Reklama

Reklama

Prawda i mity o kobiecym libido

Od czego zależy to, czy ona ma ochotę na seks? Razem z ekspertem wyjaśniamy, jak działa barometr pożądania u kobiety i rozprawiamy się z obiegowymi opiniami na ten temat. Sprawdźcie, co jest prawdą, a co nie.

Seks zbliża partnerów i ma duży wpływ na ich relacje. Szkopuł w tym, że z ochotą na miłosne zbliżenia bywa różnie. Bardziej kapryśną stroną zwykle jest kobieta. Nic dziwnego, że na temat kobiecego libido krąży wiele sprzecznych przekonań.

Reklama

Czy są one słuszne?

Kobiecym pożądaniem w dużym stopniu kierują wahania hormonalne.

Prawda

Na to, jak kobieta będzie zachowywać się w sypialni, mają wpływ żeńskie hormony płciowe - estrogeny i progesteron. W czasie cyklu miesięcznego ich poziom się zmienia, dlatego jednego dnia partnerka może być ognistą kochanką, a za kilka dni przeistoczyć się w Królową Śniegu.

Mężczyźnie trudno jest to zrozumieć, ponieważ on ma ochotę na seks zawsze. Męskim pożądaniem rządzi bowiem testosteron, którego poziom w ciągu miesiąca jest stały - stąd u mężczyzn duże libido. Warto jednak wiedzieć, że nie tylko hormony decydują o przypływach i odpływach kobiecego pożądania.

Wiele zależy też od tego, jaki tryb życia prowadzi kobieta, czy dobrze się odżywia, czy nie jest zestresowana, czy przyjmuje stale jakieś leki (np. przy nadciśnieniu czy cukrzycy) oraz od relacji, jakie łączą ją z partnerem: ukryte żale i pretensje nie sprzyjają miłosnym uniesieniom i osłabiają pożądanie.

Panie mają największą ochotę na seks zazwyczaj kilka dni przed miesiączką.

Mit

Wiele kobiet tuż przed okresem cierpi na tzw. PMS (z ang: premenstrual syndrome), czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego. Mają wówczas zmienne nastroje, częściej bywają także rozdrażnione, narzekają na obrzęki i ból piersi. Seks jest ostatnią rzeczą, o jakiej wtedy myślą...

Dlatego partnerzy powinni uzbroić się w cierpliwość. Za jakieś 10 dni, kiedy kobieta będzie już po miesiączce i wejdzie w fazę przedowulacyjną, jej organizm zacznie wydzielać większe ilości endorfin. Humor partnerki się wówczas poprawi i zwiększy się jej ochota na pieszczoty.

A między 13. a 15. dniem cyklu (jeśli ten trwa 28 dni), partnerka chętnie sama zainicjuje zbliżenie. Wtedy bowiem następuje owulacja, w czasie której poziom estrogenów u kobiety osiąga szczytowy punkt, a szanse na zajście w ciążę są największe.

Jeżeli więc właśnie staracie się o maluszka - teraz jest na to najlepszy moment. A jeśli nie planujecie na razie kolejnych dzieci, pamiętajcie o odpowiedniej antykoncepcji .

Warto jednak wiedzieć, że są też panie, które mają największą ochotę na seks tuż przed miesiączką. Wynika to z kilku powodów. Po pierwsze, przed okresem prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest niewielkie, więc jeśli kobieta nie chce mieć dziecka, może mieć to dla niej znaczenie.

Po drugie, seks przed miesiączką przyspiesza ją i skraca czas jej trwania, a wydzielane w trakcie współżycia endorfiny zmniejszają odczuwanie bólów miesiączkowych.

Wiele kobiet w czasie ciąży pragnie się kochać częściej niż do tej pory.

Prawda

Tak rzeczywiście bywa - ku radości oraz zaskoczeniu ich partnerów. Wszystko zależy jednak od samopoczucia przyszłej mamy. Na początku ciąży, kiedy dokuczają jej mdłości, senność i nadwrażliwość piersi, kobieta może nie mieć ochoty na seks. Jednak już w drugim trymestrze ciąży, sytuacja diametralnie się zmienia. Przyszła mama czuje się znacznie lepiej, ładnie wygląda, jest pełna energii.

W dodatku, dzięki hormonom ciążowym, jej piersi, pochwa i macica stają się lepiej ukrwione i bardziej wrażliwe na pieszczoty. Wiele kobiet rozbudza się seksualnie właśnie na tym etapie ciąży i np. przeżywa wielokrotne orgazmy.

Niektórym mamom jednak seks w ciąży nie odpowiada. Boją się, że coś może stać się maleństwu lub z dużym brzuszkiem czują się nieatrakcyjne. Ich psychika buntuje się przeciwko współżyciu, co wpływa na obniżenie libido.

Mamy, które karmią piersią, zwykle częściej dążą do miłosnych zbliżeń.

Mit

Prolaktyna (hormon, który odpowiada za utrzymanie laktacji) zmniejsza libido kobiety. W trakcie karmienia obniża się też poziom estrogenu, dlatego wiele mam narzeka na suchość pochwy i dyskomfort przy współżyciu. Zdarza się również, że mamy karmiące nie chcą, by partner dotykał ich piersi, mimo że wcześniej lubiły, gdy je pieścił.

Niektóre kobiety są skrępowane wypływaniem pokarmu, dla innych z kolei biust staje się symbolem macierzyństwa i nie życzą sobie, by partner traktował je jako punkt erogenny. Mężczyzna musi uzbroić się w cierpliwość: wszystko powinno wrócić do normy po zakończeniu karmienia.

Kobietom, które rodziły przez cesarskie cięcie, szybciej wraca apetyt na seks.

Prawda

Z badań wynika, że kobiety, które miały cesarkę, szybciej wracają do aktywności seksualnej. Zanim się tak jednak stanie, przez okres połogu (8 tygodni od porodu), należy się powstrzymać od współżycia: kobieta musi wrócić do formy.

Z drugiej strony należy pamiętać, że ochota na seks zależy od wielu innych czynników, niż tylko sposób rodzenia. Mama po cesarce może być przemęczona czy czuć się nieatrakcyjnie, więc jej libido spada.

Pożądanie a antykoncepcja

Niektóre kobiety stosujące po porodzie doustną antykoncepcję hormonalną zauważają, że ich ochota na seks znacznie spadła. W takiej sytuacji warto rozważyć zmianę pigułek lub też zmienić rodzaj antykoncepcji. Najnowocześniejsze metody działają długoterminowo i nie wpływają na kobiece libido. Na jakie rozwiązania można się zdecydować?

Wewnątrzmaciczny system hormonalny to rodzaj specjalnej wkładki, zawierającej syntetyczny progesteron (lewonorgestrel). Z uwagi na to, że wewnątrzmaciczny system nie zawiera estrogenu mogą korzystać z niego mamy karmiące, a także panie, które nie mogę stosować terapii estrogenowych (np. z powodu ryzyka zakrzepicy). Wkładka zabezpiecza przed ciążą na trzy lata i nie powoduje później problemów z zapłodnieniem. W trakcie jej stosowania mogą jednak występować nieregularne miesiączki, krwawienie może też zaniknąć. Wkładkę należy założyć u ginekologa. Koszt to ok. 500-1000 zł.

Implant antykoncepcyjny zawiera powoli uwalniający się do krwi progestagen, dlatego mogą go stosować mamy karmiące piersią (dla których niewskazane są preparaty z estrogenem). Implant antykoncepcyjny z wyglądu przypomina zapałkę (ma długość 4 cm i szerokość 2 mm). Ginekolog zazwyczaj wszczepia go na ramieniu. Po zabiegu powstaje niewielki siniak, później implant staje się niewidoczny. Zabezpiecza przed ciążą na trzy lata, ale w każdej chwili można go wyjąć i zacząć starania o dziecko. Koszt założenia implantu to ok. 950 zł.


Konsultacja: dr Radosław Jerzy Utnik, psycholog-seksuolog. Tekst: Blanka Wolniewicz

Dowiedz się więcej na temat: kobiece libido

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje