Reklama

Reklama

Litopedion - skamieniały płód

Są kobiety, które przez całe życie nie widują ginekologa. Unikają wizyt lekarskich ze strachu lub z niewiedzy. W naszym kraju może to być aż sześć procent pań. Tak postępując mogą przeoczyć rozwijającą się chorobę i zaprzepaścić szansę na jej wyleczenie. Albo późno odkryć ciążę, rozwijającą się bądź obumarłą – pozamaciczną i prawidłową.

Nawet dziś, w środku Europy, wiele pań unika gabinetów lekarzy-ginekologów. Dlaczego? Przede wszystkim ze strachu przed niepomyślną diagnozą albo po prostu - ze wstydu. Cóż, ci specjaliści codziennie widują kobiece intymne części ciała i widok kolejnej pacjentki nie będzie dla nich niczym szczególnym... Samo badanie na fotelu ginekologicznym trudno nazwać wyjątkowo przyjemnym doświadczeniem, ale z całą pewnością nie jest doznaniem rodem z horroru, podstawowe trwa najwyżej kilka minut i jest ważnym elementem profilaktyki zdrowotnej każdej kobiety.

Reklama

Z kolei historie tzw. skamieniałych dzieci to dość drastyczny, ale i przemawiający do wyobraźni dowód na konieczność regularnych badań lekarskich.

Litopedion (lithopedion) to bardzo rzadkie zjawisko, zwykle związane z ciążą pozamaciczną. Ta patologia położnicza może wystąpić wtedy, gdy płód, który nie rozwija się prawidłowo, obumiera w jamie matczynej macicy i zaczyna podlegać stopniowemu procesowi wapnienia (rezultacie którego organizm kobiety, przynajmniej do pewnego stopnia, jest chroniony przed zakażeniem). 

Historia medycyny zna kilkaset udokumentowanych przypadków pacjentek z całego świata, zwykle mieszkanek zacofanych środowisk wiejskich lub/i krajów trzeciego świata, które przypadkowo dowiedziały się, że od lat noszą w sobie takie skamieniałe płody. Ile kobiet przeżyło całe życie, miały takie doświadczenia i nigdy się o tym nie dowiedziało? Trudno orzec.

Oczywiście nie dzieje się tak w każdej ciąży pozamacicznej, bowiem rzadko kiedy jej objawy są tak dyskretne, że pozwalają na przeoczenie tego stanu - przeważnie manifestuje się on silnym kolkowym bólem, krwawieniem i złym ogólnym samopoczuciem. Zwlekanie z udaniem się po profesjonalną pomoc medyczną skutkuje poważnymi komplikacjami, nierzadko zagrażającymi życiu pacjentki.

Nieco inaczej było w przypadku Zahary Aboutalib, wiekowej Marokanki. Według źródeł, kobieta miała zajść w prawidłową ciążę, gdy zbliżała się do 30-stki. Nękana przedwczesnymi skurczami porodowymi udała się do szpitala, gdzie podobno była świadkiem przerażającej sceny - inna rodząca umierała tam w męczarniach. Niedoszła położnica tak się wystraszyła, że... uciekła z placówki. Skurcze zanikły. I już się nie pojawiły. Rodzice nie wiedzieli, co się dzieje i czekali na wznowienie akcji porodowej, ale nic takiego nie nastąpiło.

Brzmi to nieprawdopodobnie, ale małżonkowie byli gotowi uwierzyć na słowo lokalnym znachorom, że ciąża zaniknęła. Tak to przyjęli i nie szukali już pomocy medyków. Trzeba jednak zaznaczyć, że wszystko działo się ponad pół wieku temu na marokańskiej prowincji, a Zahara i jej mąż to ludzie niewykształceni, którzy nie dysponowali wówczas zbyt rozległą wiedzą na temat położnictwa czy kobiecej fizjologii.

Ponieważ Marokanka po tym wydarzeniu nie mogła już zajść w ciążę, para zaniechała kolejnych prób i zdecydowała się na przysposobienie dzieci, i to z nimi stworzyła rodzinę. Na kilkadziesiąt lat zapomniano o sprawie "zanikającej ciąży", aż wreszcie temat niespodziewanie wypłynął. 75-letnia pani Aboutalib zaczęła skarżyć się na dolegliwości bólowe w okolicach brzucha. Gdy ból stał się już nie do zniesienia i nic nie pomagało, dorosły syn zawiózł ją do szpitala.

Na miejscu poddano ją szczegółowym badaniom, wykonano też zdjęcie RTG. Lekarze, których oczom ukazał się ten widok, z pewnością nigdy go nie zapomną. W macicy kobiety znajdowało się niejako zmumifikowane ciałko - wielkością odpowiadające ok. 24-tygodniowemu płodowi. Okazało się, że dziecko przed laty obumarło, a jego zwłoki uległy zwapnieniu. Starsza pani blisko pół wieku nosiła w sobie martwy płód nic o tym nie wiedząc.

Być może jej organizm już wcześniej wysyłał jakieś sygnały świadczące o istniejącej nieprawidłowości. Czy kobieta je przeoczyła albo źle zinterpretowała? Nie wiadomo. Na pewno miała sporo szczęścia w tej specyficznej sytuacji, bo przez całe życie udało jej się uchronić od niebezpiecznych komplikacji. Nie jest to odosobniony przypadek, ale z pewnością rekordowy i dotyczący ciąży, która pierwotnie była ciążą prawidłową. 

Media donosiły o kobietach, które dowiadywały się o istnieniu skamieniałych płodów we wnętrzach ich ciał, ale w większości przypadków były to ciąże pozamaciczne. Pacjentki te również mogą mówić o specyficznym "szczęściu", z uwagi na to, jak tragicznie może skończyć się niezdiagnozowana w porę ciąża pozamaciczna.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje