Reklama

Reklama

Syndrom dziecka potrząsanego - śmiertelne zagrożenie

Czasem przemęczonym i niewyspanym rodzicom puszczają nerwy. Chcąc uspokoić płaczące niemowlę, gdy nic innego już nie pomaga, potrząsają nim, powodowani mieszaniną bezradności i wściekłości.

W opisanej sytuacji bardzo łatwo o wystąpienie u malucha zespołu dziecka potrząsanego (SBS), czyli narażenie go na śmiertelne niebezpieczeństwo. Pomijając oczywistą kwestię stosowania przemocy, taka czynność niesie za sobą nieodwracalne konsekwencje, z których najpoważniejszą jest śmierć malca.

Tylko ostrożnie!

Reklama

Dlaczego tak się dzieje? System nerwowy niemowlęcia to bardzo delikatna struktura, którą łatwo uszkodzić. Na dodatek jest ona jeszcze niedostatecznie chroniona z powodu niezrośniętego ciemiączka, miękkich kości czaszki oraz wiotkich mięśni szyi. Mózg w tym okresie rozwija się niezwykle dynamicznie i jest szczególnie wrażliwy. Gwałtowne ruchy opiekuna sprawiają, że ten narząd przemieszcza się w przestrzeni międzyczaszkowej, co generuje mikrourazy, pękają drobne naczynia krwionośne, przy czym możliwe też są wylewy do mózgu, uszkodzenia kręgów szyjnych kręgosłupa i gałek ocznych. O wywołanie szkód jest tym łatwiej, że główki noworodków i niemowląt są nieproporcjonalnie duże i ciężkie (u nowo narodzonych stanowią ¼ długości ciała).

W konsekwencji doznanego urazu dziecko może nawet umrzeć lub stracić wzrok. Szacuje się, że nawet co czwarty noworodek, u którego wystąpił SBS umiera w ciągu kilku dni. Inne możliwe następstwa to m.in. niepełnosprawność intelektualna, która objawi się po czasie, spowolniony rozwój, zaburzenia mowy, padaczka, śpiączka, uszkodzenie słuchu, późniejsze problemy z nauką. Podobne skutki mogą mieć także czynności uchodzące za niewinne, np. podrzucanie niemowlęcia podczas zabawy, raptowne podniesienie go z ziemi czy gwałtowne bujanie jego wózkiem.

Ciche tragedie

Syndrom dziecka potrząsanego niekiedy nie zostawia żadnych trwałych, obserwowalnych śladów, dlatego może nastręczać pewnych trudności diagnostycznych, zwłaszcza, że konsekwencje przychodzą po czasie. Czasem zagadkowy zgon malucha utożsamiany jest ze zjawiskiem SIDS - zespołem nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Zdarza się jednak, że objawy SBS są czytelne i wyraźnie wskazują na to, co się stało - charakterystyczne symptomy to m.in. pęknięcia czaszki, siniaki w okolicach szyi, karku, klatki piersiowej, łopatek, zadrapania bądź otarcia w obrębie tych okolic, złamania żeber, obojczyka, krwotok do ciała szklistego.

Rodzice w wielu przypadkach nie chcieli w żaden sposób skrzywdzić dziecka, a fakt, że nim potrząsali celem uspokojenia wynikał z desperacji i niewiedzy. Podobnie jak ci, którzy w ten sposób chcieli zabawić niemowlaka. Niestety, skutki takiego postępowania są opłakane

Problem SBS dotyczy również starszych dzieci, do 3. roku życia, jeżeli zostaną poddane wspomnianym praktykom.

Poniższy film obrazuje, jakie mogą być konsekwencje potrząsania dzieckiem:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje