Reklama

Reklama

Jak stymulować laktację w pierwszych dobrach po porodzie?

O tym, że mleko mamy jest najlepszym pokarmem dla niemowlęcia, słyszy wielokrotnie każda kobieta w ciąży. Karmienie jest nie tylko zdrowe, ale także pomaga umacniać więzi pomiędzy mamą a maluszkiem. Co jednak w sytuacji, gdy pojawią się problemy wynikające np. z braku pokarmu? Dowiedz się, jak skutecznie stymulować laktację.

Pokarm tuż po porodzie: co może cię zaskoczyć?

Mleko produkowane przez kobiece piersi nie jest zawsze takie samo - zmienia się na przestrzeni całego okresu trwania laktacji. Pierwsze mleko to tzw. siara - jego nazwa pochodzi od ciemnożółtego (a niekiedy nawet pomarańczowego), a wiec "siarkowatego" zabarwienia tego rodzaju pokarmu. Siara wydobywa się z piersi (po kilka kropel) już w trzecim trymestrze ciąży i jest to całkowicie naturalne, fizjologiczne zjawisko, które nie powinno być powodem do zmartwień. Tego rodzaju pokarm - żółty i gęsty, wydobywający się z piersi w małej ilości - zawiera dużą ilość przeciwciał, niezbędnych dziecku w pierwszych dobach życia.

Reklama

Dopiero ok. 3 doby (a u niektórych kobiet już po kilkunastu godzinach!) po porodzie siara zaczyna stopniowo zanikać, a zamiast niej pojawia się tzw. mleko dojrzałe, czyli takie, jakim będziesz karmić swojego maluszka w dalszej części laktacji. Również i to mleko nie jest zawsze takie samo: z początku może być bardziej wodniste, a potem gęstsze. Ludzkie mleko ma białawe zabarwienie, ale nie jest aż tak intensywnie białe jak mleko, które kupujesz w kartonie - również i ten fakt nie powinien cię niepokoić.

Pierwsze doby po porodzie: czemu mleka jest tak mało?!

W pierwszych dniach po porodzie mleka jest bardzo mało? Nie wpadaj w panikę! Twój organizm musi przyzwyczaić się do nowej roli i nauczyć "nowych funkcji" związanych z produkcją mleka. Warto wiedzieć, że w pierwszych dobach życia dziecko jednorazowo wypija zaledwie kilka mililitrów pokarmu - objętość jego żołądka to równowartość ok. 1,5 łyżeczki do herbaty. To bardzo mało! Nie musisz więc martwić się, że mleko nie cieknie strumieniami - w tych pierwszych chwilach nie jest ono jeszcze dziecku potrzebne w tak dużej ilości.

Mimo wszystko jednak watro podejmować nieustanne próby karmienia. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ tylko ciągłe stymulowanie brodawek piersi powoduje wydzielanie niezbędnych hormonów - oksytocyny i prolaktyny - które pobudzają laktację i zwiększają produkcję pokarmu. Jeśli więc nie podejmujesz prób przystawienia dziecka do piersi (lub próby te są zbyt rzadkie) - twoja laktacja nie ma szans się "rozkręcić".

Niedobór pokarmu czy kryzys laktacyjny?

Wiele ze mam po porodzie zastanawia się, jaka jest prawidłowa częstotliwość przystawiania dziecka do piersi, która pozytywnie wpłynie na laktację? Oczywiście jest to kwestia dość indywidualna - należy jednak pamiętać, że nowo narodzony maluszek jednorazowo zjada bardzo niewielką ilość pokarmu. Powinien być karmiony nie zbyt długo, ale za to często - najlepiej co ok. 1-1,5 godz. w ciągu dnia oraz co 3 godziny w nocy. Zwłaszcza nocne karmienie stymuluje laktację, ponieważ to właśnie nocą poziom prolaktyny jest najwyższy.

Nie ma innego sposobu na pobudzanie laktacji, niż częste i konsekwentne stymulowanie brodawek. Często jednak zdarza się, że noworodek ma jeszcze bardzo słaby odruch ssania (nie chce ssać piersi lub jedynie zlizuje krople pokarmu, które spływają z brodawki). W takich sytuacjach nie należy od razu poddawać się i wybierać wygodniejszego karmienia przy użyciu mleka modyfikowanego.

- Należy odróżnić niedobór pokarmu od chwilowego i przejściowego kryzysu laktacyjnego. Może się bowiem zdarzyć, że jeśli na tym początkowym etapie mama zaniecha stymulacji piesi, będzie jej tym ciężej uregulować laktację w późniejszym okresie i np. cały proces karmienia zakończy się przedwcześnie. Warto więc pomóc sobie przy użyciu laktatora - dzięki niemu możesz stymulować pierś również wtedy, gdy dziecko nie ma jeszcze dostatecznego odruchu ssania. Używanie laktatora w pierwszych dobach po porodzie pozytywnie wpłynie na zwiększenie produkcji pokarmu - przekonuje Marcin Gołasa, ekspert marki Simed.

Klęska nadmiaru, czyli tzw. nawał pokarmu - co robić?

Jak już wiesz, laktacja nie zawsze wygląda tak samo - w pierwszych dobach po porodzie możesz mieć wrażenie, że pokarmu jest bardzo mało. Często jednak zaraz potem pojawia się problem odwrotny, czyli tzw. nawał pokarmu. Jest to okres wzmożonej produkcji mleka w piersiach, który wynika z faktu, że brodawki są nieustannie stymulowane przez dziecko. Nawał pokarmu pojawia się zwykle około 2.-6. doby po porodzie. Jest to normalne zjawisko fizjologiczne, które nie powinno być przyczyną niepokoju, a wręcz przeciwnie - stanem pożądanym. W tym czasie piersi są zwykle nabrzmiałe, powiększone i twardsze niż zwykle.

Nadmiar mleka może powodować lekkie uczucie ucisku lub dyskomfortu - ale tylko chwilowo, aż do momentu, gdy dziecko opróżni pierś. Nawałowi pokarmu nie powinien towarzyszyć ból piersi. W praktyce jednak często pojawia się on w sytuacji, gdy dziecko nie jest w stanie przejeść takiej ilości mleka, jaką wytwarzają gruczoły mleczne. Wówczas po raz kolejny warto sięgnąć po laktator, dzięki któremu odciągniesz nadmiar mleka i poczujesz wyraźną ulgę.

Pamiętaj jednak, aby nie opróżniać piersi całkowicie. Jeśli odciągniesz cały pokarm, dla twojego organizmu będzie to sygnał, że powinien wyprodukować go jeszcze więcej. Wówczas sytuacja będzie nawracać niczym błędne koło. Optymalną ilością do odciągnięcia laktatorem jest około 5-10 ml, a zatem naprawdę niewiele. Ale te kilka kropli z pewnością będzie dla ciebie odczuwalną różnicą.

- Kompletując wyprawkę do szpitala i przygotowując się do karmienia pamiętaj także o wkładkach laktacyjnych. Będą niezastąpione podczas nawału pokarmu, a także w wielu codziennych sytuacjach. Do wyboru masz chłonne wkładki jednorazowe lub ekologiczne - wielorazowe - dodaje ekspert.

Zarówno kryzys laktacyjny, jak i tzw. nawał pokarmowy to sytuacje, w których szczególnie zalecane jest korzystanie z laktatora. Warto zatem rozważyć jego zakup jeszcze przed porodem, a także spakować go do torby do szpitala, aby mieć wsparcie, gdy pojawią się problemy z karmieniem. 

materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy