Reklama

Reklama

Myszka Miki i USG

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda ludzka pępowina w przekroju? Widok ten może zaskoczyć, a nawet wywołać uśmiech na twarzy. I nie, to nie jest żart.

Przekrój pępowiny przypomina do złudzenia... Myszkę Miki. Widok ten medycyna nazywa fachowo "Mickey Mouse sign", traktując ten fenomen jak najbardziej poważnie. 

Zazwyczaj pępowina ma dwie tętnice i jedną żyłę, łącznie trzy naczynia, jedno większe i dwa mniejsze, co w przekroju wygląda jak głowa kreskówkowej postaci. W rzadkich przypadkach Miki ma tylko jedno ucho, wówczas mamy do czynienia z pępowiną dwunaczyniową (jedna żyła i tylko jedna tętnica), ale stan ten, o ile nie istnieją inne nieprawidłowości, nie zagraża dziecku.

Niektórzy lekarze zwracają na to uwagę podczas badania USG, ku uciesze starszego rodzeństwa, jeśli jest ono obecne. Rozmazany, niewyraźny obraz z monitora zwykle nie interesuje najmłodszych, ale informacja o pierwszej zabawce malucha to co innego! Zresztą, jest w tym wiele prawdy - nienarodzone jeszcze dziecko manipuluje pępowiną, dotyka, ściska, rzeczywiście jest to jego pierwsza zabawka, a ta aktywność jest jedną z pierwszych stymulacji intelektualnych. 

"Mickey Mouse sign" nie jest zarezerwowany tylko dla pępowiny. Świat medycyny zapoznał się z tym terminem w 2002 roku, gdy dr Lurdes Cerol zaprezentował znak Myszki Miki jako wskazówkę diagnostyczną przy poszerzeniu przedniej żyły odpiszczelowej (ASV). Wówczas omawiane naczynie razem z dwoma innymi (prawidłowymi) układa się w charakterystyczny sposób. Taki widok można zaobserwować także w innych rejonach ciała i zwykle świadczy o nieprawidłowościach. Jedynym z wyjątków jest pępowina - tam Myszka Miki z dwojgiem uszu to bardzo dobry znak!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje