Reklama

Reklama

Po czym poznać, że zaraz cię trafi szlag?

Całkiem możliwe, że każdego dnia jesteś podenerwowana - w pewnych momentach, do pewnego stopnia - i sama nie masz o tym zielonego pojęcia. Twój układ nerwowy nie wyewoluował do celów autorefleksji, wykształcił się, by przetrwać. Twój układ limbiczny ma gdzieś, że ci odbija, po prostu próbuje cię utrzymać przy życiu. Dlatego nasz mózg reaguje na stres odruchowo - przyspiesza bicie serca, napina mięśnie i rozszerza nam źrenice - zamiast kierować zasoby i energię do kory przedczołowej, dzięki czemu moglibyśmy zauważyć, że jesteśmy podenerwowani, uspokoić się i pomyśleć jasno.

Reklama

Na szczęście można się nauczyć coraz sprawniej odnotowywać, że nasze nerwy stają się szczególnie wyczulone i podatne na szarpanie, a to pierwszy i najważniejszy krok do uspokojenia. Wszystko sprowadza się do sygnałów: myśli, uczuć, odczuć w ciele i zachowań, które pojawiają się, kiedy zadziała bodziec. Każdy ma własne sygnały, mieszczące się w powyższych czterech kategoriach, zatem bardzo istotne jest, żebyś rozpoznawała swoje.

Oto kilka powszechnych sygnałów:

- Niespokojne, obsesyjne albo nawracające myśli i zamartwianie się.

- Fizyczne napięcie, na przykład spięte plecy, zmarszczone brwi, przygarbione ramiona.

- Fantazje o rozwiązaniu sytuacji a’la Thelma i Louise, które mogą mieć różny charakter: od rzucenia się z urwiska po zniknięcie w alejkach supermarketu na kilka godzin.

- Poirytowanie i wybuchowość.

- Czepianie się i kontrolowanie każdego ruchu dzieci, współmałżonka czy innego nieszczęśnika, który miał pecha wejść ci w drogę w tej konkretnej chwili. (W tym wysyłanie natrętnych albo nieuprzejmych SMS-ów, tweetów czy e-maili.).

- Złośliwe komentarze wypowiadane pod nosem albo przewracanie oczami.

- Ochota na cukier, przekąski, alkohol, nikotynę czy inne używki.

- Skubanie skóry, strupów, obgryzanie paznokci. (Dorośli też to robią!)

- Sięganie po smartfona albo sprawdzanie co chwilę mediów społecznościowych.

- Stresowanie się, że coś powinno zostać zrobione JUŻ (Dla mnie to zmywarka. Kiedy jestem zdenerwowana, nierozładowana zmywarka to czerwony alarm.).

- Niepotrzebny pośpiech.

- I oczywiście, wściekanie się na dzieci.

*Więcej o książce "Jak nie krzyczeć na swoje dziecko" przeczytasz TUTAJ.

Dowiedz się więcej na temat: rodzicielstwo | nerwy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje