Reklama

Reklama

Walczymy o życie Hani

- Przez pierwsze miesiące życia Hania nie miała żadnych oznak tej choroby. Aż do ukończenia 3 miesiąca, kiedy rozpoczęły się pierwsze problemy: coraz mniej poruszała nóżkami, zaczynała oddychać używając brzucha, a nie płuc, nie podnosiła głowy, nie obracała się sama, nie podnosiła rączek do góry. Minuty spędzone na brzuszku można było policzyć na palcach jednej ręki, bo rozdzierający płacz, łamał nam serca – piszą rodzice.

Są zdeterminowani, bo walczą o życie córeczki. "Hania jest najdłużej zbierającym na terapię genową polskim dzieckiem z SMA1. Po 6 miesiącach mamy 50 proc. kwoty..." - piszą zrozpaczeni.

Reklama

Czy uda się zebrać fundusze, które pomogą odzyskać zdrowie i życie? Choroba, która niszczy organizm Hani to rdzeniowy zanik mięśni.

Zmutowany gen produkuje mniej białka, niezbędnego do rozwoju połączeń między nerwami a mięśniami. Terapia, na którą zbierają rodzice, zatrzymuje chorobę u podstaw - a w efekcie ratuje życie. Kiedy lek nie zostanie podany, dziecko umiera, przestając oddychać.

- Będziemy walczyć do końca, bo choć cel wydaje się nierealny, to wierzymy w moc dobrych ludzi, którzy podarują Hani zdrowie. Bez Was nie możemy nawet stanąć do walki z potworem, który zaatakował naszą córeczkę! Dla niej leczenie w USA to jedyna szansa na to, że strach o każdy dzień się skończy, a życie zacznie toczyć się z dala od gabinetów lekarskich, bólu i respiratora. Że Hania będzie mogła zawalczyć ten jeden raz o samodzielność - piszą rodzice.

Czy ich słowa zostaną usłyszane? Czy znajdą się ludzie, którzy zechcą pomóc uratować życie małej dziewczynki? Więcej informacji znaleźć można na stronie siepomaga.pl   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje