Reklama

Reklama

Jak się rozejść, by nie krzywdzić dzieci?

Nawet jeśli wasz związek się kończy, dla dzieci nadal jesteście mamą i tatą – tłumaczą rodzicom specjaliści. Tylko czy da się rozwieść tak, by pociechy nie cierpiały?

Niszczysz mnie, kiedy każesz mi wybierać. Rozpaczam, bo nienawidzisz kogoś, kto jest dla mnie najważniejszy. Ranisz mnie, kiedy krzywdzisz moją mamę. Wstydzę się, kiedy szydzisz z mojego taty – te słowa wypowiadane przez dzieci w reklamie telewizyjnej naprawdę poruszają.

Reklama

To część kampanii społecznej „Jestem mamy i taty” przygotowanej przez Rzecznika Praw Dziecka. Dlaczego w ogóle powstała? Wystarczy przyjrzeć się statystykom.

Połowa z prawie 50 tysięcy spraw, które wpłynęły w ubiegłym roku do rzecznika, była związana z rozwodami. – Zgłaszają się do mnie matki i ojcowie, próbując wykorzystać Rzecznika Praw Dziecka jak kancelarię adwokacką, która będzie bronić wyłącznie ICH interesów – mówi Marek Michalak.

– Zwracam im uwagę, że decyzja sądu nie ma być kompromisem uszczęśliwiającym dorosłych, ma zabezpieczać dobro dziecka.

Ono jest najważniejsze...

...i powinno mieć taką samą możliwość spotkań z mamą i tatą. Niestety, często rodzice namawiają dziecko do kłamstw, by wygrać sprawę rozwodową, a to, przy kim zostanie latorośl, jest dla nich potwierdzeniem zwycięstwa.

Bywa, że małżonkowie walczą ze sobą tak zażarcie, że w ogóle nie biorą pod uwagę tego, co czuje ich pociecha, i jak to na nią wpłynie w przyszłości. W ubiegłym roku głośna była sprawa pięcioletniego Kubusia z Gdańska: ojciec zabrał go o świcie z łóżka z domu mamy. Asystowała mu policja i prokurator, a przerażony maluch nie wiedział, co się dzieje. Strony konfliktu opowiadały potem w mediach, że to efekt ich trzyletniej walki w sądzie i niemożności dojścia do porozumienia.

Jak daleko mogą iść kłótnie rodziców, pokazała też niedawna historia z Łomży, gdzie ojciec porwał dwuletniego synka. Rodzice mają jednakowe prawa do opieki nad chłopczykiem, który na czas sprawy rozwodowej miał mieszkać z mamą.

Zrozpaczona matka zaalarmowała policję

... ale ojciec przez lokalną gazetę odpowiedział, że dziecka nie odda, bo uważa, że kobieta znęca się nad chłopcem. Specjaliści komentujący ten przypadek nie mają wątpliwości: najwyższą cenę za spór rodziców zapłaci mały Oliwier.

A to tylko niektóre z wielu spraw, bo przecież większość dramatów rozgrywa się bez medialnej wrzawy. Według GUS co roku ponad 50 tys. dzieci doświadcza rozstania rodziców. Czy kampania społeczna może cokolwiek zmienić?

Rzecznik Praw Dziecka uważa, że tak. – Trudno będzie pewnie dotrzeć do tych, którzy już zapiekli się we wzajemnej nienawiści – przyznaje Marek Michalak – mam jednak nadzieję, że ci, którzy są na początku drogi rozwodowej lub jeszcze przed nią, zwrócą uwagę na potrzeby dziecka. Wierzę, że ludzie z zasady są dobrzy, a kluczem do sukcesu jest edukacja, zrozumieją, że swoim zachowaniem krzywdzą dziecko, które przecież większość rodziców kocha najbardziej na świecie.

Więcej o kampanii na stronie: www.brpd.gov.pl/jestemmamyitaty

Marek Michalak Rzecznik Praw Dziecka:

●Idealna sytuacja to taka, gdy dorośli, którzy nie mogą być razem, wspólnie zastanowią się, jak to zrobić, by dziecko jak najmniej ucierpiało przy rozstaniu, bo ucierpi zawsze. W sytuacjach rozwodowych często obserwujemy u dziecka tzw. konflikt lojalnościowy.

Dzieci świetnie się bawią podczas wizyty u drugiego rodzica, ale gdy wracają do domu, mówią: „Było nudno, nie było co jeść”, bo wiedzą, co chce usłyszeć rodzic, z którym są na co dzień. Oczekiwanie, że dziecko będzie kłamać, by poprawić opiekunowi samopoczucie, to też jest przemoc.

●Gdy jedna strona wykorzystuje dziecko, by dopiec drugiej, ono cierpi podwójnie. Dziecko nie jest przedmiotem, ma uczucia, którymi darzy oboje rodziców, więc nie można go zawłaszczyć. Nie można robić z dziecka sojusznika w walce z byłym partnerem.

Zawsze zostaje blizna

Rozmowa z Jarosławem Żylińskim, psychologiem wychowawczym z Warszawy, który prowadzi zajęcia dla dzieci i rodziców.

Naj: Czy w ogóle da się przeprowadzić rozwód bezboleśnie dla dziecka?

Nie istnieją „dobre” czy „bezbolesne” rozwody. Zawsze jest to trudny moment w życiu małego człowieka i zostawia trwały ślad: blizna po takiej ranie musi pozostać. Rozbity związek nigdy nie będzie dobrym wzorcem relacji damsko-męskiej, a brak codziennych kontaktów z obojgiem rodziców też ma znaczenie.

Braki wynikające z rozwodu można wprawdzie rekompensować na różne sposoby, ale zawsze jest to „naprawiony deficyt”, a nie stabilnie prze biegający rozwój.

Jakie skutki dla psychiki dziecka ma walka rozwodzących się rodziców?

Ono ma problem ze zrozumieniem, o co w ogóle chodzi w tej walce. I dosyć często nie rozumie, na czym polega rozwód. Szczególnie młodsze dzieci odbierają go jako porzucenie ich samych, a nie rozstanie rodziców.

Dla dziecka jest to czas bardzo silnego napięcia emocjonalnego, które nie pozwala mu się skoncentrować na niczym innym. Takie napięcie musi znajdować jakieś ujście dlatego może rzutować na wszystkie zachowania dziecka, w najróżniejszych sytuacjach. Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy dziecko jest zmuszane do wybierania między swoimi rodzicami.

Jakie konsekwencje ma burzliwy rozwód rodziców już w dorosłym życiu dziecka?

Rodzice są dla niego pierwszym przykładem relacji miłości, więc skoro oni ponoszą w tej dziedzinie porażkę, to i dziecko może mieć w przyszłości problem z budowaniem stabilnej relacji uczuciowej. Najczęściej są też dla dziecka podstawowym wzorem relacji miłości z osobami danej płci.

Co to oznacza?

To w jaki sposób ojciec traktuje swoją córkę, a matka syna, rzutuje na późniejsze dorosłe relacje tych dzieci z osobami płci przeciwnej. Z kolei brak dobrej relacji z rodzicem tej samej płci – dziewczynki z mamą, a chłopca z tatą – może utrudnić proces identyfikacji z własną płcią. To z kolei może prowadzić do różnych negatywnych efektów braku akceptacji własnej płci.

Życie powtórzyło scenariusz

Beata Grzybowska z Łodzi ma 39 lat. A jednak wciąż dokładnie pamięta traumę z dzieciństwa: rozwód rodziców.

Kiedy miałam 6 lat, rodzice się rozstali i tata po prostu przestał się mną interesować – te wspomnienia do dziś sprawiają jej ból. Przecież nim ojciec znalazł inną kobietę, byli zwyczajną kochającą się rodziną. Spędzali razem czas, chodzili na spacery, na lody. Bardzo lubiła te wspólne chwile.

– I nagle mama powiedziała, że nas porzucił, że już do nas nie wróci – pamięta to jak dziś. – Nie umiałam się z tym pogodzić. Robiłam wszystko, żeby go odnaleźć. Pamiętam, jak poszłam do jego siostry, mojej cioci, i błagałam, żeby powiedziała mi, gdzie jest tata– wspomina. Niczego to oczywiście nie zmieniło: ojciec założył nową rodzinę, miał kolejne dzieci.

– Ja nie byłam mu już potrzebna – mówi z goryczą. Widywała go raz na kilka lat. – Mimo to bardzo przeżyłam jego śmierć. Chyba nigdy nie przestałam go kochać... – przyznaje. Przysięgła sobie, że w dorosłym życiu nie powtórzy błędów rodziców. A jednak stało się inaczej…

– Dziś sama wychowuję trójkę dzieci – opowiada ze smutkiem. – Szczególnie średnia córka bardzo tęskni za swoim tatą. A on… nawet na jej komunię nie przyszedł – nie kryje smutku.

Ekspert Dorota Zawadzka psycholog, społeczny doradca Rzecznika Praw Dziecka.

Jak rozmawiać z pociechami o rozwodzie, żeby im nie przysparzać bólu?

Nim podejmiemy decyzję o rozstaniu, trzeba zrobić wszystko, by jednak do niego nie doszło. Na przykład pójść na terapię. Nawet jeśli będziemy się starać, by rozwód przebiegał jak najłagodniej, to i tak zawsze oznacza on dla dziecka trzęsienie ziemi.

A jeśli jednak się nie uda, to jak przekazać dziecku złą nowinę?

1. Bez złości, gniewu na partnera. Dziecko odczuje złe emocje, po czuje się winne. Nie wolno mówić do niego: „A, bo jesteś jak tata/mama...”, „Gdyby nie ty...”. Co dziecko winne jest temu, że tata zdradził mamę i znalazł sobie nową kobietę?!

2. Bez oszukiwania, na przykład mówienia, że „tatuś wyjechał na trochę i bez robienia nadziei, że rodzice wrócą do siebie, jeśli wiemy, że nie mana to szans. Lepiej przeciąć to od razu, niech zaboli raz, niż żeby bolało przez rok czy dwa.

3. Spokojnie, szczerze i cierpliwie wyjaśniać, odpowiadać na pytania dziecka. I tłumaczyć: „Musimy się rozstać, nie będziemy już rodziną, ale zawsze będziemy twoimi rodzicami, to się nie zmieni”. Nie należy unikać takich rozmów. Oczywiście trzeba dostosować je do wieku dziecka.

Nie wolno wykrzykiwać do siedmiolatka, że tata znalazł kochankę, tylko trzeba mu powiedzieć: „Będziesz mógł do taty jeździć i spotykać się z nim”.

4. Szczegółowo, bo detale są ważne dla dziecka. Unikajmy ogólników, na pytanie: „ Co to znaczy rozwód?”, odpowiedzmy: „To znaczy, że nie będziemy razem mieszkali, że możemy mieć inne rodziny, że nie będziemy razem spędzać wakacji, nie będziemy rodziną, nie będziemy razem spędzać świąt, ale możemy umówić się, że w twoje urodziny skarbie będziemy razem”.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje