Reklama

Reklama

Niepłodność kobiet często związana z endometriozą

Nawet 50 proc. przypadków niepłodności wśród kobiet może mieć związek z endometriozą. Wczesne zdiagnozowanie i leczenie tego schorzenia znacznie zwiększa szansę na zachowanie płodności.

"Choć endometrioza dotyka ok. 1 mln kobiet w Polsce ciągle jest mało znana w społeczeństwie i wśród lekarzy. To sprawia, że kobiety uzyskują prawidłową diagnozę średnio po siedmiu latach, odwiedzając w międzyczasie kilku specjalistów, jak gastrolog, ginekolog, urolog, proktolog, neurolog, a nawet psychiatra" - podkreślił prof. Włodzimierz Baranowski, kierownik Kliniki Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Reklama

Tymczasem, wczesna diagnoza i leczenie endometriozy pozwala nie tylko ulżyć pacjentce w dolegliwościach bólowych, ale też zapobiec wielu groźnym powikłaniom, do których może doprowadzić zaawansowana choroba. Należą tu m.in. torbiele (tzw. torbiele czekoladowe, wypełnione gęstą, ciemną krwią) i utrata jajnika, zatrzymanie pracy jelit, utrata nerki, bezpłodność, przewlekłe bóle miednicy oraz konieczność wycięcia narządów rodnych.

Jak przypomniał ginekolog, endometrioza jest przewlekłym schorzeniem, które dotyczy 6-10 proc. pań w wieku rozrodczym (między 15. a 50. rokiem życia). Ma związek z obecnością błony śluzowej macicy (tj. endometrium) w nietypowych miejscach - poza macicą. Najczęściej wszczepy endometrium lokalizują się w obrębie narządów jamy brzusznej, np. jajników, jajowodów, jelit, pęcherza moczowego, zewnętrznej ściany macicy. Znacznie rzadziej znajdują się poza jamą brzuszną - w szyjce macicy, sklepieniu pochwy, a znajdowano je nawet w płucach czy w oku.

Mimo nietypowej lokalizacji, ogniska te reagują na cykliczne zmiany hormonalne w organizmie kobiety, tak samo jak błona śluzowa macicy. Okresowo przyrastają i złuszczają się, powodując krwawienia, co jest przyczyną silnych dolegliwości bólowych. Towarzyszące im stany zapalne prowadzą do włóknienia tkanek, co dodatkowo nasila bóle i może utrudniać zajście w ciążę, wyjaśnił prof. Baranowski. Szacuje się, że 38-50 proc. niepłodności kobiet może mieć związek z endometriozą. Choroba może się też objawiać wzdęciami, zaparciami, biegunkami i zmęczeniem.

Kobietom cierpiącym na to schorzenie bóle mogą doskwierać w różnych okresach cyklu miesięcznego, nie tylko podczas miesiączki, ale np. w trakcie jajeczkowania (owulacji). Mogą być odczuwane w podbrzuszu, dolnym odcinku pleców, w jelitach, podczas wypróżniania, w czasie oddawania moczu, stosunku seksualnego czy badania ginekologicznego. Często przyczyniają się do wyłączenia kobiety z życia zawodowego, rodzinnego, społecznego i prowadzą do rozwoju depresji.

"Ból związany z endometriozą różni się od zwykłego bólu miesiączkowego tym, że nie jest krótkotrwały i związany tylko ze skurczami macicy, ale ma charakter pulsujący, rozpierający czy rozdzierający" - tłumaczyła prezes Polskiego Stowarzyszenia Endometrioza, Barbara Kossakowska, która diagnozę "endometrioza" usłyszała dopiero po 9 latach badań i odwiedzin u lekarzy.

Jej zdaniem, dużą przeszkodą we wczesnym diagnozowaniu tego schorzenia jest brak wiedzy na jego temat w społeczeństwie. "Kobiety dorastają w przekonaniu, że ból jest nieodłącznym elementem kobiecości. Nie informują o bólach miesiączkowych swojego lekarza, bo nie chcą być posądzone o hipochondrię. Bagatelizują też inne dolegliwości, takie jak ból podczas wypróżniania się czy współżycia" - podkreśliła.

Jak ocenił prof. Baranowski, niezbędne jest również edukowanie o endometriozie i jej objawach samych lekarzy. Studenci medycyny są informowani o tym schorzeniu zaledwie w kilku zdaniach. "Świadomość ginekologów na jej temat jest wyższa, ale również niedostateczna. Tymczasem, jest to jedna z najczęściej rozpoznawanych patologii narządów rodnych" - podkreślił. Endometrioza jest znana od ok. 100 lat. Jednak ciągle nie poznano dokładnie przyczyn jej rozwoju. W 1921 r. amerykański ginekolog John Sampson zaproponował tzw. teorię wstecznego miesiączkowania. Zakłada ona, że u 95 proc. kobiet w czasie miesiączki część krwi wydostaje się jajowodami do jamy brzusznej. I podczas gdy u większości z nich układ odporności radzi sobie z jej uprzątnięciem, to u pewnego odsetka mechanizmy odpornościowe zawodzą. Wówczas, fragmenty endometrium lokalizują się w obrębie narządów jamy brzusznej.

Kolejną teorią jest tzw. teoria metaplazji zaproponowana w 1927 r. przez ginekologa z Berlina - Roberta Meyera. Tłumaczył on, że ogniska choroby powstają z nie do końca niezróżnicowanych komórek otrzewnej, które pod wpływem różnych czynników, np. hormonalnych, przekształcają się w komórki endometrium.

Obecnie uważa się, że obydwa mechanizmy mogą przyczyniać się do rozwoju ognisk choroby, ale warunkiem jest istnienie pewnych indywidualnych zaburzeń immunologicznych pacjentki oraz predyspozycji genetycznych.

Dowiedz się więcej na temat: niepłodność | endometrioza | kobieta | zdrowie | diagnoza | choroby

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje