Reklama

Reklama

Mity o laktacji i kobiecych piersiach

Większość z obiegowych opinii dotyczących karmienia piersią można śmiało włożyć między bajki, ale niektóre z nich potrafią namieszać w głowie młodym mamom. Inne zaś bywają wręcz szkodliwe. W co nie powinnyśmy wierzyć?

Za małe, za duże?

Reklama

Za małe - nie wyprodukują wystarczającej ilości pokarmu, za duże - dziecko nie poradzi sobie z nimi. Zły kształt, noworodek takiej piersi nie chwyci. W rzeczywistości rozmiar matczynych piersi nie ma żadnego znaczenia przy karmieniu malucha. Za produkcję mleka odpowiadają gruczoły, a nie tkanka tłuszczowa warunkująca wielkość biustu.

Jeśli nowo narodzony nie chce ssać, szarpie główką na boki lub płacze, prawdopodobnie zawiniła pozycja, w jakiej jest trzymany. Być może mleko wypływa za wolno lub nieco zbyt szybko, więc dziecko się niecierpliwi. Choć odruch ssania i poszukiwania pokarmu jest wrodzony, niekiedy może zostać zaburzony bądź chwilowo "uśpiony" przez czynniki zewnętrzne, wcześniactwo lub wady wrodzone u malca. Czasem noworodek ma po prostu zbyt mało siły, jest głodny, a kończące się niepowodzeniami próby przystawiania męczą go i niecierpliwią. W ten sposób koło się zamyka. Na szczęście na ogół z każdym mijającym dniem jest lepiej, wrodzony odruch wspomagany jest coraz większą wprawą ze strony karmiącej i karmionego.

Mleko się przeterminowało? 

Często młode mamy słyszą, że na skutek ich poczynań mleko może uleć zepsuciu. Na szczęście w tych strasznych opowieściach niewiele jest prawdy. Wyjście na spacer w słoneczny dzień nie spowoduje, że pokarm zostanie przegrzany albo sfermentuje. Nie stanie się to nawet wtedy, gdy kobieta będzie miała gorączkę. Co więcej, przeziębiona mama nie musi wcale rezygnować z karmienia, dostarczy dziecku cennych przeciwciał chroniących maluszka przed infekcją, która ją zaatakowała. Ważne, żeby karmiąc zasłaniała usta i nos, bo w takich okolicznościach łatwo zarazić maluszka drogą kropelkową.

"Jeśli mleko nie będzie odciągane po każdym z karmień, to się zepsuje. Podobnie będzie po dwudniowej lub dłuższej przerwie" - tak naprawdę mleko w piersi nie może się zepsuć, skwaśnieć ani się przeterminować. Jest zawsze świeże, czyste i gotowe do podania. Nie może też być za tłuste, ani za chude. Jego skład zmienia się dynamicznie w odpowiedzi na potrzeby dziecka.

Nie jest też prawdą, że siara u mamy karmiącej zanika kilka godzin po porodzie. Młode kobiety, którym nie udało się nakarmić dziecka zaraz po urodzeniu często martwią się, że ich pociecha została pozbawiona drogocennego napoju i jest już poszkodowana na starcie. Siara zostaje zastąpione przez tzw. mleko przejściowe dopiero po upływie 3-5 dni. W kolejnych dniach pojawia się mleko dojrzałe, którego skład i kaloryczność również zmieniają się z biegiem czasu.

Mleko jest za chude?

Mleko kobiece ma niewiele wspólnego z mlekiem krowim z kartonu, które piją starsze dzieci i dorośli. Nie może być za tłuste ani za chude, jego skład dynamicznie zmienia się w czasie, tak, by odpowiadać potrzebom noworodka, a następnie niemowlęcia. Zmienia się nawet w trakcie pojedynczego karmienia - na samym początku jest rzadsze, bardziej wodniste, by zaspokajać pragnienie, a po kilku chwilach staje się bardziej treściwe, by koić głód małego człowieka. Dziecko aż do szóstego miesiąca nie musi, a nawet nie powinno być niczym dopajane - chyba że tak zadecyduje lekarz, bo np. zdarzyły się wymioty albo akurat panują upały.

Źle to robisz!

Jeśli spodziewasz się bliźniąt i chcesz spróbować naturalnego karmienia swojej dwójki (bądź ewentualnie uzupełniać dietę malców o mieszanki), powinnaś obowiązkowo zmieniać dzieciom piersi. Nie słuchaj osób twierdzących, że każde z dzieci powinno dostać sobie przypisaną pierś i ssać tylko ją. Takie praktyki to prosta droga do utrwalenia asymetrii ułożeniowej (zwaną też urodzeniową), która jest szczególnie częsta u noworodków i niemowląt z ciąż wielopłodowych. Mała ilość miejsca w przestrzeni macicznej sprawia, że maluchy zaczynają preferować jedną stronę swego ciała, na niej się układać lub tylko w nią obracać. Karmienie z tej samej piersi może utrwalić te sztywne wzorce i nie sprzyja harmonijnemu rozwojowi fizycznemu malców. Aby się nie pomylić, może wykorzystywać żelowe bransoletki lub po prostu zapisywać, które z bliźniąt jadło z której piersi.

Czy piersi mamy karmiącej powinny być dezynfekowane lub poddane szczególnemu reżimowi higienicznemu? Okazuje się, że nadzwyczajne praktyki wcale nie pomogą niemowlęciu ani jego mamie. Jeśli lekarz nie zaleci inaczej, należy pielęgnować skórę jak zwykle. W otoczce piersi znajdują się naturalne substancje pielęgnacyjne chroniące ją przed zmacerowaniem oraz przyjazna dziecku flora bakteryjna.

Nieprawdziwa jest też opinia, według której karmiąca mogłaby stracić mleko z powodu zdenerwowania. Oczywiście, chroniczne stresy faktycznie mogą doprowadzić do takiego stanu, ale jednorazowe sytuacje czy niedogodności dnia codziennego najczęściej wywołują chwilowy skurcz kanalików mlecznych. Po krótkim czasie wszystko wraca do normy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje