Reklama

Reklama

To nie szkoła, to rodzina

Każdy rodzic wie, jak ważny jest dobry wybór szkoły dla dziecka. Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami mają znacznie trudniej, bo ich pociechy często nie są w stanie powiedzieć, czy czują się tam szczęśliwe i bezpieczne. W tym przypadku musi to być miejsce godne zaufania na sto procent.

"Dlaczego nie mieszkam w Walii? Czyli powinno być więcej szkół takich, jak ta  

Reklama

Tak reagowali internauci po obejrzeniu nagrania, w jakich warunkach uczą się i bawią dzieci w szkole specjalnej Ysgol Y Deri, w małym walijskim miasteczku Penarth.

Placówka została otwarta pięć lat temu i od tej pory jest największą instytucją tego typu w Wielkiej Brytanii. Skupia 330 uczniów, w wieku od trzech do 19 lat i 300 nauczycieli.

Jej hasło to "Potencjał, Możliwości, Osiągnięcia". Słynie nie tylko ze świetnego wyposażenia sal, ale doskonałego zespołu nauczycieli i terapeutów dowodzonego przez dyrektora Chrisa Brittena. To, co odróżnia ją od typowych szkół, to indywidualne podejście do ucznia.

Jak mówi dyrektor placówki, rolą wychowawcy jest dostrzeżenie mocnych stron podopiecznego i na tej postawie stworzenie dla niego takiego planu zajęć, aby pomimo niepełnosprawności, mógł rozwinąć swój potencjał. Dziecko, które odnosi sukcesy jest zmotywowane do dalszej pracy i ma poczucie własnej wartości.

Z pomocą wykwalifikowanych pedagogów uczniowie przekraczają własne ograniczania. Każde dziecko, nawet to najbardziej zaburzone, może, choćby w części, realizować program edukacyjny. Najważniejsze, aby uczniowie byli szczęśliwi.

Oceny i statystyki nigdy nie powinny stać się celem samym w sobie. Jak wspomina jeden z chłopców, kiedyś był bardzo niemiły dla innych, ale to się zmieniło, bo w szkole dostał wsparcie, którego potrzebował. Placówka jest dumna z atmosfery, która w niej panuje. To nie szkoła, to już rodzina.   


Wycieczka w niezależność     

Uczniowie z opiekunami wybrali się na wycieczkę do malowniczego Exmoor. Tu przez tydzień podejmowali różne wyzwania na świeżym powietrzu. Cześć z nich wspinała się z liną, nawet na wózku, jedni zjeżdżali na tyrolce, inni pływały kajakiem, a wieczorem wszyscy palili ognisko. W ostatnim dniu była dyskoteka.

Nikt nie chciał wracać do domu, a rodzice przecierali oczy ze zdumienia, że ich dzieci tak dobrze sobie radzą bez nich. Dyrektor sądzi, że podopieczni zmienili się przez ten tydzień, jakby wydorośleli. Niektórzy uczniowie po raz pierwszy w życiu byli poza domem bez mamy i taty. Takie wyjazdy mają terapeutyczne znaczenie, gdyż uczą nowych doświadczeń. Są też wyjątkową okazją dla rodziców, by znaleźli czas dla siebie.   BBC nagrało dokument o życiu szkoły. Jest to ciepła, zabawna i inspirująca opowieść o uczniach i ich przewodnikach, którzy zrobili wszystko, by ich podopieczni czuli się tu jak w domu.  

Dowiedz się więcej na temat: szkoła specjalna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje