Reklama

Reklama

Ojcowie odnajdują się w wychowaniu dzieci?

Z najnowszych badań naukowych wynika, że przyroda wyposażyła świeżo upieczonych ojców w podobne mechanizmy biologiczne, które występują u kobiet i pomagają im nawiązać bliskie relacje z dzieckiem.

Kiedy kobieta zostaje matką, jej organizm robi wszystko, aby pomóc jej w wypełnianiu nowej roli - zmiany gospodarki hormonalnej nie tylko przygotowują ciało do porodu i karmienia, ale także wpływają na emocje matki, aby ułatwić jej stworzenie więzi z maluszkiem, ustalić nową hierarchię wartości itp.

Reklama

Najnowsze badania wykazują, że także ojcowie są wspierani przez biologię w roli rodzica - ich mózgi i hormony przeprogramowują się podobnie jak w wypadku kobiet. Nie tylko przenośnie w sercu, ale także dosłownie w mózgu powstają części przeznaczone wyłącznie dla potomstwa.

Z pozoru po poczęciu ojcowie nie są niezbędni do utrzymania potomstwa przy życiu, więc mogłoby się wydawać, że nie ma powodu, aby natura szczególnie zachęcała mężczyzn do opieki nad dziećmi. Fakty przeczą jednak tej tezie: umiera dwa razy więcej niemowląt pozostawionych pod opieką samotnej matki niż tych, którymi zajmują się oboje rodzice - wykazały badania opublikowane w roczniku "National Vital Statistics Reports vol. 48" wydawanym przez amerykański Centers for Disease Control and Prevention.

W dalszym życiu dziecka jest podobnie - dzieci wychowywane bez ojców znacznie częściej niż inne doświadczają problemów szkolnych, częściej popadają w uzależnienia. W świetle tych faktów staje się jasne, że dla zachowania naszego gatunku przy życiu i w zdrowiu ważne jest, aby ojcowie czuli potrzebę i satysfakcję z opieki nad potomstwem.

Nowe badania pomogły ustalić, co w tej sprawie robią ich neurony i hormony. Wiemy także więcej o tym, jak to się dzieje, że w obecności ojca główny ośrodek nerwowy dziecka rozwija się prawidłowo.

Tata jak koszatniczka

Mózgi są plastyczne nie tylko w okresie dzieciństwa. Wciąż powstają nowe połączenia neuronalne, a także nowe neurony. Temu procesowi, zwanemu neurogenezą, sprzyja zdobywanie nowych umiejętności. Badania na myszach dowiodły, że neurogeneza u samców nasila się, gdy na świecie pojawia się jego potomstwo.

Ale jest warunek: mysi tata musi przebywać w pobliżu swoich dzieci. Nowe komórki pojawiają się w części zwanej opuszkami węchowymi i odpowiadają za reagowanie na zapach potomstwa, a te, które powstają w hipokampie, w którym przechowujemy wspomnienia, ułatwiają zapamiętanie ich woni.

Zmiany neurochemiczne przekładają się na życie - mysi ojcowie, których nawet na dłuższy czas oddzielano od dzieci, bez trudu poznawali je właśnie po zapachu. Innych swoich pobratymców myszy dość szybko zapominają. Neurogenezę pobudza w mózgach młodych ojców prolaktyna - ten sam hormon, który w kobiecych piersiach uruchamia produkcję pokarmu.

- Prolaktyna była uznawana za hormon typowo żeński. Odgrywa ona ważną rolę w otwarciu się matki na potrzeby dziecka. Jednak badania wykazały, że ciało mężczyzny także produkuje ten hormon. Do wpływu prolaktyny dołącza się otwartość młodego ojca na bliskość, ciepło, świadomość faktu, że dziecko tego potrzebuje, wychowanie przez jego rodziców, itp.

Poprzez tę kaskadę zdarzeń produkcja prolaktyny i oksytocyny się nasila - ciało robi, co w jego mocy, aby wzmocnić mężczyznę w nowej roli, jaką ma do odegrania - wyjaśnia Paweł Zawitkowski, fizjoterapeuta NDT-Bobath, konsultant Kliniki Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie oraz Poradni Diagnostyki i Terapii Neurologicznej "POLEK". Z kolei mózgi dzieci zdają się oczekiwać obecności ojców, aby prawidłowo się rozwinąć.

Zbadano to na przykładzie przypominających szczury koszatniczek pospolitych, które dzielą między sobą obowiązki rodzicielskie podobnie jak ludzie - ojcowie pomagają matkom w podstawowej opiece nad maleństwem, a gdy dzieci podrosną, zaczynają się z nimi aktywnie bawić.

Małe koszatniczki wychowywane w gnieździe, z którego zabrano ojca, cierpiały z powodu niewłaściwego rozwoju synaps, umożliwiających przesyłanie informacji między komórkami mózgu. Szczególnie wyraźne zmiany zaobserwowano w korze oczodołowo-czołowej, biorącej udział w procesie podejmowania decyzji, odczuwania satysfakcji i przetwarzania emocji.

Naukowcy uważają, że to odkrycie jest ważną wskazówką na drodze do zrozumienia problemów z zachowaniem dzieci wychowywanych bez ojców. U małych koszatniczek, którymi zajmowały się wyłącznie matki, odkryto także zmiany w korze czuciowo-somatycznej, związanej m.in. z odczuwaniem dotyku, które z kolei bywają przyczyną zaburzeń metabolizmu i gospodarki hormonalnej.

Supermacho superojcem

Badania na ludziach potwierdzają, że męski organizm, odpowiadając na pojawiające się bodźce, przeprogramowuje się w tryb "ojcostwo". - Ojcostwo i wyzwania związane z pojawieniem się noworodka wymagają od mężczyzny emocjonalnego i psychofizycznego dostosowania.

Badania wskazują, że biologia mężczyzny może zmieniać się w taki sposób, aby jak najlepiej pomóc mu sprostać tym wyzwaniom - mówi Lee Gettler z Northwestern University w Chicago. Zmiany w pracy serca i ciśnienia krwi na widok potomka są identyczne u młodych matek, jak i u ojców.

Dodatkowo u mężczyzn wyraźnie spada poziom testosteronu. Także w tym wypadku zmiana była tym większa, im więcej czasu ojcowie poświęcali pociechom. Testosteron to hormon prowokujący mężczyzn do współzawodnictwa i podejmowania ryzykownych zachowań.

Jego mniejsze stężenie powoduje, że panowie chętniej zostają w domu i opiekują się rodziną, bo nie czują atawistycznego popędu do rozsiewania materiału genetycznego. Przy okazji badania rzuciły nowe światło na to, dlaczego mężczyźni, którzy założyli rodzinę, cieszą się lepszym zdrowiem i żyją dłużej niż ich samotni koledzy.

Wysoki poziom testosteronu zmniejsza bowiem odporność, utrudniając organizmowi zwalczanie infekcji. Zostanie ojcem jest zatem dobrą inwestycją we własne zdrowie. Zmiany w stężeniu hormonów mogą się różnić u poszczególnych mężczyzn, zależą m.in. od uwarunkowanego genetycznie poziomu wyjściowego, sprzed czasu, kiedy partnerka zaszła w ciążę.

Wszyscy panowie na całym świecie mają jednak podobne predyspozycje do stania się doskonałymi ojcami. - Mężczyzna, u którego poziom oksytocyny jest nieco niższy niż u kolegi, może trochę dłużej doskonalić się w sprawnej opiece i pielęgnacji dziecka. Czasem musi zapomnieć o cechach, jakich otoczenie ciągle od niego oczekuje, po prostu "spuścić z siebie powietrze", żeby całym sobą przytulić się do dziecka.

U każdego z mężczyzn taka gotowość pojawia się w różnych momentach. Kiedy dowiaduje się, że zostanie ojcem, kiedy pierwszy raz trzyma dziecko na rękach. Czasem, kiedy po ciężkim dniu zasypia przytulony do syna czy córki. Wtedy coś się odblokowuje, pojawia się świadomość: "nie muszę wciąż walczyć, biegać za mamutem, zarabiać pieniędzy, tu jest to, co jest dla mnie najważniejsze".

Kiedy typowy macho, z super poziomem testosteronu, poczuje to i dostanie od swojego otoczenia przyzwolenie na taką zmianę, to także On może stać się super opiekunem noworodka czy niemowlęcia, a dzieje się to również na poziomie hormonalnym - wzrasta u niego poziom oksytocyny i prolaktyny - wyjaśnia Paweł Zawitkowski.

Poziom oksytocyny, zwanej hormonem miłości lub przywiązania, rośnie bowiem nie tylko u matek, ale także i u ojców. W przypadku kobiet produkcję tej substancji pobudza bycie w ciąży i karmienie piersią. U mężczyzn - przebywanie z dzieckiem. Niezwykłego odkrycia dotyczącego roli oksytocyny w rodzicielstwie dokonali naukowcy z Uniwersytetu Yale w New Haven i Uniwersytetu Bar-Ilan w Izraelu - przy każdym pomiarze stężenia tego hormonu u młodych rodziców okazywało się, że nie różni się on od poziomu stwierdzanego u matek.

- Odkrycie to dowodzi, jak ważne jest stwarzanie ojcom możliwości interakcji ze swoim dzieckiem bezpośrednio po jego narodzinach, po to, by pobudzić u nich układ neurohormonalny odpowiedzialny za powstawanie więzi - mówi współautorka pracy dr Ruth Feldman z Uniwersytetu Bar- Ilan.

Odkrycia podobieństw w reakcjach organizmów młodych matek i ojców sprowokowały niektórych naukowców do postulowania, aby określenia "ojcostwo" i "macierzyństwo" zastąpić wspólnym terminem "rodzicielstwo". W ten sposób chcą promować ideę, że mężczyzna i kobieta pełnią podobną rolę w wychowaniu dziecka. I choć rzeczywiście tak jest, to jednak te role nie są identyczne.

"Matki dają naszemu duchowi ciepło, a ojcowie światło" - pisał Jean Paul Sartre. Erich Fromm podkreślał, że rolą ojca jest dać dziecku poczucie bezpieczeństwa, siły, a "wreszcie pozwoli mu rządzić się własnym rozumem i obywać bez autorytetu ojca".

- Nie rezygnowałbym z terminów ojcostwo i macierzyństwo na rzecz znalezienia jakiegoś uniwersalnego określenia. Jest i rodzicielstwo, jest też mama i tata. Nie ma sensu na siłę udowadniać, że jesteśmy tacy sami, bo nie jesteśmy. Nie chodzi mi o przeciwstawianie sobie ról matki i ojca, ale o umożliwienie, aby się uzupełniali.

Każde z rodziców oferuje ciepło, więź i poczucie bezpieczeństwa po swojemu. Mężczyzna opiekując się cudownie swoją pociechą nie staje się jego mamą - mówi Paweł Zawitkowski. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje