Reklama

Reklama

Nie chcemy niepełnosprawnych

O niepełnosprawnych nie wypada mówić źle. Dobrze się z nimi czasem pokazać, szczególnie, że wybory blisko. Ale obrazki to jedno, a rzeczywistość drugie.

Nareszcie ktoś pomyślał o opiekunkach osób niesamodzielnych. "SPA dla mam. Wspieramy mamy" - to inicjatywa społeczna, oddolna. "Naszą misją jest zatroszczyć się o tych, którzy bez przerwy dbają o innych. O bliskich osób z niepełnosprawnością" - piszą założycielki.

Matki, czy szerzej, opiekunki osób niepełnosprawnych, bo czasami trzeba się zająć rodzicem albo współmałżonkiem, są zobligowane do zajmowania się swymi bliskimi 24 godziny na dobę.

Często nie mają wyjścia i rezygnują z pracy zarobkowej, bo zwyczajnie nie da się pogodzić opieki nad chorym z innymi obowiązkami. Bywa, że problemem staje się zwykłe wyjście na zakupy, wizyta u dentysty, nie wspominając o spotkaniu ze znajomymi, czy chwili oddechu, pozwalającej na spacer bez celu i myślenia o problemach.

SPA dla mam chce dać namiastkę relaksu tym, którzy najbardziej go potrzebują. Czasami jest to masaż, zabieg pielęgnacyjny, to znów ugotowanie obiadu, umycie okien, zrobienie zakupów.

Dla kogoś innego będzie to możliwość wyjścia do kina bądź teatru, przypomnienie sobie, że jest się częścią społeczności mogącej korzystać z tych samych dóbr kultury, co inni obywatele. Chociaż korzystanie z owej kultury, kiedy kończy się twój wolny czas, a ty biegniesz szybko do domu, by zmienić wolontariusza i przewinąć swojego trzydziestoletniego syna z porażeniem mózgowym, brzmi jak grzeszna przyjemność.

Nie wszystkim podoba się ten pomysł. Inicjatywę wspierania opiekunek skrytykowała w internecie pewna pani, pisząc: "Przecież niepełnosprawne dziecko zachowuje się jak noworodek. Je, śpi i wydala. A że nie mówi i przesypia większość dnia, to rodzice takich dzieci mają lepiej".

Reklama


W kolejnych komentarzach krytyka eskaluje. Jak kobieta rodzi niepełnosprawne dziecko, to przecież jej wina, widocznie chce być cierpiętnicą, są badania prenatalne. A przecież nie ma testów, które przewidzą, jak przebiegnie poród, ani badania, które pokaże, czy w przyszłości dziecko nie ulegnie wypadkowi, nie potrąci je pijany kierowca, nie zapadnie na ciężką chorobę, która spowoduje niesprawność. Nigdy nie będziemy mieli gwarancji, czy przejdziemy przez życie suchą stopą. A co z wylewami? Zawałami? Tętniakami? O wypadkach komunikacyjnych już było.

Na szczęście większość z nas - co za ulga! - jest po jaśniejszej stronie życia, a jak wiadomo, większość ma zawsze rację. Nawet, gdy jej nie ma.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje