Reklama

Reklama

Nigdy nie wiesz, kto na nie patrzy

Uśmiechnięte, mokre, wytarzane w piasku albo umorusane kolorowymi lodami. Urocze, ale często nagie – spora część rodziców chce się pochwalić w sieci zdjęciami swoich pociech. Są wszak takie słodkie, nie sposób się nie uśmiechnąć.

To prawda - wakacyjne fotografie dzieci potrafią wzbudzić falę pozytywnych emocji. Czas beztroski widać w oczach małej kruszynki. Absolutnie naturalnym odruchem dorosłych jest więc chęć podzielenia się ze światem swoim szczęściem. Mam takie piękne dziecko, niech inni też to zobaczą. Rodzic chce jak najlepiej, to oczywiste. Problem polega na tym, że ten kij ma dwa końce.

Dzieląc się ze światem zdjęciem pociechy, dzielimy się nim też z mroczną stroną owego świata.

- Wydaje nam się, że Facebook, czy Instagram są bezpieczne, a to jest tak potężne źródło wiedzy o dzieciach, zdjęć, że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Gdzie te zdjęcia krążą, jacy mężczyźni na nie patrzą, gdzie je przesyłają i jak je przerabiają. Nam się wydaje, że wszystko jest takie fajne, ale jest ta druga strona, która odbiera komunikat. Na to powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, jeśli jesteśmy rodzicami. Fajnie się pochwalić dzieckiem, ale pytanie - czy na tak szeroką skalę - mówi w wywiadzie Aleksandra Żyłkowska, psycholog, psychoterapeuta i edukatorka seksualna.

Reklama

Żyłkowska zwraca też uwagę na z pozoru banalny fakt przyklejania tabliczek z imieniem dziecka na tył auta: "Mamy samochód, z tyłu napisane: "Tosia", "Zosia". To jest świetna informacja o imieniu dziecka dla sprawcy. Jeżeli już znam imię, łatwiej do niego podejdę i zdobędę zaufanie. Nie zdajemy sobie z tego sprawy. Tymczasem taki mężczyzna może podejść do dziecka i powiedzieć: "Chodź Tosia ze mną, jestem twoim wujkiem, pójdziemy po cukierka".

Nie musi się tak zacząć, ale może. Dzieci są różne - te nieśmiałe pewnie nie skuszą się na cukierka, ale odważne? One pójdą za dorosłym, bo - właśnie - jest dorosły, czyli taki, któremu się ufa, który wie, potrafi, pomoże. Inna sprawa, że część maluchów nie kojarzy dalszej rodziny, jeśli ktoś powie, że jest wujkiem, to dziecko mu uwierzy, bo dlaczego miałoby nie mieć zaufania do dorosłych, skoro wokół siebie ma same dobre przykłady? Dzieciom brakuje edukacji - nie straszenia. Nie chodzi o to, by w maluchach wzbudzać lęk przed światem, doprowadzając do szeregu nerwic. Chodzi o prawdziwą edukację, której, niestety, boi większość społeczeństwa. To dlatego edukatorki seksualne nie dostają pozwolenia na spotkania z dziećmi w szkołach.

Warto zajrzeć na profil nadkomisarz Małgorzaty, pełniącej służbę Centralnym Biurze Śledczym Policji. Na jej Instagramie przeczytać można:

1. Edukuj dziecko od małego. Dzieci ze swojej natury są ufne i bardzo często nieświadome czyhającego na nie zagrożenia. Czujność dzieci dużo łatwiej można osłabić, kiedy tzw. "wabikiem" jest młoda kobieta, a kiedy dodatkowo ma ze sobą "chorego pieska", którego trzeba wspólnie przenieść do samochodu, to niestety nawet najbardziej wyedukowane dzieci zapominają o czujności. Dlatego, mając tę wiedzę, powiedź dziecku, że "żaden dorosły nie będzie potrzebował pomocy przypadkowego dziecka w takiej sytuacji" i że nigdy z obcym nie wolno wsiadać do samochodu lub iść do domu.

2. Ustal z dzieckiem tajne HASŁO, które musi podać każda osoba, która chce zabrać je gdzieś "pod legendą" np. wypadku rodziców i ich pobytu w szpitalu. Ważne, aby dziecko zawsze to weryfikowało. To też element zaskoczenia sprawcy i po takim pytaniu może on odstąpić od swojego zamiaru.

3. Będąc z dzieckiem na placu zabaw, obserwuj też otoczenie i inne dzieci. Zazwyczaj to te same twarze. Zwracaj uwagę na dziwnie zachowujące się osoby.

4. Sprawdź rejestr przestępców seksualnych w twojej okolicy. Jest on bezpłatny i znajdziesz go na stronie: rps.ms.gov.pl 5. W ostateczności, jeżeli doszłoby do sytuacji, że dziecko zostanie zaatakowane fizycznie i ktoś będzie usiłował je gdzieś wciągnąć, jest ważne, aby nie bało się drapać, kopać, gryźć i oczywiście krzyczeć wzywając pomocy. Oby do tego nigdy nie doszło... To oczywiście minimum z minimum, ale warto, aby temat był rozwinięty przez rodziców, nauczycieli czy policjantów na pogadankach. Udostępnij proszę dalej, bo jeżeli pomoże to uniknąć zagrożenia choć jednemu dziecku, to będzie to bezcenne.  

Kuszące zdjęcia

"Kochani rodzice - bardzo proszę, nie zamieszczajcie na FB zdjęć roznegliżowanych dzieci. Wiem, że chcecie się pochwalić swoim szczęściem, ale dla bezpieczeństwa Waszych dzieci - tylko w ubranku i nigdy w sytuacji ośmieszającej dziecko" - napisał to na swoim profilu w portalu społecznościowym Marek Michalak, były rzecznik praw dziecka.

Jego apel spotkał się z pozytywnym odzewem, ale z pewnością nie dotarł do większości rodziców, nie mówiąc już o dziadkach.

Trwający 22 sekundy film, umieszczony na Twitterze przez Zbigniewa Bońka, przedstawiający jego półtorarocznego wnuczka kopiącego piłkę, wywołał falę oburzenia. Oczywiście nie chodziło o umiejętności piłkarskie, ale o strój malucha, a raczej brak stroju. Posypały się komentarze, głównie krytyczne, pod adresem prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Wytykano mu brak poszanowania dla prywatności małego człowieka i narażenie bezpieczeństwa dziecka.

To prawda. Bezpieczeństwo dziecka to nie tylko chronienie przed wypadkiem, trzymanie za rękę na spacerze, zapinanie w foteliku, pilnowanie, by nic mu się nie stało podczas czynności dnia codziennego. To także strzeżenie go przed złym spojrzeniem.

Nie chcę krytykować rodziców czy dziadków za pokazywanie nagich zdjęć swoich dzieci i wnuków, czy filmiki z nimi. Ja im zwyczajnie zazdroszczę. Zazdroszczę nieświadomości i braku wiedzy, że istnieje ciemna strona ludzkiej natury. Opiekunowie zwyczajnie nie zdają sobie sprawy z tego, że niemowlę, dwulatek czy sześciolatek może być przedmiotem pożądania, że można - patrząc na zdjęcie malucha - rozładowywać napięcie seksualne. Czas, żeby się o tym dowiedzieli. Dla dobra dziecka.     

Czytaj także:

Co siódme dziecko doświadcza przemocy seksualnej

Często nie wiemy, co jest dobre dla dziecka

Wolność dziecka to nie swawola

Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje