Reklama

Reklama

Jak dawać dziecku prezenty?

Jak odpowiadać dziecku na pytania o świętego Mikołaja i jak dawać prezenty, by pamiętało je przez długie lata – tłumaczy psycholog, doktor Aleksandra Piotrowska.

Olivia: Maluch wraca zapłakany, bo kolega wyśmiał jego wiarę w świętego Mikołaja...

Reklama

Aleksandra Piotrowska: - Mówimy wtedy: „Niektórym trudno jest wierzyć w coś, czego nie można zobaczyć czy dotknąć. I pewnie z tym chłopcem tak właśnie jest. Nie można więc się na niego gniewać”.

Czyli warto uczyć dziecko, że on naprawdę istnieje?

- Naturalnie. Dlaczego mielibyśmy pozbawiać je udziału w pięknej tradycji? Wiara w świętego Mikołaja daje magię, której nasze racjonalne życie jest pozbawione! Magii przeliczyć ani wytłumaczyć się nie da, a buduje ona w dziecku takie motywy postępowania i takie uczucia, na których powinno nam zależeć. Czyli dobro, myślenie o innych, troszczenie się o to, żeby przynieść komuś radość. Poza tym, wiara w świętego Mikołaja oznacza bicie serca i miłe oczekiwanie...

Czy samo wyobrażenie świętego Mikołaja wystarczy? Dziecko czeka na niego, więc chciałoby go spotkać...

- Ono nie czeka na samo spotkanie z nim, tylko na dowód, że on istnieje. Dlatego pilnuje drzwi albo z nosem przyklejonym do okna wpatruje się w furtkę, żeby na pewno go nie przegapić. Stara się, jak może, a tu masz ci los – znów się nie udało! Ale w jakiś cudowny sposób prezenty zostają podrzucone. To jest ten dowód, na to czeka.

Tata lub wujek przebierają się za świętego Mikołaja. To dobry pomysł?

- Doradzałabym ostrożność w przypadku młodszych dzieci, 2-4-letnich. One często panicznie boją się osoby przebranej za świętego Mikołaja. I okazuje się, że coś, co zdaniem rodziców, miało być frajdą, jest dla malucha mało przyjemnym przeżyciem. Lepiej mu tego nie fundujmy. Natomiast u starszych, 5-8-latków, zwykle te spotkania dobrze wychodzą. Zwłaszcza kiedy w Wigilię jest więcej osób i spotyka się kilkoro dzieci. Wtedy nawet te starsze, które już sobie po kątach ze świętego Mikołaja pokpiwają, do końca nie są pewne, czy to rzeczywiście tylko zabawa.

- Ale czy może to być tata albo wujek? Ja byłabym za tym, żeby dobrze się do tego przygotować. Bo starsze dziecko łatwo rozpozna wąs i adidasy wujka albo spodnie taty. Więc jeśli już chcemy, żeby święty Mikołaj się pokazał, zadbajmy o najdrobniejsze szczegóły stroju albo zainwestujmy trochę więcej i wynajmijmy zawodowca z poleconej przez kogoś firmy.

- Z drugiej strony, zagrożeniem dla wiary w świętego Mikołaja jest już każda wizyta w sklepie przed świętami. Gdy go tam spotkamy, od razu mówmy dziecku, że to jest tylko zabawa, że właściciel sklepu robi to po to, by lepiej szła sprzedaż. Nie wmawiajmy mu, że mikołaj, który właśnie przechadza się po galerii handlowej, jest tym prawdziwym.

A jeżeli dziecko zaczyna poważnie wątpić w jego istnienie?

- Musimy przygotować się na taki moment, kiedy zażąda wyjaśnienia, jak to jest z tym świętym Mikołajem. Proponuję wprowadzić okres przejściowy. Czyli przyznać, że nie jest on w stanie każdej rodzinie kupić takiej sterty prezentów, jakie są znajdowane pod choinką. „Dlatego ja kupiłam ci to i to. Ale czekaj, skąd jest ten prezent, to nie wiem...”.

- Czyli budować koncepcję świętego Mikołaja, który dokłada pojedyncze prezenty, ale robi to, bo pamięta o marzeniach dzieci. Właśnie takie wymarzone prezenty wskazujmy jako te od niego, a do innych potulnie się przyznawajmy. I tak przez 2-3 lata, a potem przyjdzie pora, by nasze dziecko samo zaczęło odgrywać rolę świętego Mikołaja. Siedmiolatkowi można podpowiedzieć, aby coś od siebie zrobił, np. młodszej siostrze, i podłożył pod choinkę.

Co powiedzieć kilkulatkowi, który przed świętami znalazł prezenty w szafie?

- Jeżeli tak już się stało, to zazwyczaj sprawdza się wspomniane wprowadzenie drugiej fazy wiary w świętego Mikołaja – czyli że należy mu w prezentowej robocie pomóc.

A gdy dziecko ma pretensje do nas, że chcieliśmy, by wierzyło w świętego Mikołaja?

- Wróciłabym do bajek, które już zna. I zapytałabym, czy uważa za okłamywanie czytanie o tym, jak dynia zamieniła się w piękną karocę? Jak krasnoludki i królewna wzajemne się sobą opiekowały? Warto pokazać, że elementy magii przydają się w życiu, ponieważ uczą marzyć i wierzyć w spełnianie marzeń.

Co zrobić, gdy dziecko chce napisać do świętego Mikołaja list z prośbą o prezent?

- Nie jestem zwolenniczką pisania takich listów. Z zasadniczego powodu: co będzie, jeśli święty Mikołaj nie da rady sprostać życzeniom dziecka? Ono na papierze wyraziło, czego oczekuje, a tu taki zawód...

Może wytłumaczyć więc, że ma on do obdarowania dużo dzieci i lepiej poprosić go o coś skromniejszego?

- Próbujemy wtedy dopasować oczekiwania dziecka do naszych możliwości. Można i tak, jednak czy nie lepiej jest sprawić dziecku niespodziankę? Byłabym za tym, by powiedzieć, że skoro święty Mikołaj jest wszędzie i mimo zamkniętych drzwi i okien radzi sobie z dostarczaniem prezentów, to sprawdzi się i na tym polu – będzie wiedział, co sprawi dziecku przyjemność.

Dlaczego uważa się, że prezent powinien być zaskoczeniem?

- Bo najczulej wspominamy prezenty wymarzone, które dostaliśmy po długim oczekiwaniu, oraz te, które nas całkowicie zaskoczyły. Bo jak zbliżają się urodziny i mama pyta, co kupić, to potem nie ma już szału radości. Dlatego bardzo współczuję dzieciom – a wiem, że są takie rodziny i walczę z tym tam, gdzie tylko mogę – które pod choinką znajdują koperty. To zwłaszcza z punktu widzenia dzieci jest smutne.

Idol dzieci z całego świata

Badanie, które przeprowadziły dwa lata temu agencja AP i ośrodek badania opinii publicznej GfK wśród dorosłych Amerykanów, pokazało, że osiem na dziesięć osób wierzyło w dzieciństwie w świętego Mikołaja.

Wszyscy byli zdania, że ich wiara trwała mniej więcej do ósmego roku życia. Aż 2/3 ankietowanych rodziców uznało też, że wiara w świętego Mikołaja jest ważna dla kultywowania tradycji.

Rozmawiała: Iwona Herc

***Zobacz także***


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje