Reklama

Reklama

Jeden na milion

Ma tylko pięć lat, ale w swoim krótkim życiu doświadczył już dużo złego i zrobił dużo dobrego. Postanowił odwdzięczyć się lekarzom, którzy uratowali mu życie. Rozmiar jego pomocy przeszedł najśmielsze oczekiwania.

Szczodry dar

Reklama

Pięcioletni Tony Hudgell z Wielkiej Brytanii pokonał 10 km na swoich nowych protezach i uzbierał milion funtów, które przeznaczył  na pomoc szpitalowi dziecięcemu Evelina w Londynie. Chłopiec był szczęśliwy, że zebrał tak dużą sumę pieniędzy na potrzeby placówki, w której lekarze uratowali mu życie. Jego adopcyjny rodzice są bardzo dumni z syna. Wspominają, że wpadli na pomysł z chodzeniem, by zachęcić go do to używania protez i kul. Tony zainspirował się wyczynem kapitana Toma Moore’a, który w swoje setne urodziny, chodząc wokół domu, zebrał pond 32 mln funtów, z wpłat pochodzących od 1,5 miliona darczyńców.

Koszmarne dzieciństwo

W  listopadzie 2014 roku, kiedy Tony miał sześć tygodni, jego ojciec przyniósł go do ośrodka zdrowia twierdząc, że syn jest przeziębiony. Jednak to nie była zwykła infekcja. Dyżurujący lekarz stwierdził, że dziecko jest konające, ma 11 pęknięć kości i posocznicę. Innymi niepokojącymi objawami były szary kolor skóry, piana na ustach oraz twarde i spuchnięte nogi. Maluch nie miał jednego stawu biodrowego, nie słyszał na jedno ucho, a jego organizm był zatruty przez toksyny. By ratować życie dziecka, chirurdzy amputowali mu obydwie nogi powyżej kolan.

Kiedy podczas rozprawy, sędzia zapytał ojca, dlaczego tak długo zwlekał z zabraniem dziecka do lekarza, mężczyzna tłumaczył, że czekał na hydraulika, który miał naprawić mu bojler. Nie przyznał się do maltretowania syna, natomiast potwierdził, że zdarzyło mu się czasem upuścić dziecko na podłogę, gdy zmieniał mu pieluchę. Zapytany, czy partnerka była dobrą matką odrzekł, że czasem bywała nieuważna i... podawała synowi zbyt ciepłe mleko.

Podczas procesu sędzia stwierdził, że uszkodzenia ciała Tony'ego nie były przypadkowe. Rodzice chłopca, Jody Simpson (24 l.) i Tony Smith (46 l.), zostali skazani na 10 lat więzienia za znęcanie się i zaniedbywanie dziecka, co doprowadziło go do trwałego kalectwa. Niestety, już wcześniej nie cieszyli się zbyt dobrą opinią. Ojciec miał 11 wyroków skazujących, w tym za włamanie i  przestępstwo z uszkodzeniem ciała ofiary. Matka w roku 2017 została oskarżona o włamanie i dokonanie pięciu kradzieży w sklepach.

Tony trafił do rodziny adopcyjnej. Jego mama Paula i tata Mark, wraz z siódemką przybranego rodzeństwa, otoczyli go troską i miłością. W nowej rodzinie chłopiec dobrze się rozwija, często się uśmiecha - w końcu jest bezpieczny i szczęśliwy.

Malec w podzięce za okazane serce postanowił pomóc innym, przy okazji udowadniając, że nie ma takich ograniczeń, których nie można pokonać. Jego wyczyn odbił się na Wyspach szerokim echem, został nawet dostrzeżony przez rodzinę królewską!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje