Reklama

Reklama

Nie podoba mi się towarzystwo mojego dziecka

Martwisz się, że syn wpadł w złe towarzystwo? Stresuje cię wpływ nowej przyjaciółki na córkę? Tracąc część kontroli nad życiem dziecka, nie musisz tracić spokoju!

W przedszkolu oraz przez większość podstawówki było najłatwiej. Twoje dziecko samo chciało ci opowiadać o nowym Piotrku z piaskownicy, który od tygodnia mieszka w waszym bloku. Albo o najfajniejszej pod słońcem przyjaciółce poznanej na koloniach. A ponieważ żaden 10-latek sam nie zawozi się na przedstawienia czy urodziny – doskonale znałaś też większość rodziców.

Reklama

Byliście z mężem spokojni – wiedziałaś, z kim się bawi, miałaś poczucie, że gdyby coś się działo, zauważysz to i będziesz mogła interweniować. Teraz to się zmieniło. Wraz z rozpoczęciem gimnazjum rozpoczął się zupełnie inny okres w życiu towarzyskim dziecka.

Z jednej strony nowa szkoła oznacza często zupełnie nowych znajomych. Z drugiej, wiek gimnazjalny to czas, gdy rówieśnicy, nie rodzice, są najważniejsi. Co to wszystko oznacza? Ryzyko, że w życiu twojego dziecka pojawi się ktoś, kto będzie miał na nie bardzo duży wpływ. I to niekoniecznie taki, jaki mógłby ci się spodobać. Pół biedy, jeśli miałoby to się sprowadzać do np. dudniącego w całym domu K-popu.

Gorzej, gdy w grę zaczynają wchodzić np. radykalne odchudzanie, ukradkowe próby przekłucia nosa czy podpijanie alkoholu z waszego barku.

W tej niełatwej sytuacji nie pomagają też nowe technologie. Spora część kontaktów naszych dzieci ma dziś charakter wirtualny. „Spotykają się” i rozmawiają przez smartfony, facebooki, snapchaty, o których czasem rzeczywiście nie masz pojęcia.

Jest ogromna szansa, że niektórych przyjaciół twojego dziecka możesz nigdy nie poznać. Możliwe, że właśnie tych, których chciałabyś poznać najbardziej.

Odporność na kolegów

Czy to znaczy, że zupełnie utraciłaś kontrolę nad tym, z kim przyjaźni się twój gimnazjalista i jaki to ma na niego wpływ? Niekoniecznie! Przede wszystkim – nie zamartwiaj się na zapas. Nowe znajomości stosunkowo rzadko niosą ze sobą poważne ryzyko.

W tym wieku to właśnie przyjaciele i koledzy rozszerzają horyzonty. Pokazują zainteresowania czy zarażają pasjami, które do tej pory twoje dziecko zbywało ziewnięciem. Czasem chęć akceptacji albo zaimponowania dziewczynie czy kumplowi motywują nawet do nauki i odpowiedzialnych zachowań.

Niemniej rzeczywiście jest to też wiek, kiedy dzieci „zarażają” się tendencją do ryzykownych czy zwyczajnie głupich pomysłów. Dlatego zawczasu zadbaj o „rówieśniczą odporność” twojego dziecka. Jej podstawowym elementem jest... pewność siebie. Ponieważ niskie poczucie własnej wartości i nadmierna potrzeba akceptacji ustawiają dziecko na słabszej pozycji względem rówieśników.

I zwiększają ryzyko wykorzystania. Nastolatek ze stabilną samooceną będzie miał mniejszą potrzebę dowartościowania się, zakładając się z kolegami, który ukradnie więcej czekolad. Dlatego chwal, wzmacniaj i nagradzaj. I nie zrażaj się kwaśną miną czy prychnięciem w odpowiedzi. Żaden nastolatek nie pokaże, że mu zależy na twoim uznaniu. Ale zależy mu nawet bardziej niż kiedyś.

Jego zdanie też jest ważne

Uważnie obserwuj. To szczególnie ważne, gdy nie znasz większości znajomych swojego dziecka i tym samym nie potrafisz ocenić ryzyka. Co powinno wzbudzić niepokój? Na przykład nagły zachwyt muzykiem znanym z łamania prawa czy problemów narkotykowych. Albo nasilona tendencja do przeklinania czy wszelkie formy agresji, także słownej.

Nie w stosunku do was, na to pewnie dziecko się nie odważy. Ale w kierunku młodszego rodzeństwa już tak. Jeśli masz córkę, obserwuj, czy nie zmienia zbyt radykalnie nawyków żywieniowych i nie traci na wadze. Albo czy jej nowy styl ubierania, makijaż pozostają adekwatne do wieku.

Gdy jest powód do niepokoju – interweniuj. Ale nie nakazami i zakazami. Tych staraj się unikać tak długo, jak to możliwe. Chociaż są sytuacje skrajne, w których stanowią jedyne rozwiązanie. Na co dzień postaw na rozmowę i umiejętne zadawanie pytań, by pomóc dziecku samodzielnie dostrzec, że jest w błędzie.

Ale zawsze nazywaj problem po imieniu – jeśli coś cię niepokoi lub się nie podoba – stanowczo o tym informuj. Postaraj się też nauczyć dziecko, jak wygląda zdrowa, fajna, przyjacielska relacja. Rozmawiajcie o odpowiedzialności, o dbaniu o siebie nawzajem, o szczerości. O tym, że prawdziwy przyjaciel nie manipuluje, nie stawia ultimatum, nie wyśmiewa, nie upokarza czy nie wzbudza poczucia winy. I na pewno nie żąda robienia czegoś, na co nie mamy ochoty.

Przy okazji filmu czy książki, które zainteresują dziecko, jasno i wyraźnie powiedz, jakie zachowania oraz reakcje nie są w porządku. I daj konkretną receptę, jak można asertywnie zareagować w trudnych sytuacjach, np. gdy nowy chłopak zmusza do bliskości, na którą córka nie jest gotowa.

Aby twoje dziecko potrafiło zaufać sobie i powiedzieć „nie” wtedy, gdy powinno, musi się najpierw tego nauczyć. Gdzie? We własnym domu. Dlatego daj mu prawo, by się czasem z tobą nie zgadzało. Staraj się unikać żartowania z pomysłów czy przekonań dziecka, aby budować w nim poczucie, że jego zdanie też jest ważne.

Jeśli nastolatek czuje, że może ci o wszystkim powiedzieć bez obawy, że zostanie wyśmiany, oceniony czy ukarany, jest duża szansa, że zawczasu dowiesz się o tym, co chciałabyś wiedzieć. Tak zbudujecie szczerą, ciepłą relację – a to najważniejszy element owej „odporności”.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje