Reklama

Reklama

Kilkulatki na porodówce

O ciężarnych nastolatkach słyszał każdy. Czasami jednak matkami zostają znacznie młodsze dziewczynki. Zamiast chodzić do szkoły, bawić się z rówieśnikami i wieść beztroskie życie – wydają na świat potomstwo. Kim są i jaka jest ich historia?

Jako rodzice jesteśmy coraz starsi. Średnia wieku, kiedy decydujemy się na dziecko, z roku na rok wzrasta. Dekadę temu statystyczna Polka zostawała matką w wieku 24 lat, a dziś to już ponad 27. W Europie Zachodniej wskaźnik ten przekroczył nawet 30 lat i zdaniem ekspertów prędko się nie zatrzyma.

Powody są różne – niektórzy mówią o strachu przed odpowiedzialnością, a inni wskazują na coraz trudniejszą sytuację młodych ludzi: brak stałego zatrudnienia czy własnego lokum. Swoje robią także zmiany społeczno-kulturowe, bo wielu najpierw chce zrobić karierę i zasmakować niezależności. Uważamy, że potomstwo może zaczekać.

Reklama

Niestety, wciąż nie wszyscy mają taki wybór, na co najlepszym dowodem są matki-rekordzistki.

Ojciec nieznany

Najbardziej znaną z nich jest Lina Marcela Medina de Jurado, która urodziła pierwsze dziecko zanim rozpoczęła naukę w szkole podstawowej. Dziewczynka miała dokładnie pięć lat, siedem miesięcy i 21 dni, gdy została matką niemal trzykilogramowego syna (i cztery lata, 10 miesięcy, kiedy zaszła w ciążę).

Do rozwiązania doszło poprzez cesarskie cięcie, gdy kilkulatka zgłosiła się do szpitala z podejrzanym "guzem" w brzuchu. Wtedy jeszcze nikt nie podejrzewał, że możliwe jest tak przedwczesne pokwitanie.

Mały Gerardo przez pierwszą dekadę życia myślał, że jest jej bratem. Nigdy nie poznał też swojego ojca, bo podejrzenia padły najpierw na jego dziadka, a później wuja. Zmarł mając 40 lat na chorobę szpiku kostnego. Lina żyje do dziś, ale unika kontaktu z mediami.

Na przekór wszystkiemu

O niezwykłym przypadku Peruwianki słyszało wielu, jednak ten wcale nie jest odosobniony. Na przestrzeni lat odnotowano ich więcej, ale o poszkodowanych dziewczynkach świat chyba zapomniał. One przecież niczemu nie zawiniły, a ustanowione rekordy są zazwyczaj efektem przerażających działań dorosłych.

Tak jak w przypadku H., która 7 czerwca 1932 roku urodziła poprzez cesarskie cięcie córkę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby mieszkanka Indii Brytyjskich nie miała zaledwie sześciu lat i siedmiu miesięcy.

Jej historia do złudzenia przypomina losy Liny, bo także trafiła do lekarza z niezidentyfikowanym guzem. Chwilę później powitała na świecie ważącą niemal dwa kilogramy córeczkę, choć przed zajściem w ciążę nie miesiączkowała, a jej ciało nie było w pełni rozwinięte. Mimo to miała przez pierwszych dziewięć miesięcy samodzielnie karmić niemowlaka.

Ofiara dorosłych

Zaledwie dwa lata później niechlubny rekord odnotowano również na terenie dzisiejszej Ukrainy (wtedy ZSRR). 19 sierpnia 1934 roku matką została zaledwie sześcioletnia Yelizaveta Pantueva, która kilka miesięcy wcześniej padła ofiarą gwałtu w rodzinie. Ojcem dziecka miał być jej dziadek ze strony matki.

Rodzice Lizy nie zgodzili się na cesarskie cięcie, bo uważali zabieg za zbyt ryzykowny. Położnicy próbowali przyjąć poród przy pomocy tradycyjnych kleszczy oraz haka. Trzykilogramowa dziewczynka zmarła wskutek przedwczesnego odklejenia łożyska. Według lekarzy mogłaby żyć, gdyby młodociana matka wcześniej trafiła do szpitala i wykonano cesarkę.

Niektóre źródła podają, że dziadek-gwałciciel nigdy nie odpowiedział za swój czyn.

Skala zjawiska

Trzy opisane matki uważane są za najmłodsze w historii, ale mówimy wyłącznie o oficjalnie potwierdzonych przypadkach. Tych niestety mogło być więcej, na co wskazuje znacznie dłuższa lista ośmio- i dziewięciolatek na porodówkach.

W 1910 roku pochodząca z Chin dziewczynka o imieniu Hsi urodziła zdrowego syna, choć chwilę wcześniej skończyła zaledwie osiem lat. Nie została jednak skrzywdzona przez dorosłego, bo ojcem okazał się dziewięciolatek. Prawdopodobnie syn sąsiadów. 

Zupełnie inaczej było w przypadku jej indyjskiej rówieśnicy, która w 1933 roku, mając tyle samo lat, zaszła w ciążę… ze swoim o wiele starszym mężem. Zmarła w czasie porodu.

Do dramatu doszło też w Peru, gdzie w 1957 roku w wieku ośmiu lat i siedmiu miesięcy matką została Hilda Trujillo (niektórzy twierdzą, że była nawet o rok młodsza). Ojciec dziecka za to szybko trafił za kratki. Okazało się, że zgwałcił ją 22-letni kuzyn.

Gwałt na dziecku

Czasy niby się zmieniły, ale do zbrodni na dzieciach dochodzi nadal. W 1993 roku ośmioletnia Zulma Guadalupe Morales z Meksyku urodziła poprzez cesarskie cięcie syna. Wcześniej została wykorzystana przez wujka. 

W 2000 roku mająca osiem lat i siedem miesięcy Anna z Rosji powitała na świecie córkę, której ojcem okazał się 13-letni gwałciciel z sąsiedztwa.

Cztery lata później uwagę kolumbijskiego policjanta zwróciła mała dziewczynka z nienaturalnie wzdętym brzuchem. Funkcjonariusz podejrzewał, że ośmiolatka może być wykorzystywana przez dilerów do szmuglowania narkotyków. Badanie wykazało co innego – była w 32. tygodniu ciąży.

Kilka miesięcy wcześniej odwiedziła aptekę, aby kupić leki dla chorej matki. Wtedy została zgwałcona przez 32-letniego pracownika.

Błąd natury

Lista podobnych przypadków jest o wiele dłuższa i wciąż rośnie. Jak to możliwe z biologicznego punktu widzenia? Zjawisko nazywane jest z łaciny pubertas praecox i oznacza przedwczesne pokwitanie. Niektóre dzieci dojrzewają płciowo bardzo szybko, co może być wynikiem działania leków hormonalnych, ale też wad wrodzonych, guzów czy niedoczynności tarczycy.

A co najważniejsze – wszystkie bohaterki tej historii zostały skrzywdzone przez swoich oprawców. Gdyby nie to, świat nigdy nie usłyszałby o nich w tak dramatycznym kontekście.

Rozlicz PIT online już teraz lub pobierz darmowy program

***
Zobacz także:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: młodociana matka | rekordy | ciąża

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje