Reklama

Reklama

Odejdź po pierwszym razie

Dotyka biednych i bogatych, ludzi z pierwszych stron gazet i te ledwie zauważalne sąsiadki, które mówiąc nam „dzień dobry” spuszczają wzrok. Przemoc domowa – cicha wojna, której na co dzień nie zauważamy.

Jacqueline Sauvage przez większość swojego życia była z mężczyzną, który ją bił, gwałcił, maltretował fizycznie i psychicznie. Oprawca znęcał się nie tylko nad nią, ale też nad ich wspólnymi dziećmi - trzema córkami i synem. Kiedy syn popełnił samobójstwo - Jacqueline nie wytrzymała. Dzień później, gdy tyran-alkoholik znowu zaczął swój rytuał przemocy - strzeliła do niego trzy razy.

Za zabicie męża trafiła do więzienia. Sąd uznał ją za winną i skazał na 10 lat. Kobieta wnioskowała o uznanie swojego czynu za akt samoobrony, ale apelacja została odrzucona.  

Reklama

Jacqueline nie została jednak sama. Ponad 400 tys. osób podpisało petycję do prezydenta Francji, by rozpatrzył jej sprawę raz jeszcze. Z głową francuskiego państwa spotkały się również córki Sauvage, opowiadając o koszmarze, który ojciec zafundował rodzinie. Francois Hollande zastosował prawo łaski, dzięki czemu skazana nie będzie odbywała wyroku.

W wieku 68 lat Jacqueline Sauvage odzyskała swoje życie.

Jedyny świadek - wstyd

Nie ma na świecie kraju, w którym władze poradziłyby sobie ze zjawiskiem tak powszechnym, jak przemoc domowa. Ona była jest i będzie, a najlepszym i najskuteczniejszym sposobem jej uniknięcia jest odejście w momencie, kiedy partner czy mąż podnosi rękę na kobietę po raz pierwszy.  

Często ofiary, wstydząc się swojej słabości, nie przyznają się do aktów przemocy. Dzieci także nie powiedzą, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Chcą chronić kata, w końcu jest ich ojcem. Zresztą, wezwana policja niewiele może zdziałać - nie było przestępstwa, tylko wykroczenie. Ale czy suma wykroczeń może złożyć się na przestępstwo, za które winnego można ukarać? Czy trzeba czekać bezsilnie aż oprawca uderzy za mocno i doprowadzi do śmierci swojej ofiary?  

Znam kobiety, które rozwiodły się ze swoimi mężami, ale nie miały dokąd pójść i dalej mieszkają z nimi pod jednym dachem, skazane na codzienne obelgi i popychania we wspólnej kuchni. Nie chciały trafić do domu samotnej matki, a w ich rodzinnym domu również panuje przemoc. - Teraz już mnie nie bije, bo nie ma na tyle siły. Całe życie pił, więc stracił zdrowie - usłyszałam od jednej z nich.  

Życie ocalone, życie stracone

Kobiety boją się, że nie poradzą sobie gdy odejdą. Nie będą miały gdzie mieszkać i nie znajdą pracy. Często są uzależnione od swoich partnerów, nie potrafią ich zostawić, nie umieją wyobrazić sobie innego życia. Najbardziej przeraziły mnie słowa młodej dziewczyny, która dowodziła, że co prawda chłopak ją bije, ale jest dobrym ojcem. Nie może nim być, kiedy dziecko czuje przerażenie matki, pojawiające się, gdy wracający z pracy tatuś otwiera drzwi domu. Dobry ojciec bijący matkę to oksymoron.

Dzieci nie są głupie. Nie muszą widzieć pewnych rzeczy, żeby wiedzieć, że dzieje się coś złego. Oszukać można własnych rodziców, policję, sąsiadów. Dzieci - nigdy.

Choć napisałam wcześniej, że mając 68 lat Jacqueline Sauvage odzyskała swoje życie, tak naprawdę myślę, że je straciła. Swoje najlepsze lata poświeciła człowiekowi, który nie powinien był się z nikim wiązać. Oddała dzieciństwo swych dzieci komuś, kogo nie powinno się nazywać ojcem. Prezydent Francji zwrócił jej wolność, ale nie pomoże odzyskać przeszłości, ani przywrócić życia jej synowi. Wierzę, że gdyby odeszła po pierwszym akcie przemocy, nie doszłoby do podwójnej tragedii, a ona cieszyłaby się rodziną, stworzoną z kimś, kto potrafi kochać.  

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: przemoc domowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy