Reklama

Reklama

Zosia Samosia, czyli trudna sztuka niepomagania (swojemu dziecku)

Chcemy, by było bezpieczne i żyło jak w bajce, jednak prawdziwy świat jest daleki od ideału. Jak nauczyć dziecko radzić sobie bez naszej pomocy, nawet w trudnych sytuacjach?

"I śniadanie sama zjem, / I samochód sama zrobię, / I z wszystkim poradzę sobie!" - pisał Julian Tuwim w wierszu "Zosia Samosia". Choć poeta nie stawia dziewczynki w najlepszym świetle, to współcześni psychologowie przekonują, że Zosia zapewne wyrośnie na odważną i pewną siebie Zofię. Jak przeciąć pępowinę i pozwolić dziecku decydować o sobie?

Wychowanie pod kloszem

Reklama

Janusz Korczak, lekarz i pedagog uczący szacunku dla dzieci i partnerskiej postawy w wychowywaniu, spisał w imieniu najmłodszych zasady, którymi powinni kierować się mądrzy rodzice. Jedna z nich brzmi: "Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych". Jako rodzice staramy się, by dziecko miało poczucie bezpieczeństwa. To bardzo ważny element wychowania. Wiara, że otrzyma od nas wsparcie nawet w życiu dorosłym, stanowi podstawę do rozwijania pewności siebie. Łatwo jednak popaść w przesadę.

- Rodzice nadmiernie chroniący dziecko uczą je, że świat jest zagrażający, niebezpieczny, nieprzewidywalny i tylko bliska obecność opiekuna jest gwarantem bezpieczeństwa - ostrzega Dorota Maciejec, psycholożka dziecięca. - Taka postawa uniemożliwia rozwój samodzielności, ale też ogranicza naturalną potrzebę eksplorowania otoczenia, która jest wynikiem wrodzonej ciekawości poznawczej. Dzieci wychowywane pod "ochronnym parasolem" nie wierzą w siebie, trudno im dostrzec swoje mocne strony, postrzegają siebie jako nieudaczników.

Nie oznacza to jednak, że nie mamy okazywać dziecku uczuć czy unikać bliskości. Głaskanie i przytulanie pozytywnie wpływa na jego rozwój i pozwala właściwie przejść separację prowadzącą do samodzielności w przyszłości. To właśnie chłód rodzicielski powoduje w dziecku strach i brak zaufania zarówno do osób bliskich, jak i obcych.

Proces usamodzielnienia

Jak więc właściwie wygląda proces wychowywania samodzielnego dziecka? Rodzic powinien stopniowo nabierać dystansu, czyli powoli stawać się biernym obserwatorem, który gotowy jest pomóc swojemu dziecku tylko wtedy, gdy jego wsparcie faktycznie będzie potrzebne. Nie wolno wyręczać malucha czy odbierać mu przyjemności płynącej z samodzielności.

Wbrew powszechnym opiniom również nadmierna dyscyplina nie jest korzystna dla rozwoju dziecka. Nasza surowa postawa faktycznie skutecznie wymusza uległość, sprawia jednak, że dziecko staje się marionetką w naszych rękach, a nie samodzielnym człowiekiem.

Lepiej więc wyrazić swoje zdanie, ale pozwolić maluchowi mówić "nie". Dzięki temu wychowamy asertywnego człowieka, który wie, że może zaprotestować, gdy zostaną przekroczone jego granice. Nie oznacza to, że nie mamy dziecku niczego odmawiać. To my dysponujemy wiedzą o świecie i wiemy, co jest dla niego dobre i bezpieczne. Chodzi jednak o to, by uszanować to, że maluch jest odrębną jednostką i ma prawo mieć własne zdanie.   

- Rozwijanie samodzielności u dzieci jest inwestycją w ich przyszłe życie. Jest postawą, dzięki której młody człowiek będzie radził sobie z wyzwaniami dnia codziennego. Kształtowanie tej umiejętności zaczyna się od najmłodszych lat przez umożliwienie samodzielnego jedzenia, ubierania się, dokonywania pewnych wyborów, a także przez narzucenie dziecku obowiązków, na miarę wieku i możliwości - przekonuje Dorota Maciejec.

Ćwiczenia z samodzielności - dla rodziców

Gdy jesteśmy z dzieckiem na placu zabaw, pozwólmy mu wspiąć się na najwyższą drabinkę. Naszym zadaniem jest asekurować malucha i zadbać, by zabawa była bezpieczna. Błędem jest powstrzymywanie go przed osiąganiem celów, które sobie wyznacza. Niewłaściwą postawą jest także zmuszanie naszej pociechy do robienia rzeczy, na które nie ma ochoty. Oczywiście warto zachęcać, jeśli jednak usłyszymy odmowę, uszanujmy ją.

Pozwólmy dziecku wybrać posiłek w restauracji z naszą niewielką pomocą. Tę umiejętność promuje McDonald’s, dlatego jest idealnym miejscem do ćwiczeń. Maluch może skomponować zestaw Happy Meal, wybrać zabawkę, napój czy owoc.  Następnie, w towarzystwie rodzica, podchodzi do kasy i odbiera swój posiłek. Mama lub tata asystują mu, a w razie potrzeby - udzielą pomocy.

Dziecko przypomina sobie późnym wieczorem, że nie zrobiło zadania domowego. Co zrobić? Błędem jest wykonywanie zadania za nie. Co prawda w ten sposób uczy się, że może na nas liczyć w każdej sytuacji, ale przecież w życiu dorosłym nie ustrzeżemy go przed konsekwencjami np. niewłaściwie wypełnianych obowiązków zawodowych. Zdecydowanie lepiej jest rano obudzić malucha pół godziny wcześniej, by wykonał zadanie przed pójściem do szkoły. 

By zrozumieć, jak właściwie powinno się traktować dziecko, najlepiej za każdym razem postawić się w jego położeniu. Nie chcielibyśmy, żeby ktoś bez przerwy za nas podejmował decyzje, wybierał, czym mamy się interesować, wyręczał nas nawet w tym, co sprawia nam przyjemność. Rodzic musi zrozumieć, że dziecko stanowi niezależną jednostkę, która po prostu nie potrafi się jeszcze w jasny sposób komunikować i nie wie zbyt wiele o świecie. Naszym zadaniem jest przekazanie tej wiedzy, okazywanie wsparcia i miłości oraz zapewnienie bezpieczeństwa, ale decydowanie o samym sobie lepiej zostawić dziecku.  

Artykuł powstał we współpracy z marką McDonald’s.

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje