Reklama

Reklama

Dzieci naśladują nasze emocje

Katarzyna Rojkowska jest mamą trójki dzieci oraz psychologiem dziecięcym, która od lat pomaga dzieciom w pokonywaniu trudności w nauce i radzeniu sobie z emocjami.

Pani Katarzyna jest autorką książek "Naucz małe dziecko myśleć i czuć" oraz serii bajek o emocjach dla małych dzieci. Współtworzyła program edukacyjny dla Leonardo School. Zafascynowana koncepcją świadomego rodzicielstwa, współpracuje z fundacją "Rodzice przyszłości". Dla WIEM! Pani Katarzyna podaje 6 najbardziej zaskakujących faktów dotyczących dziecięcych emocji, które odkryła na swojej drodze.

1. Dzieci nie rodzą się z dojrzałością emocjonalną. Rozwój emocjonalny wymaga czasu, wiedzy, cierpliwości i miłości.

Reklama

W chwili urodzenia nasz mózg jest "niedokończony". Najmniej sprawne są wyższe ośrodki mózgowe. Z tego względu noworodki nazywane są nawet "zewnętrznymi płodami". To sprawia, że mózg w pierwszych latach życia jest niezwykle delikatną strukturą, podatną na kształtowanie zarówno przez dobre, jak i złe relacje dziecko - rodzic.

Dzieci nie potrafią rozpoznawać i nazywać emocji. Nie wiedzą, że stan, w którym się znajdują to radość, smutek czy złość. Doświadczają emocji tylko fizycznie i to jest dopiero początek edukacji emocjonalnej, która najintensywniej dokonuje się w pierwszych latach życia. Postawa rodziców w tym okresie jest kluczowa. To my prowadzimy pierwsze lekcje z emocji.

2. Kontrola emocji zależy od ogólnego rozwoju mózgu i od relacji ze środowiskiem.

Centrum dowodzenia emocjami jest położone w środku mózgu. Tuż po urodzeniu komunikacja w tym centrum bardzo szwankuje. Wprawdzie istnieją już połączenia między komórkami, ale jest ich jeszcze bardzo mało i są słabe. Na początku mózg dziecka steruje emocjami poprzez niższe ośrodki, które wywołują płacz, zaciskanie piąstek, prężenie ciała czy skulenie się.

Świadomość, że są to różne stany dziecko nabędzie wówczas, gdy rozwinie się komunikacja z wyższymi ośrodkami w mózgu. Zaś nazwanie tych emocji i odpowiednie kontrolowanie będzie miało miejsce dopiero u kilkulatków i jest mocno uzależnione od relacji z rodzicami.

3. Dzieci odczuwają stany emocjonalne dorosłych "przez skórę".

Świeżo upieczona mama opiekuje się dzieckiem przez cały dzień. Jest zmęczona i poddenerwowana. Dziecko, współodczuwając emocje, też jest rozdrażnione i płacze. Wieczorem tata wraca z pracy, bierze je na ręce, a ono natychmiast się uspokaja, gdyż wyczuwa spokój ojca.

Mama pozostaje w przekonaniu, że jest kiepskim rodzicem, który nie potrafi uspokoić własnego dziecka. Następny dzień rozpocznie z jeszcze większym niepokojem, które natychmiast wyczuje maluch. Aby przerwać to błędne koło, mama przede wszystkim musi o tym wiedzieć. Powinna mieć okazję, by na chwilę odpocząć, w miarę możliwości zrelaksować się, chociażby poprzez spokojne oddychanie i uśmiech na twarzy. Dopiero teraz może wziąć malucha na ręce.

4. Dzieci naśladują nasze emocje.

Około 15 miesiąca życia mózg do swojej bazy reakcji włącza wzory zachowań emocjonalnych, które pozostają w nas już na całe życie. Te wzory czerpie ze swojego najbliższego otoczenia. Dzieci naśladują nas w najmniejszym geście i idealnie wykorzystują tę wiedzę w adekwatnej sytuacji.

I jak tu teraz przez 24 godziny zachowywać się tak, by nasz potomek miał tylko idealne wzorce? Jest to niewykonalne. Dzieci będą naśladować dobre i złe zachowania. Potrzebują jednak tej różnorodności, by dobrze poznać daną emocję. Gdy źle zachowamy się przy dziecku, nie możemy udawać, że nic się nie stało.

Udawanie nic nie da, bo dzieci i tak wyczuwają, w jakim stanie jesteśmy. To doskonały moment na lekcję o emocjach. Nie mogłam znaleźć kluczy, a bardzo się spieszyłam. Była na siebie bardzo zła, tak zła, że aż kopnęłam drzwi. Następnym razem tupnę nogą. O tak!... A drzwi zostawię w spokoju, jeszcze się nam przydadzą.

5. Dzieci doświadczają emocji o wiele bardziej intensywniej niż dorośli.

Wczesny wiek to idealny czas na naukę emocji. Pozwólmy dzieciom mocno odczuwać emocje, tak jak tego potrzebują. Zapewnijmy im w tym czasie poczucie bezpieczeństwa i pełną akceptację. A gdy ten stan minie, porozmawiajmy o tym co się działo, nazwijmy emocje i wyznaczmy granice.

To silne dziecięce przeżywanie emocji spowodowane jest burzą hormonalną, której jeszcze nie potrafią opanować. Są to te same hormony, które wydzielane są u osoby dorosłej podczas silnego stresu. U małego dziecka zbyt długo utrzymujący się wysoki poziom hormonów pobudzających (adrenalina, kortyzol) doprowadza do odczuwanie silnego bólu.

Długotrwały płacz dziecka pozostawionego samemu sobie w pokoju, by się wypłakał powoduje ból fizyczny podobny do bólu zęba. Taka powtarzająca się sytuacja może osłabić odporność na stres, co w późniejszym życiu zwiększy podatność na depresję, zaburzenia lękowe oraz inne fizyczne i psychiczne schorzenia.

6. To rodzice pomagają dzieciom w radzeniu sobie z emocjami, uczą jak je pokazać, nazwać, kontrolować. Nikt inny tego nie zrobi lepiej niż my.

To się robi tak: dowiedzmy się o emocjach dzieci, jak najwięcej. Uspokójmy swoje emocje i uśmiechnięci weźmy swoje dziecko na ręce. Pozwólmy na doświadczanie silnych emocji wówczas, kiedy nasze dzieci są jeszcze małe. Rozmawiajmy z dziećmi o emocjach, nazywajmy je, pokazujmy, wyznaczajmy granice.

Przytulajmy, całujmy lub chociaż dotykajmy nasze dzieci. Potrzebują tego, by się uspokoić. Dotyk wyzwala oksytocynę, która ma za zadanie ukoić i wyciszyć organizm. Dzieci potrzebują dotyku jak powietrza, nawet te w wieku szkolnym.

Więcej przeczytasz w magazynie Wiem jak działają dzieci.

Dowiedz się więcej na temat: dziecko | emocje | płacz | lęk | strach | trudności w nauce | zachowania dzieci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje