkowi, który nie widzi, nie mówi, a z jej słowami zdarza się cud: wyruszają w każdy zakamarek podwórka, szkoły, placu zabaw. Kilkadziesiąt kilometrów dalej nastolatek i problemy na jego skalę, a jednak wszystkie nikną, a trzeba je jakoś przeżywać, bo w pokoju obok kończy się życie, zanim na dobre się zaczęło. Choroba od urodzenia.   

Każda historia zostawia ślad. Pod opieką również pary, które obok wiadomości: "Będę mamą! Będę tatą!" Muszą przekazać jakoś całemu światu, że dziecko bardzo chore. Nie wiadomo co będzie. Mnóstwo pytań i dylematów. Jeszcze więcej łez. Usunąć? Zostawić? Co zrobić? W Hospicjum perinatalnym Tulipani na konsultacji przed decyzją lekarz, pielęgniarka, psycholog. Pomagają zrozumieć, przejść przez nie jeden scenariusz, by wybrać. Świadomie. Cokolwiek się stanie, dostajesz pewność: tutaj znajdziesz oparcie, pomoc po stracie.         

W Hospicjum Perinatalnym dzieci. Lekkie jak piórka, których całe życie udaje się zmieścić w paru oddechach, w kilku uderzeniach serca. Dla wielu rodziców łzy wzruszenia: udało się! Udało się nam spotkać! Przytulić, pocałować. Była taka maleńka, był taki silny. Otworzył oczka zanim odleciał. Kruszynka, która chwyta ze serce i przemienia wszystkich dookoła. Otworzyła serce. Na miłość... taką po prostu, a silniejszą niż śmierć, bo nie za coś. Parę minut na świecie, a zostawił lekcję nie do zapomnienia: o wartości każdego dnia. I zmusza do zadawania pytania: czy jedna sekunda życia na ziemi wystarczy by być całą wieczność?  

W Hospicjum na granicy śmierci i życia anonimowi bohaterowie: dzieci, które nam dorosłym pomagają przeżyć śmierć.

Budować siebie na nowo po stracie kogoś, kogo bardzo kochamy. I to jeszcze bardziej kiedy wiemy, że już więcej nie spotkamy się.  

Zespół Hospicjum organizuje od lat wiele spotkań, by podzielić się nieprawdopodobną lekcją: dokładania życia do każdego dnia: z dziećmi, młodzieżą, zespołami firm, menedżerami. Na każdym takim spotkaniu daje się wreszcie usłyszeć, cichy głos dzieci, których nie ma już wśród nas. Melodię ich serca, która opowiada wyjątkową historię o wartości życia, miłości, która przyjmuje każdego takim, jakim jest, o odwadze, którą można zdobyć tylko wtedy, gdy boimy się, o bezcennej obecności kogoś obok, kto otrze łzy, pot z rozgorączkowanego czoła, kto nie odwróci głowy, nawet wtedy, gdy łatwiej uciec, w końcu o kryzysach, dzięki którym mamy moc i stratach, które łamią serce, ale pozwalają odkryć prawdę, głęboki sens.    

Zespół Hospicjum, towarzyszący dzieciom w ich ostatnich chwilach, całym rodzinom w drodze żałoby, tęsknoty, niewyobrażalnej straty, stał się specjalistami w trudnej dziedzinie: przeżywania, przygotowania do śmierci, do życia po stracie.  

Dzięki darczyńcom powstała w Gdańsku "klinika złamanych serc"  

EMOCja Holistyczne Centrum Wsparcia po Stracie - budynek, w którym zdarzył się cud. Jeszcze parę miesięcy temu bez pieniędzy, a jedynie z wiarą i nadzieję, nikt z Hospicjum nie ośmieliłby się nawet marzyć, we śnie, że wszystkie historie anonimowych Bohaterów Hospicjum Pomorze Dzieciom, prawdziwych specjalistów przeżywania śmierci, życia po... zamienią się w przestrzeń pomagania jeszcze większej liczbie nieuleczalnie chorych osób i ich bliskich. Fot. Marta Biegańska          

EMOCja to miejsce pełne MOC-y. Dla wszystkich, którzy na początku niełatwej drogi. Tutaj można złapać oddech. Może właśnie ten, od którego kiedyś zaczęło się i pewnego dnia skończy i nasze życie. To właśnie niezwykłe, hospicyjne dzieci uczą nas zobaczyć wielkimi oczami, że człowiek zupełnie bezradny, patrząc w oczy śmierci, może być w pełni sił, zrzucając tonę dotychczasowych powodów, by się martwić. Mieć odwagę, a więc się bać.  

W eMOCji bezpłatne spotkania ze specjalistami, grupy wsparcia dla osób w żałobie, spotkania, inspiracje, prelekcje, by przebudzić się do pełni życia.   W Centrum wsparcia po stracie słucha się eMOCji, nie ocenia. Ściany pamiętają, echem odbijają się słowa, wspomnienia, uderzenia serca, a we łzach wszystkich strat jak w lustrach odbijają się kawałki połamanych serc, które tutaj udało się pozbierać. A wszystkie zaległe kamienie z serca wyrzucić.   

Zespół Hospicjum jak nocny Stróż pomagają przejść przez ciemność. I wspólnie zaczekać na najważniejszy moment w życiu: kiedy mija noc. Wstanie dzień. Dziś znów ktoś uwierzy, że życie nie kończy się.  

Więcej informacji: www.centrumemocja.pl  

Wspomóż działalność:  

Tytuł przelewu: Holistyczne Centrum Wsparcia po Stracie 

Hospicjum Pomorze Dzieciom  

Nr konta: 37 1090 1098 0000 0001 4485 1531 Santander Bank        

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: śmierć dziecka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje