Reklama

Reklama

Jak się kłócić, by dojść do porozumienia?

Co prawda nie istnieje coś takiego jak przepis na udaną kłótnię. Jednak przy odrobinie dobrej woli z obu stron można nauczyć się rozwiązywać spory tak, by nie ranić się nawzajem i by konflikty między wami nie odbijały się na maluszku

Różnice zdań zdarzają się w każdym, nawet bardzo udanym małżeństwie. Dlatego nie należy się ich obawiać: kłótnie mogą bowiem rozwijać związek, pod warunkiem że para zdoła dojść do porozumienia i wprowadzić zmiany na lepsze. Problem powstaje wtedy, gdy mimowolnym świadkiem ostrzejszej wymiany zdań między rodzicami staje się dziecko, a takich sytuacji nie da się, niestety, uniknąć. Dlatego poprosiliśmy naszego specjalistę dr. Marcina Florkowskiego, psychologa z Uniwersytetu Zielonogórskiego o to, by podpowiedział, jakimi regułami się kierować, aby kłótnie - jeśli już do nich dojdzie - prowadziły do wypracowania jakiegoś konstruktywnego rozwiązania.

Reklama

Ekspert wyjaśnia też, w jaki sposób dzieci odbierają sprzeczki rodziców, i radzi, co robić, by konflikty małżeńskie nie odbijały się niekorzystnie na najmłodszych członkach rodziny. Można nauczyć się kłócić z klasą, bez agresji i złych emocji. Warto tylko przestrzegać kilku ważnych reguł. Przedstawiamy je poniżej.

Nie doprowadzaj do konfliktu, spróbuj go uniknąć

Często popełnianym błędem jest interpretacja zachowań partnera, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Właśnie w ten sposób wybucha wiele bezsensownych awantur. Przykład? Mąż wchodzi do domu, głośno zamyka drzwi i rzuca teczkę. Żona myśli sobie wtedy: "Oho, pewnie jest na mnie zły, że znowu nie zatankowałam samochodu, ale ja mu zaraz powiem, że to nie jest mój obowiązek..." i... kłótnia gotowa. Tymczasem partner może mieć kiepski nastrój, ponieważ coś mu nie wyszło w pracy. Powiedzenie: "Widzę, że nie wszystko jest w porządku, czy coś się stało?" może zapobiec niepotrzebnej kłótni.

● CO NA TO EKSPERT?

To naturalne, że przenosimy własne niepowodzenia (np. w pracy) do domu. Starajmy się jednak nie odreagowywać ich na partnerze, bo przecież nie on zawinił. Opłakane skutki daje też atakowanie wchodzącego do domu partnera swoimi pretensjami. Dlatego warto umówić się, że każde z was po powrocie do domu ma pół godziny na ochłonięcie, wypicie herbaty, przejrzenie gazety. Dopiero później, już na spokojnie, możecie porozmawiać o tym, co się u was wydarzyło w ciągu dnia, opowiedzieć o przyczynach waszej złości i wspólnie starać się znaleźć rozwiązanie trudnej sytuacji.

Słuchaj partnera, nie wyciągaj od razu wniosków

Z badań "Jak Polacy się kłócą", przeprowadzonych kilka lat temu przez CBOS wynika, że 9 na 10 rodaków rozwiązuje konflikt poprzez rozmowę. Jednak połowa par stwierdza, że nie udaje im się dojść do porozumienia, bo "żadna ze stron nie chce przyjąć argumentów drugiej, tylko usiłuje wygrać". Wynika to z tego, że nie potrafimy słuchać partnera. Można się jednak tego nauczyć. Trzeba pozwolić mu dojść do głosu, a potem powtórzyć własnymi słowami to, co przed chwilą się usłyszało, mówiąc np. "Słyszę, że...itd.". To tzw. parafrazowanie. Spełnia ono wiele ważnych funkcji. Po pierwsze: pokazujemy drugiej stronie, że uważnie jej słuchamy. Po drugie: partner może usłyszeć to, co powiedział, naszymi słowami i od razu zareagować, np.: "Dokładnie to czułem, świetnie mnie zrozumiałaś" albo "To nie tak, przecież nie to powiedziałem".

● CO NA TO EKSPERT?

Aby parafrazowanie przyniosło pozytywne skutki, ważne jest wzajemne życzliwe nastawienie. Jeśli więc np. mąż mówi, że nie kupił rzeczy, o które prosiłaś, bo wracał późno z pracy i był bardzo zmęczony, nie atakuj go od razu słowami: "Nigdy nie robisz tego, o co cię proszę, ciekawe, co dziś będziemy jeść", tylko wysłuchaj jego wytłumaczenia i powiedz: "Rozumiem, że byłeś zmęczony, ale mogłeś mnie uprzedzić, że nie pojedziesz do sklepu". Taka życzliwa, a nie osądzająca partnera reakcja zwiększa szanse na dojście do porozumienia i znalezienie jakiegoś rozwiązania problemu.

Staraj się nie podnosić głosu przy dziecku

Wiele par bez oporów kłóci się przy malutkich brzdącach, uważając, że nie robią nic złego, bo "przecież takie małe dziecko i tak nic z tego nie rozumie". To nieprawda. Chociaż niemowlę jest w stanie pojąć jedynie w 7 proc. sens naszych słów, całą resztę wypowiedzi - czyli aż 93 proc. interpretuje z tzw. mowy ciała, czyli z gestów, mimiki, tonu głosu.

● CO NA TO EKSPERT?

Dla dziecka wasza złość jest sygnałem, że dzieje się coś złego. Gdy kłótnia odbywa się w jego obecności, malec traci poczucie bezpieczeństwa. Chociaż mały brzdąc nie rozumie jeszcze, o czym rodzice rozmawiają, ich nietypowe zachowanie (podniesione głosy, grymas złości na twarzy, nerwowy sposób poruszania się) go przeraża.

Starszy maluch jest równie przestraszony. Często bywa bowiem tak, że dziecko jest świadkiem jedynie początku awantury między rodzicami, jednak potem zostaje odesłane do swojego pokoju i nie widzi, jak mama i tata się godzą. Smyk nie ma więc pewności, że wszystko dobrze się skończy. Sprzeczka rodziców wywołuje w nim silny lęk, bo maluch nie rozumie, że jest ona czymś chwilowym.

Nie uogólniaj zarzutów i nie porównuj partnera

Nic tak nie boli, jak słowa wypowiedziane przez ukochaną osobę: "Bo ty zawsze..." albo "Bo ty nigdy...". To podważa wartość dobrych rzeczy, które zrobiliśmy dla partnera, i sprawia, że nie chcemy się zmieniać. Po co mam dążyć do zmiany, skoro ktoś uważa, że ZAWSZE zachowuję się beznadziejnie i NIGDY nie spełnię jego oczekiwań?

Równie raniące jest porównywanie partnera z innymi. Powiedzenie: "Gdybyś był dla mnie taki jak Marek w stosunku do Kaśki, to między nami układałoby się zupełnie inaczej" wprowadza jedynie większe napięcie w waszym związku. Inni to inni. Zachowania, które sprawdzają się w ich relacji, niekoniecznie zadziałałyby w waszej. Dlatego starajcie się wypracować własne rozwiązania, zamiast wzorować się na innych parach i ich metodach.

● CO NA TO EKSPERT?

Krytyka zawsze jest bolesna. Ale krytyka w obecności dziecka może szkodzić podwójnie. Jeśli maluch, który choć trochę rozumie rozmowy rodziców, ciągle słyszy, że jego tatuś nie dotrzymuje słowa, a mamusia ma zawsze pretensje, zaczyna zastanawiać się, czy to przypadkiem nie on jest przyczyną konfliktu rodziców. Dziecko myśli: "Czy oni kłócą się przeze mnie? Czy gdyby mnie tu nie było, byliby szczęśliwsi?".

To zaburza jego poczucie bezpieczeństwa oraz przekonanie, że rodzice kochają je ponad wszystko. Dlatego starajcie się nie obniżać wzajemnie swojej wartości w oczach malucha. On kocha was tak samo, uważa, że oboje jesteście wspaniali, i nie chce was oceniać, opowiadając się po czyjejś stronie.

Miej na uwadze uczucia malca, wyjaśnij, co się stało

Oczywiście najlepiej byłoby nie kłócić się przy dziecku, zwłaszcza tym, które nie skończyło jeszcze dwóch lat i które każdą kłótnię rodziców postrzega jako zaburzający jego poczucie bezpieczeństwa kataklizm. Jeśli jednak maluszek był świadkiem waszej różnicy zdań, koniecznie trzeba ukoić jego lęk. Można powiedzieć, np.: "To tylko kłótnia, nic złego się nie stało. Mama i tata nadal się kochają". Starsze dziecko nie musi być aż tak bardzo chronione przed kłótnią, ba, czasem dobrze, by było świadkiem drobnej sprzeczki (tzn. bez podnoszenia głosu, bez agresji i poniżania partnera).

Rodzice są dla dzieci nauczycielami. Jeśli więc malec zobaczy, że pomiędzy parą istnieją różnice zdań, ale że można dojść do porozumienia, w przyszłości będzie tworzyć lepsze związki z ludźmi i nie będzie obawiać się konfrontacji. Jednak i starszemu dziecku trzeba wyjaśnić, co zaszło i że mama z tatą już się pogodzili.

● CO NA TO EKSPERT?

Starszy malec może już być od czasu do czasu świadkiem drobnej sprzeczki, nie powinien jednak słyszeć waszych rozmów na poważne tematy, takie, które wzbudzają w was silne emocje. Tego typu sprawy omawiajcie tylko we dwoje. Warto umawiać się na przeprowadzenie ważnej rozmowy (np. za dwa, trzy dni). Dzięki temu będziecie mieli czas, by się do niej przygotować i spojrzeć na dany problem z większego dystansu.

Ustal nowe reguły i staraj się ich przestrzegać

Jeśli kłócicie się coraz częściej, warto byłoby usiąść wspólnie z partnerem i na spokojnie przeanalizować swoje potrzeby, określić, co jest dla was ważne. Pojawienie się dziecka wiele zmienia w małżeństwie, więc wasze pragnienia też mogły ulec zmianie.

● CO NA TO EKSPERT?

Dobrze jest wziąć kartkę i wspólnie z partnerem wypisać możliwe wyjścia z danej sytuacji. Potem kolejno wykreślamy propozycje, które nam nie odpowiadają. Bywa, że rozwiązanie, które początkowo wydawało nam się niezbyt korzystne, może okazać się tym, które zadziała najlepiej. Warto też spisać to, co ustalicie, i powiesić w widocznym miejscu. Postanowienie napisane na papierze lepiej do nas dociera. Zapada bowiem w podświadomość i szybciej motywuje nas do zmiany swojego postępowania.

Konsultacja: dr Marcin Florkowski, psycholog z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Tekst: Blanka Wolniewicz

Mam dziecko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy