Reklama

Reklama

Nie pouczaj: Świeć przykładem

Jakiś czas temu głośno było o Piotrkowie Trybunalskim. Pracownica placu zabaw mieszczącego się w centrum handlowym odmówiła wejścia chłopcu, który miał zespół Downa. Mniej więcej w tym samym czasie za oceanem urocza Cora Slocum, czterolatka z zespołem Downa, została twarzą kampanii reklamowej marki obuwniczej…

Byłam wstrząśnięta zachowaniem opiekunki z Piotrkowa i planowałam dać wyraz swojemu oburzeniu, porównując sytuację dwóch dzieci z takim samym zaburzeniem, w dwóch różnych krajach. Im dłużej jednak myślałam o tej sprawie, tym więcej kolorów zaczęło się pojawiać na pierwotnie czarno-białym obrazie. Łatwo nam przychodzi krytykowanie, łatwo dać wyraz swojemu oburzeniu, trudniej natomiast o praktykowanie tego, czego tak głośno się domagamy.

Łatwo krytykować 

Reklama

Tysiące osób wyraziły swoje oburzenie w portalu społecznościowym. Piękny gest, ale choć przyznaję, że sama do tej grupy dołączyłam - tylko gest. Kiedy już ochłonęłam, zaczęłam się zastanawiać, ilu z tych ludzi w jakikolwiek sposób przyczyniło się do integracji osób niepełnosprawnych z pełnosprawnymi? Nie liczę tu oczywiście rodziców dzieci z niepełnosprawnościami czy terapeutów.

Mówię o zwykłych ludziach, których sytuacja życiowa nie zmusiła do borykania się z problemami odrzucenia. Czy będąc ze swoim maluchem na placu zabaw i widząc, że jest na nim dziecko, które jest "inne" powiedzieliście swojej pociesze: "Podejdź do niego, zaproś do zabawy". Czy wasze dziecko zaprosiło na imprezę urodzinową niepełnosprawną koleżankę albo upośledzonego kolegę? Czy pomagało takiemu koledze w nauce? Na stołówce szkolnej, albo w szatni? Czy widziało, jak wy się z takim dzieckiem witacie? Podajecie mu rękę?

Brak wiedzy

Pani, która nie pozwoliła matce chłopca z zespołem Downa na pozostawienie go w bawialni zapewne nie była oligofrenopedagogiem. Nie znała malucha, czuła się nieprzygotowana, pewnie się bała, że nie potrafi odpowiednio zająć się takim dzieckiem. Zgaduję, nie wiem, jakie były motywy jej postępowania, ale jestem przekonana, że niewłaściwe zachowanie ludzi najczęściej nie wypływa z ich złej woli. Przyczyną jest niewiedza, nie złe intencje.

Zamiast się oburzać, uczmy nasze dzieci, jak powinny się zachować. Świećmy przykładem. Miarą naszego człowieczeństwa jest to, jak odnosimy się do słabszych od nas. Bo żadna szkoła integracyjna nie pomoże, jeśli to my, rodzice będziemy udawać, że niepełnosprawności nie ma.

Dziecko uczy się nie dlatego, że słyszy, ale dlatego, że widzi.

Przed wakacjami moja niespełna 9-letnia córka oznajmiła mi, że zbiera pieniądze. Byłam pewna, że na jakąś letnią wyprawę, kiedy zapytała: "Mamo, powiedz mi, która niepełnosprawność jest najgorsza: autyzm, zespół Downa czy porażenie mózgowe? Bo zbieram te pieniądze i chcę oddać na najtrudniejszą niepełnosprawność". Nie muszę chyba dodawać, że byłam dumna. I z niej, i z siebie.  

Dowiedz się więcej na temat: wychowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje