Reklama

Reklama

Poród od A do Ż

Nie sposób przewidzieć, jak przebiegnie poród. Rozkręcona wyobraźnia przyszłych mam maluje niekiedy wyjątkowo ciemne obrazy. Z drugiej strony, źródłem lęków i przesądów bywa niewiedza. Nasz położniczy alfabet ma za zadanie przybliżyć pewne pojęcia i zachęcić do zgłębiania najbardziej frapujących tematów.

Atonia macicy - zwana też niedowładem, polega na zaburzeniu czynności skurczowej tego narządu. W trzecim okresie porodu, już po wyparciu dziecka przychodzi czas na urodzenie łożyska i obkurczanie się macicy. Są jednak sytuacje, kiedy ta naturalna kolej rzeczy zostaje zakłócona. Dzieje się tak zazwyczaj w wyniku błędów w sztuce lekarskiej, czasami przyczyną jest syntetyczna oksytocyna podawana celem indukcji porodu.

Reklama

Zdarza się także, że powodem atonii są czynniki fizjologiczne, jako ciąża wielopłodowa (im więcej "lokatorów" w macicy, tym staje się ona bardziej rozciągnięta, a z tym wiąże się większe ryzyko), duża masa urodzeniowa dziecka (lub dzieci), wielorództwo, obecność mięśniaków macicy, poród nadmiernie przedłużający się, lub przeciwnie, bardzo szybki, a także wielowodzie. Na szczęście współczesna medycyna radzi sobie z tym problemem coraz lepiej. Czynność macicy, która nie obkurcza się prawidłowo można wspomóc lekami (środki naskurczowe lub wspomagające krzepnięcie), masażem, czasami zachodzi potrzeba przetoczenia czerwonych krwinek oraz osocza, ręcznego wydobycia łożyska, albo wykonania dodatkowych zabiegów. W skrajnych przypadkach pojawia się konieczność przeprowadzenia histerektomii okołoporodowej, czyli zabiegu usunięcia macicy. Warto dodać, że ta operacja to jednak ostateczność, wykonuje się ją wtedy, gdy inne, mniej inwazyjne metody zawiodły.

Baby seeding - praktyka ta polega na przetarciu skóry dziecka gazikiem nasączonym wydzieliną z pochwy matki. Tampon ten umieszcza się we wnętrzu ciała pacjentki przed wykonaniem cięcia, na tyle wcześnie, by odpowiednio nasiąknął wspomnianym płynem ciała. Noworodka pokrywa się tą swoistą warstwą ochronną tuż po wyjęciu go z matczynej macicy, maksymalnie po upływie dwóch minut, by zbliżyć się do warunków porodu naturalnego i zabezpieczyć dziecko przed zderzeniem się ze szpitalnymi bakteriami. Wszystko jest tym bardziej kontrowersyjne, ponieważ podczas seedingu przeciera się nie tylko ciałko malca, ale też jego twarz i usta.

Ciąża pozamaciczna - oznacza to, że zarodek zamiast w macicy zagnieździł się w innym miejscu - w jajowodzie, w jajniku, tuż poniżej jamy macicy lub, np., w jamie otrzewnowej. Jest to niebezpieczny stan dla kobiety i wymaga pomocy medycznej. Ciąża pozamaciczna jest stanem patologicznym i nie może być kontynuowana, ponieważ niesie za sobą realne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia kobiety. 

Nie ma możliwości, by przetransportować zarodek do macicy, by tam rozwijał się dalej - taka ciąża musi zostać zakończona. Gdy zostanie zdiagnozowana na wczesnym etapie pacjentka otrzymuje leki, w innym przypadku konieczna jest operacja. Nierozpoznana ciąża pozamaciczna (np. jajowodowa, bo te stanowią 99 proc. przypadków tej nieprawidłowości) grozi pęknięciem jajowodu i krwotokiem do jamy brzusznej, co niekiedy doprowadza do zgonu pacjentki. Sygnały, które powinny skłonić nas do zasięgnięcia porady lekarza to m.in. jednostronny ból w podbrzuszu (może być tępy lub kłujący), ból promieniujący do ramion lub barków, krwawienia lub plamienia z dróg rodnych, krwotok wewnętrzny.

Ważne, aby rozpoznać w porę, że dzieje się coś niepokojącego. Niestety, większość objawów ciąży pozamacicznej jest niespecyficzna. Ponadto, u około 50 proc. kobiet z tą nieprawidłowością nie występują żadne alarmujące symptomy. Najpewniejszym badaniem mogącym potwierdzić ciążę pozamaciczną jest dopochwowe USG.

Domy narodzin - stanowią propozycję adresowaną do tych kobiet, które chciałyby rodzić jak najbardziej naturalnie, w warunkach maksymalnie zbliżonych do domowych, a równocześnie mieć poczucie bezpieczeństwa i możliwość fachowego wsparcia, gdyby coś poszło nie tak. Wystrój pokoi Domu Narodzin w niczym nie przypomina typowej porodówki. Przeciwnie, czuje się tam atmosferę domowej sypialni. Wiele pań korzystających z tego rozwiązania przyznaje, że już samo przybywanie w takich wyjątkowych pomieszczeniach ma na nie kojący wpływ.

DN są swoistymi pomostami pomiędzy szpitalem a domem. Bezpośrednia bliskość szpitala to gwarancja szybkiej reakcji - w razie potrzeby tuż za rogiem są lekarze i cała szpitalna aparatura. Statystyki wskazują jednak, że porody w DN, na ogół kończą się dobrze, również dlatego, że tam rozwiązywane są ciąże niepowikłane.

Omawiane miejsca powstały po to, by kobiety mogły rodzić jak najbardziej naturalnie. Zgodnie z ideą, która przyświeca powstawaniu Domów Narodzin, poród jest doniosłym, ale i normalnym, wyznaczonym przez biologię wydarzeniem w życiu kobiety. W związku z tym, im mniej ingerencji z zewnątrz, tym lepiej. Ważną rolę odgrywać ma intuicja rodzącej, jej potrzeby i komfort.

Nie ma przy niej lekarza, nad wszystkim czuwa położna. Nie ma też miejsca na sztuczne metody wywoływania porodu, ani farmakologiczne znieczulenia. Taki poród mógłby wydawać się surowy i bolesny, ale, co ciekawe, doświadczenia położnic są w większości bardzo pozytywne. A Dom nie sprawia wrażenia tak zimnego i bezdusznego, jak sala szpitalna. Ból będzie łagodzony za pomocą arsenału metod naturalnych, zgodnie z preferencjami samej zainteresowanej. Do tego przyciemnione światło, muzyka, świece - według życzenia. Jednak to nie jest opcja dla wszystkich. Tym razem nie chodzi o finanse, gdyż za pobyt w Domu nie zapłacimy nic, jeśli jesteśmy ubezpieczone w NFZ. Inaczej jest w prywatnych DN, które mają własne cenniki.

Lista przeciwwskazań do rodzenia w DN jest długa, może nas zdyskwalifikować m.in. zarówno niedonoszona jak i przenoszona ciąża, a także złe wyniki badań, choroby, na które cierpimy, bądź stwierdzone nieprawidłowości u płodu, konflikt serologiczny, nieodpowiednie ułożenie dziecka, komplikacje podczas poprzedniego porodu, ciąża wielopłodowa. Przeszkodą może bywa również wiek, nie jest to opcja dla osób poniżej 17. i powyżej 40. roku życia.

Ekstaza porodowa - według zwolenników teorii porodu w ekstazie rozwiązanie drogami natury jest nie tylko oczywistą konsekwencją aktu seksualnego, ale również jego swoistym przedłużeniem. Obrazowo przedstawia to Michel Odent, francuski chirurg oraz autorytet w kwestii ciąży, narodzin i połogu. Zdaniem badacza poród w miejscu, gdzie dziecko zostało poczęte stanowi realizację scenariusza najbardziej idealnego z możliwych. Niektórzy idą jeszcze dalej, przekonując, iż oba doświadczenia: miłosne zespolenie i akcja porodowa są bardzo podobne w swej naturze - zwykle odbywają się w intymnym otoczeniu, w obecności niewielu osób, towarzyszy im nagość oraz charakterystyczne dźwięki. Istotnie, niekiedy wzajemny wpływ tych zjawisk ma także wymiar praktyczny - uprawianie seksu to znany od stuleci sposób na wywołanie opóźniającego się porodu. Tę metodę przyspieszenia przenoszonej ciąży "przepisuje" pacjentkom część ginekologów, chociaż jej skuteczność nie została w stu procentach potwierdzona.

Kobietom, które na sali porodowej przeżyły prawdziwą gehennę trudno jest uwierzyć, że przejście średnio trójkilogramowego dziecka przez kanał rodny może być odczuwane jako odurzająca przyjemność. Nie brak też matek, które pierwotnie planowały założyć dużą rodzinę, ale poprzestały na jednym dziecku, właśnie z powodu przeżytej traumy. Wszystkie one mogą z rezerwą odnosić się do koncepcji porodowych rozkoszy.

W rzeczywistości poród obfitować może w całą gamę przeżyć, nie tylko zabarwionych bólem. Nie sposób uciec od kolejnych analogii do miłosnego aktu - bowiem niewielki, podniecający ból jest na ogół częstym elementem seksu. Badacze hołdujący orgazmicznym narodzinom przekonują, że są one jak najbardziej możliwe z biologicznego punktu widzenia - podczas akcji porodowej ma miejsce wyjątkowo intensywna stymulacja dróg rodnych, dodatkowo ma miejsce wydzielanie się hormonów, jak m.in. oksytocyna (jej gwałtowny wyrzut następuje też podczas szczytowania w akcie seksualnym) i uśmierzające ból endorfiny.

Dlaczego jednak doznania ekstatyczne tak rzadko są udziałem rodzących? Zdaniem krzewicieli idei ekstazy, winę za ten stan rzeczy ponosi współczesna technicyzacja oraz postępująca medykalizacja porodu, zakłócające jego naturalny przebieg. Dziś kojarzy się on z operacją, a nie z intymnym przeżyciem, tym samym odzierany jest z całej mistycznej oprawy, która według orędowników tej nietypowej metody powinna mu towarzyszyć. Postęp technologiczny nie ominął też oddziałów położniczych. I całe szczęście, wszak urządzenia ratujące życie matki oraz dziecka to sprzęty pierwszej potrzeby, niestety - często rzeczywiście są w użyciu, bo mniejsze lub większe komplikacje zaburzające cud narodzin wciąż się zdarzają i zdarzać się będą.

FAS - dlaczego tak ważne jest, by kobiety w ciąży nie brały do ust ani kropli alkoholu? Bez problemu przenika on bowiem przez łożysko i nieodwracalnie uszkadza ośrodkowy układ nerwowy płodu. Rezultatem może być Płodowy Zespół Alkoholowy - FAS (ang. Fetal Alkohol Syndrome), Alkoholowy Efekt Płodowy FAE (Fetal Alkohol Effect) lub inne zaburzenia ze Spektrum Alkoholowych Uszkodzeń Płodu. Ten ostatnie diagnozowane są dziesięć razy częściej niż pełnoobjawowy FAS.

Nie są to przejściowe problemy, więc niestety nie należy liczyć na to, że dziecko z tego "wyrośnie". Objawy w różnym nasileniu będą towarzyszyć mu przez całe życie. Jednak można, a nawet trzeba rehabilitować malca, aktywnie wspierać jego rozwój. Nie powinno przekreślać się jego szans, nawet jeśli niepomyślna diagnoza jest już faktem. Wiadomo, że nie wszystkie oznaki FAS/FAE skumulują się i ujawnią u jednego dziecka, więc najczarniejsze scenariusze nie zawsze muszą się sprawdzić. Warto jednak wiedzieć, co może się zdarzyć. FAS potencjalnie wiąże się z takimi konsekwencjami jak: m.in. charakterystyczny wygląd twarzy dziecka (brak lub słabo zaznaczona rynienka podnosowa, duży odstęp pomiędzy nosem a ustami, wąska górna warga lub/i brak czerwieni wargowej, szeroko rozstawione oczy, opadające powieki, zmarszczka w kąciku oka, krótki, lekko zadarty nos), niska masa urodzeniowa, niedobór wagi i wzrostu, mniejszy obwód główki w porównaniu z rówieśnikami, w późniejszym czasie - drobna budowa ciała, wzmożone lub niedostateczne napięcie mięśniowe, spowolniony rozwój ruchowy, trudności szkolne, problemy z pamięcią i koncentracją, zaburzenia zachowania, obniżona samokontrola, brak dojrzałości emocjonalnej, umiejętności planowania oraz przewidywania konsekwencji, niemożność tworzenia trwałych, satysfakcjonujących i prawidłowych więzi z innymi.

Jaka ilość alkoholu jest bezpieczna dla ciężarnej i jej rozwijającego się dziecka? Odpowiedź ekspertów brzmi kategorycznie: żadna.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje