Reklama

Reklama

Savoir-vivre dla maluchów

Chcielibyście, żeby wasze dzieci były dobrze wychowane? Nauczcie je troski i uprzejmości, nie dyscypliny.

Fragment pochodzi z poradnika Kaz Cooke "Dzieciozmagania. Z maluchem przez pierwsze 5 lat", przekład: Beata Gontarczyk-Krampe, wyd. Insignis Media, 2014.

Czym jest dyscyplina?

Reklama

Niestety, w oczach większości ludzi wypowiadających się na ten temat dyscyplina to przede wszystkim karanie. Jednak utrzymywanie dyscypliny nie polega na wymierzaniu kar, ale na uczeniu dziecka uprzejmości, troski o dobro innych oraz zrozumienia obowiązujących zasad.

Powinnaś być trenerką, a nie osobą wymierzającą karę. Maluch nie jest jeszcze na tyle umysłowo rozwinięty, by być w stanie spojrzeć na sprawę z twojego punktu widzenia, ale ty możesz się zawsze postawić w jego sytuacji: wyobraź sobie, że jesteś dzieckiem, które próbuje ustalić, na czym tak właściwie polega dobre zachowanie.

Poza tym wiesz przecież, że nikt nie jest doskonały. Dlatego możesz wprowadzić w domu zasadę, że jeżeli ktoś - czy to ty, czy twój potomek - straci nad sobą na chwilę panowanie, to można po prostu przeprosić i sprawa będzie uznana za załatwioną.  

Oto, co można zrobić, by dyscyplina zadziałała:

- Traktuj swojego malucha jak sojusznika albo czeladnika, a nie jak wroga.

- Dawaj dziecku dobry przykład własnym zachowaniem.

- Tłumacz potomkowi, jakie zachowania są niewłaściwe i dlaczego.

- Nie wymagaj od dziecka, by natychmiast zrozumiało albo zaczęło przestrzegać reguł. Zamiast tego konsekwentnie i choćby tylko bardzo krótko, ale regularnie wyjaśniaj, dlaczego tak musi być. Reguła "Rozkaz to rozkaz!" sprawdza się tylko w koszarach.

- Kiedy wynik nie ma większego znaczenia ("kawałek jabłka czy kawałek gruszki", ale nie wtedy, gdy maluch zmierza prosto na telewizor z wałkiem do ciasta w łapkach), pozwalaj dziecku samodzielnie dokonywać wyboru.

- Ustal kilka prostych, podstawowych zasad, których należy zawsze przestrzegać - np. cisza nocna o 19.30, żadnego bicia oraz kto jęczy i kwęka zamiast normalnie poprosić, ten nie dostanie. Nie obarczaj malucha obowiązkiem opanowania z miejsca całego kodeksu karnego.

- Z twojego zachowania powinno zawsze jasno wynikać, że celem dyscypliny jest nauczenie malucha właściwego zachowania, a nie upokarzanie go, dawanie mu przekonania, że coś jest z nim nie tak, lub wywoływanie w dziecku poczucia winy, kiedy postąpiło nie tak, jak trzeba.  

Przede wszystkim jednak granice powinno się zacząć ustalać stosunkowo wcześnie - kiedy maluch ma roczek czy dwa - i rozszerzać je albo definiować na nowo aż do momentu pójścia dziecka do szkoły.

Kiedy dziecko marudzi

Marudzenie (zwane też jęczeniem, mękoleniem lub jojczeniem) to zdaniem wielu dzieci najlepsza metoda osiągnięcia swojego celu lub wyrażenia wielu emocji. Nie jest to bowiem ani forma niegrzecznego zachowania, ani sprzeciwianie się woli rodziców. Niektórzy z nich pójdą na każdy układ, byle tylko maluch przestał im marudzić - marudny ton głosu jest gorszy od reklam środków odplamiających, prezentowanych przez panie w śnieżnobiałych podkoszulkach.

Co do taktyki zwalczania tego zjawiska panuje zgoda: wszelkie marudzenie i jojczenie należy zignorować oraz poinformować delikwenta lub delikwentkę, że nie będzie się reagować na pytania i prośby niezadane miłym albo normalnym głosem. To pozwoli unikać nagradzania dziecka, kiedy marudzi, i odbierze mu możliwość korzystania z tej metody w przyszłości. (To samo dotyczy napadów złości i płaczu).

Za to kiedy maluch nie marudzi, należy uważnie go słuchać. Czasem dzieciom trzeba powiedzieć, że żadne: "Prooooooszę!" was nie zmiękczy. Podobnie jak zadawanie tego samego pytania po raz sześćdziesiąty siódmy. Albo się będziesz tego trzymała, albo wylądujesz na wieki wieków w "Czyśćcu marudności i zawodzeń". Marudzeniu często można położyć kres, odwracając uwagę dziecka, więc chyba pora nauczyć się stepować.  

Napady złości i płaczu

Swój początek mają zwykle w okolicach 2. roku życia, trwają grubo ponad rok i od czasu do czasu mocno się nasilają (szczególnie u osób o zdolnościach aktorskich). Napady złości, wrzaski i płacz to najczęstsza reakcja malucha na odmowę spełnienia jego życzenia i etap w jego naturalnym rozwoju na drodze do niezależności. Jest to niedojrzały sposób reagowania na problem oraz coś, z czego niektórzy dorośli sami do dzisiaj nie wyrośli.

Żaden inny rodzaj dziecięcej reakcji na coś, co wywołuje gniew, nie jest z punktu widzenia dziecka tak skuteczny. Dlatego musisz pokazać mu inne możliwości. Poniżej kilka porad. - Napady złości i wrzaski najlepiej jest kompletnie ignorować.

- Maluch, który zrobił scenę i dostał to, czego chciał, zakoduje sobie, że to skuteczna metoda.

- Nagradzaj malucha, kiedy czegoś chce lub coś go zagniewało, a nie wpada w przesadną złość.

- Postaraj się unikać sytuacji, które są pewnym sposobem na wywołanie napadu złości u dziecka: zmęczenie; zakupy w jasno oświetlonym i pełnym pokus supermarkecie; pośpieszne pakowanie się do samochodu, bo dokądś NATYCHMIAST trzeba pojechać; dziecko nie ma żadnego wyboru i musi się zgodzić na to, co dostaje (przynajmniej w teorii).

- Sposoby na zignorowanie małego pieniacza: idź do innego pokoju; policz do dziesięciu; pomedytuj; zaśpiewaj sobie po cichu ulubioną piosenkę, nawet jeżeli ma intrygujący tekst (w rodzaju: "Mały poeto, jestem kobietą, zatem"); wyjdź na chwilę na balkon albo na podwórko.

- Mały buntownik może potrzebować, by go po wszystkim przytulić, bo sam się mocno przestraszył.

- Jeżeli napady złości i wrzaski twojej pociechy i ciebie doprowadziły do szału, to spróbuj ją na 5 minut zostawić pod opieką kogoś innego lub nawet samą i spędź 5 minut z dala od "miejsca zbrodni", bo inaczej stracisz panowanie nad sobą i uderzysz dziecko (ewentualnie też zrobisz scenę, co byłoby zupełnie niepedagogiczne).  

Coś na poprawę humoru

Poniższe pomysły pochodzą bezpośrednio od rodziców - warto je wypróbować, kiedy twój maluch wstał lewą nogą z łóżka (albo łóżeczka), gdy w powietrzu wisi groźba płaczu i napadu złości oraz by powstrzymać sprawy, zanim przybiorą jeszcze gorszy obrót.

- kąpiel - nawet maluch, któremu ten pomysł początkowo się nie podobał, rozluźni się, gdy posiedzi chwilę w wannie w towarzystwie zabawek, trochę się pochlapie i popryska wodą z domowej roboty sikawek (metoda nie nadaje się dla dzieci, które z założenia nie przepadają za kąpielą)

- jakakolwiek bezpieczna zabawa w wodzie lub wodą: chlapanie rękoma w wannie czy zlewie, a w gorące dni zabawa w polewanie malucha wodą z węża ogrodowego lub z konewki na balkonie

- woda do picia lub jedzenie

- żel z brokatem - najlepiej brokat wymieszany z kremem albo balsamem do ciała, żeby można się nim było smarować

- wyjście na dwór - nawet z dzieckiem owiniętym kocem lub w czymś przeciwdeszczowym

- ulubiony film na DVD lub książeczka

- jakaś zabawka schowana specjalnie na taką okazję

- wygłupiaj się albo zadawaj głupie pytania

- zachowaj w komputerze plik z ulubionymi obrazkami i dźwiękami i puszczaj je, gdy sytuacja wymaga interwencji

- przytul dziecko i utnijcie sobie pogawędkę lub po prostu posiedźcie lub poleżcie razem w ciszy

- obiecaj specjalnie na tę okazję wymyśloną bajeczkę na dobranoc - i koniecznie dotrzymaj słowa

- wyjdźcie z domu poszukać ptaszków, motylków albo pomarańczowych samochodów

- zapasy na podłodze - pozwól, by dziecko trochę odreagowało, biegając w kółko po podwórku lub parku albo biegnąc aż do huśtawek

- wykonaj niezwykłą wersję jakiejś znanej piosenki (np. "Jedzie pociąg z daleka" zaśpiewane operowym głosem)

- podlejcie rośliny w ogrodzie albo na balkonie (ewentualnie powyrywajcie chwasty pokazywane przez mamę) - pozwól dziecku porwać coś na kawałki (np. gazetę) - niemowlęta i młodsze maluchy szczególnie za tym przepadają

- przebieranki - dotyczy również rodziców - wspólnie wykonajcie jakieś prace domowe

- idźcie zobaczyć, co słychać u sąsiadów albo w sklepie za rogiem

- udaj, że zasypiasz na podłodze

- zapytaj malucha, co by mu poprawiło humor -

Szanuj nastroje malucha

- sama też nie jesteś non stop dla wszystkich uprzejma, więc dlaczego dziecko miałoby być?

- zapytaj, czy nie chciałoby się przez chwilkę samo pobawić, ale zapewnij, że jesteś obok, gdyby cię potrzebowało - możliwe, że trochę za bardzo weszłaś mu w drogę

- plastelina

- wychodząc z domu, miej w torebce mały zestaw kredek i nieduży blok rysunkowy lub jakąś grę na wszelki wypadek

- zaśpiewajcie razem piosenkę, przy której trzeba coś pokazywać albo wykonywać określone gesty ("My jesteśmy krasnoludki", "Ojciec Wirgiliusz" itp.; jeśli trzeba, opracuj własną choreografię)

- ugotujcie lub upieczcie coś razem

- huśtawka

- rozmowa z dziadkiem przez telefon

- pistolety na wodę w wannie

- rozdziel walczące ze sobą dzieci i daj każdemu coś innego do zrobienia - mów zabawnym głosem albo ze śmiesznym akcentem, chodź krokiem kogoś straszliwie nadętego albo przybierz przerażony wyraz twarzy, jak w mocno przerysowanej grze w kalambury

- dzieci są zafascynowane emocjami i językiem ciała, bo przez cały czas próbują je poznać - schowaj się w szafie albo za koszem z brudną bielizną

- zrób namiot z koca i krzeseł

- chłodny prysznic (to raczej pomysł na gorące lato, a nie na 14 listopada)

- upewnij się, czy dziecko nie jest przypadkiem w kiepskim nastroju, bo ty sama jesteś mocno z czegoś niezadowolona

- jeśli tak jest, pomyśl, co mogłoby ci poprawić humor i powiedz o tym maluchowi (o seksie z nieznajomym na karaibskiej plaży lepiej jednak przy tej okazji nie wspominać)

- zamieńcie się rolami: teraz to ty będziesz dzieckiem, a twój maluch rodzicem; sprawdź, co będzie mówił i jak się zachowywał, naśladując ciebie (coś takiego czasem naprawdę otwiera człowiekowi oczy) - zrób z jakiejś zabawki pacynkę lub kukiełkę i pozwól jej "porozmawiać" z maluchem

- dzieci powyżej dwóch i pół roku z przyjemnością pogadają sobie z zabawką mówiącą do nich zabawnym głosem, nawet jeśli siedzisz tuż obok, ruszasz ustami i trzymasz rękę - jak by to ująć - w pupie pacynki

- bańki mydlane (dla wszystkich grup wiekowych)

Dowiedz się więcej na temat: wychowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje