Reklama

Reklama

​Jak świeżo upieczona mama może znaleźć czas na sport?

Pisząc "świeżo upieczona mama" mam na myśli te z nas, które jeszcze w pełni nie ochłonęły po porodzie, dopiero uczą się być mamą i przyzwyczajają do nieco innej rzeczywistości, w której już nie ma tyle czasu, co było kiedyś. Zmęczone i być może odrobinę czasem zdenerwowane, możemy wcale nie mieć ochoty na sport. Tak, myślimy sobie, jeszcze tylko ćwiczeń fizycznych do szczęścia nam potrzeba...

Ale może pozostało nam tych kilka kilogramów po porodzie i przeglądanie się w lustrze nie poprawia nam niestety humoru. Do tego wszystkiego karmimy piersią i możemy na razie zapomnieć o jakiejkolwiek restrykcyjnej diecie.

Wtedy, jedynym ratunkiem jest sport. Tylko to wszystko łatwo powiedzieć, gorzej zrobić. Wiemy, co powinnyśmy, ale niezliczona ilość nowych obowiązków i brak snu, mogą nam odebrać całkowicie ochotę na jakiekolwiek ćwiczenia. A w naszych głowach kiełkuje niebezpieczne wytłumaczenie: przecież nie mamy teraz na to czasu.

Reklama

To prawda, że nie mamy czasu i siły, aby jeszcze do tego wszystkiego, w najtrudniejszym okresie macierzyństwa, zmuszać nasz organizm do dodatkowego wysiłku fizycznego. Ale jeśli tylko chciałybyśmy coś z tym zrobić, to znajdzie się kilka możliwości. Poniżej zamieszczam dla Was moje przetestowane metody. Jakby na to nie patrzeć, ćwiczę dzięki temu dość sporo. Dodam, że aby uprawiać sport wcale nie potrzebujecie zostawiać malucha pod czyjąś opieką. Przebywanie razem i wspólne ćwiczenia, to w końcu największa frajda, a jeśli przy tym można zgubić jakieś kilogramy, to korzyść jeszcze większa :-)

1. Taniec z dzieckiem

Brzmi troszkę śmiesznie, ale jest całkiem fajne. Mój maluszek uwielbiał (i nadal uwielbia, tylko już wazy ponad 12 kg) być noszony na rękach. Ja z tego korzystałam. I raz dziennie, pod wieczór włączałam ścieżkę dźwiękową do Dirty Dancing 2 i tańczyliśmy :-). Mogło dziwnie to wyglądać, jak się patrzyło z boku, ale czułam, że spalam kalorie pląsając po kuchni w rytm salsy I jak sie potem okazało (bo waga ciągle spadała), tak faktycznie było.

2. Salsa w chuście, może nawet Nordic Walking



Druga opcja na taniec z maluchem. Na youtube jest całkiem sporo filmików pokazujących jak można tańczyć salsę, sambę czy merenge z maluszkiem zawiązanym na naszym brzuchu:-). Uprawiam też Nordic Walking z maluchem w nosidle lub chuście , dla chcącego nic trudnego :-). NW stabilizuje naszą postawę, a dzięki kijkom całe nasze ciało będzie się ruszać. To był mój ulubiony sport podczas ciąży, dlatego też kontynuowałam go również po porodzie.

3. Tata lub babcia pilnuje, a ja ćwiczę



To dość proste rozwiązanie i czasem z niego korzystam/ korzystałam. Zwykle jest to ok. 30 minut, kiedy jeżdżę na rowerze lub biegam. Ale w takich przypadkach zawsze wszystko robię szybko ;-), bo się strasznie spieszę do mojego synka. I chyba przez tą prędkość bardziej, niż przez same ćwiczenia, spalam więcej kalorii ;-). Jeśli macie kogoś, kto Was może zastąpić przy dziecko, to korzystajcie. Same zobaczycie, że mając chwilę dla siebie, będziecie ćwiczyć z jeszcze większym zapałem niż zwykle.

4. Ćwiczenia przy łóżeczku lub przy przewijaku



Dla widzów zapewne kolejny ciekawy widok, ale nie przesadzam mówiąc, że w łazience miałam kiedyś zwiniętą karimatę. Leżała sobie na dolnej półce przewijaka. Mój synek (w pierwszych miesiącach zycia), nie wiedzieć dlaczego, uwielbiał fikać w łazience, patrzeć się na grzejnik i ściągać z niego przy tej okazji różne szmatki i ubranka, które mu tam dla niego specjalnie zawieszam.

Gadał przy tym niesamowicie dużo i nie potrzebując nic więcej do szczęścia. Potrafił się tak bawić nawet 30-45 minut. Zawsze wtedy staramłam się z nim trochę rozmawiać, choć nie ukrywam, odkryłam, że to tez może być dobry moment na ćwiczenia. Dlatego najczęściej stawałam przy przewijaku i z uporem maniaka ćwiczyłam squaty, czyli półprzysiady. Wtedy mój maluszek nie wiercił się jeszcze za bardzo na przewijaku, więc rozkładałam karimatę i robiłam brzuszki oraz inne ćwiczenia na pośladki i nogi.

Oczywiście bardzo często wstawałam i dalej rozmawiałam z moim synkiem. Kiedy rozwiązanie z karimatą przy przewijaku się skończyło, wtedy ‚skorzystałam’ z podłogi przy łóżeczku. Mój maluszek miała tam kilka zabawek, które albo lubił obserwować albo ruszać swoimi drobnymi rączkami i to mu dawało niesamowicie dużo radości.

5. Ćwiczenia zanim wstaniesz z łóżka



W pierwszych dniach i tygodniach po porodzie nie miałam za bardzo czasu, zaczęłam się przyłapywać na tym, że nie niestety nie każdego dnia jestem w stanie wykonać serię moich ćwiczeń rehabilitacyjnych... Wtedy odkryłam, że na pewno o nich nie zapomnę, jeśli będę je robić wieczorem kładąc się do lóżka i rano, po przebudzeniu.

Oczywiście były to głównie ćwiczenia rozciągające, które mogłam w taki sposób wykonać. Można zrobić to samo, z bardziej wymagającymi ćwiczeniami, ale zostawiając np. karimatę przy łóżku. Wtedy rano lub wieczorem wykonamy serię ćwiczeń.

6. Jazda na rolkach z wózkiem



Bałam się tego strasznie i nie wyobrażałam sobie, jak można jeździć na rolkach z dzieckiem w wózku. Znalazłam dobrą trasę, gdzie można jeździć tylko na rolkach i powoli zaczełam się przełamywać. Teraz znowu założę rolki i zobaczymy czy da się jeździć ze spacerówką.

7. Ćwiczenia z maluszkiem



Mieliśmy trochę przejść z kolkami i zawsze wtedy nosiłam Adasia na rękach. Odkryłam, że mój maluszek szybko się uspokaja kiedy robię squaty, grapevine (aerobikowy ruch nazywany winoroślą), zginam nogi w kolanach do tyłu lub po prostu lekko balansuję.

Z czasem, gdy już wiecej ważył, do ćwiczeń na nogi, doszły też na ręce z obciążeniem , ale sprawiało nam to niesamowitą przyjemność. Kiedy Adaś podrósł, zaczęłam z nim również wykonywać ćwiczenia na leżąco, ale z umiarem, bo to jest przecież dziecko, a nie ciężarek

8. Ćwiczenia z wózkiem



Jeśli macie szczęście i Wasz maluszek lubi spać w wózeczku, a do tego jest cierpliwy i nie przeszkadza mu, kiedy ‘pojazd’ stoi w miejscu, możecie spróbować ćwiczeń z wózkiem. Najprostsze ćwiczenia to po prostu naprzemienny marsz - idziemy 60 sekund wolno, a przez następne 60 bardzo szybko i tak na zmianę, powtarzamy kilkanaście i więcej razy. Gwarantuję, że poczujecie wysiłek. Stojąc przy wózku możecie robić też przysiady, squaty lub wymachy nóg. Możliwości jest wiele.

9. Bieganie z wózkiem



To już ostatni pomysł, przy czym zaznaczę, że w Polsce jeszcze dość mało popularny i niestety wymaga dobrego, specjalistycznego sprzętu, spełniającego konkretne wymogi (jak m.in. bezpieczeństwo, pasy, odpowiednia amortyzacja, itp. itd.).

Niestety, najbardziej istotna rzecz, czyli sam wózek (jogger) jest dość drogi. I to jest prawdopodobnie jedyne ograniczenie. Bo jeśli możemy go już kupić, to nie pozostaje nic innego, jak jogging podczas spaceru z dzieckiem. Jednym słowem przyjemne z pożytecznym

10. Praca przeponą



Ostatnia, bardzo prosta rzecz. Doskonale znamy ten rodzaj oddychania z przygotowań do porodu. Wdychamy powietrze nosem, tak aby wypełniło nasz brzuch, a następnie wydychamy ustami tak mocno, aby go wciągnąć. Starajcie się oddychać w ten sposób tak często, jak to tylko możliwe. Oprócz tego możecie chodzić z wciągniętym brzuchem i ściągniętymi mięśniami pośladków (jednocześnie).

Jeśli tylko będziecie pamiętały o tych, jakże prostych ćwiczeniach, Wasz brzuszek będzie powoli wracał do formy. To było jedyne "ćwiczenie" (na brzuch), na jakie mogłam sobie pozwolić tuż po porodzie. I muszę przyznać, że bardzo mi pomogło.

To na razie wszystkie rozwiązania, jakie przyszły mi do głowy. Musze przyznać, że dzięki nim miałam i nadal mam całkiem sporo sportu. Czy wyczerpałam wszystkie możliwości? Jestem pewna, że nie. Jeśli znacie jeszcze inne rozwiązania dla świeżo upieczonych mam, to piszcie koniecznie!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje