Reklama

Reklama

Śliwkowy zawrót głowy

Śliwki to jeden ze sztandarowych owoców polskiej ziemi. Popularne i traktowane po macoszemu, trochę nam spowszedniały. Pojawiają się już w sierpniu i są dostępne przez kilka tygodni, łagodząc nostalgię schyłku lata i przejście w jesienną aurę.

Oprócz smaku możemy skorzystać z ich dobroczynnych właściwości. Komu będą szczególnie służył, a kto powinien zachować umiar albo zupełnie z nich zrezygnować? Każdy, nawet najzdrowszy produkt ma swoje wady.

Reklama

Niewiedza nie chroni i nie sprzyja zdrowiu. W polskiej kuchni popularne są przetwory ze śliwek. Nasze babcie robiły z nich powidła, dżemy i kompoty. Tymi przysmakami możemy rozkoszować się cały rok. W sezonie skorzystajmy ze świeżych owoców.

Co wyjątkowego skrywa w sobie śliwka?

Świeży owoc to ciekawy, naturalny zestaw witaminowy. Znajdziemy w niej witaminę C, A i E czyli najsilniejsze przeciwutleniacze, które neutralizują wolne rodniki, a tym samym zapobiegają rozwojowi chorób cywilizacyjnych i utrwalają młodość naszych komórek. Któż nie jest tym zainteresowany?


Ze śliwkowej kuracji dla skóry skorzystać możemy jedząc surowe owoce, jak również wykonując maskę na twarz z mocno dojrzałych okazów. Wystarczy zgnieść je widelcem i nałożyć na skórę, uprzednio robiąc jej peeling, na przykład z cynamonu i oliwy z oliwek. Takim prostym zabiegiem odżywimy skórę, uszczelnimy naczynia krwionośne i wygładzimy zmarszczki.

Śliwki korzystnie wpływają na nastrój - są bogate w witaminy z grupy B. Będą więc tonowały wszelkie stany napięcia i ułatwiały zasypianie. Jednak objadanie się nimi przed snem to nie jest najlepszy pomysł. Trzeba zwrócić uwagę, że mają dość wysoką zawartość cukru.

Nie za dużo

Racjonalna porcja to około 5 śliwek na dobę, o ile nie mamy kłopotów z podniesionym poziomem cukru we krwi. Diabetycy i osoby genetycznie obciążone cukrzycą muszą mieć tego świadomość.

Oprócz bogactwa minerałów, takich jak.: potas, magnez, wapń i żelazo, śliwki szczycą się wyjątkowo pokaźną zawartością błonnika. W popularnym trendzie zdrowego życia i żywienia wielu chciałoby się produktami wysokobłonnikowymi objadać bez umiaru. Nic bardziej błędnego.

Owszem błonnik jest nam potrzebny, warunkuje dobrą pracę przewodu pokarmowego, jednak umiar i zdrowy rozsądek jak zawsze są w cenie. Nie możemy przesadzić, bo błonnik w zbyt dużych ilościach wcale nie wyjdzie nam na zdrowie. Nie tylko zaburzy wchłanianie substancji odżywczych, ale zdezorganizuje pracę jelit.

Dla ich prawidłowego działania potrzebne są naprzemienne skurcze i rozkurcze. Błonnik, substancja balastowa, daje jelitom sygnał do skurczu. W zbyt dużych dawkach może, co logiczne, utrudnić ich rozkurcz.

Reakcją organizmu może być ostra biegunka lub zaparcie o podłożu spastycznym - obkurczone jelito. Kto borykał się kiedykolwiek z jelitem spastycznym i jego konsekwencjami, ten dobrze wie, że umiar jest złotą receptą na wszystko.

Połączenie kluczowych antyoksydantów i błonnika daje śliwkom dużą moc w przeciwdziałaniu chorobom nowotworowym. Skutecznie hamując wchłanianie cholesterolu - wykazują działanie przeciwmiażdżycowe.

Wartościowe i cenne dla zdrowia są również śliwki suszone. Trzeba pamiętać, że są pięciokrotnie bardziej kaloryczne niż świeże i mają wyższą zawartość błonnika. Dla osób zmagających się z przewlekłymi zaparciami będą zapewne korzystnym wyborem.

Regularne zjadanie 3-5 śliwek suszonych poprawi perystaltykę jelit i zadba o komfort trawienny. Zarówno śliwki suszone, jak i konfitury, dżemy i kompoty zostawmy sobie na zimę. Latem bierzmy to, co naturalne i świeże. Najlepsze dla zdrowia.  


Ewa Koza, dietetyk, autorka bloga mamsmak.com, MAM s’MAK na życie

Dowiedz się więcej na temat: śliwki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje