Reklama

Reklama

Granice szczerości

Czy partnerowi należy mówić o wszystkim, czy może lepiej "dla dobra związku" zataić pewne zdarzenia? Szczerość jest wartością, bez której związek traci sens, ale jednocześnie bycie całkowicie szczerym oznacza pozbawienie się jakiejkolwiek intymności.

O granicach szczerości w związku rozmawiamy z seksuolog Aliną Henzel- Korzeniowską.

Czy w związku pomiędzy kobietą i mężczyzną opartym na miłości, przyjaźni i bliskości można być całkowicie szczerym?
Alina Henzel-Korzeniowska: - Szczerym na pewno tak, ale czy całkowicie? Szczerość jest wartością, bez której związek traci sens. Zamiast odczuwać satysfakcję i radość z poczucia bliskości, zaczynają nas wówczas nękać negatywne emocje związane z nieufnością, podejrzliwością... Z drugiej strony, bycie całkowicie szczerym oznacza pozbycie się jakiejkolwiek swojej intymności.

Reklama

- Można mieć jakieś swoje sekreciki, ale takie, które nie będą ważyły na wzajemnym zaufaniu. Chodzi tu o sprawy drobne, nie mające związku z partnerem. Jeśli kłamstwo dotyczy sprawy, która mogłaby zaboleć tę drugą osobę lub wzbudzić jej gniew, to obojętnie, czy prawda wyjdzie na jaw, czy nie, i tak będzie to miało wpływ na związek. W świadomości osoby kłamiącej pozostanie ślad, czy to w postaci poczucia winy wobec partnera czy żalu do partnera, że swoją postawą niejako zmusza do nieszczerości - a stąd prosta droga do budowania dystansu i oddalenia.

Podobno jednak są rzeczy, o których lepiej nie mówić, np. o poprzednich partnerach...
- To jest bardzo zindywidualizowane u każdej pary. Niektórzy chcą poznać przeszłość swojego partnera, ponieważ jest to źródło wiedzy, które może pomóc w obecnym związku. Wymiana wzajemnych doświadczeń, przeżyć bardzo zbliża, pozwala lepiej wzajemnie się zrozumieć. Trzeba jednak zachować pewien umiar i takt. Nie wolno porównywać partnerów na niekorzyść obecnego - czy to wprost, czy za pośrednictwem nadmiernego wychwalania byłego.

- Z kolei krytyka i oczernianie byłego budzi pytanie, czy to samo nie spotka obecnego. Nie można też ciągle wracać do przeszłości i wciąż na nowo ją analizować, zamiast żyć obecnym związkiem. Może to wywołać jeszcze innego rodzaju wątpliwość: czy aby ten miniony związek jest naprawdę zakończony? Nie róbmy więc tajemnicy z przeszłości, ale też nie poświęcajmy jej zbyt wiele uwagi. Całkowite omijanie tej kwestii i odmowa odpowiedzi na stawiane pytania budzi podejrzenia, tworzy barierę. Czasami jednak partnerzy umawiają się, że nie będą rozmawiać na ten temat. Najczęściej zdarza się tak w wypadku nadmiernie rozwiniętej zazdrości.

A jak sprawa wygląda w przypadku zdrady? Powiedzieć czy nie?
- Przy temacie zdrady pojawia się to kłopotliwe pytanie. Mogłoby się wydawać, że jeśli jest to jednorazowy wypadek lub zakończony już epizod i nikt się o tym nie dowie, to nie będzie to miało żadnego wpływu na związek. Nie jest to jednak prawda. Zdrada zawsze ma znaczenie, ponieważ pozostaje w świadomości zdradzającego, który będzie czuł się ciągle nie w porządku. Dotyczy to, oczywiście par, które nadal chcą być ze sobą.

- Odwołując się do doświadczeń klinicznych, okazuje się, że jeśli ludziom naprawdę zależy na sobie, to przyznają się do zdrady. Przynosi to ulgę osobie, która zdradziła, wprowadza poważny zamęt w związku, ale niektórym związkom udaje się przez to przejść. Na dodatek często wychodzą z tego kryzysu wzmocnione. Dowiadują się, jak wiele potrafią przezwyciężyć i że mimo wszystko chcą być ze sobą. Nie można jednak udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: powiedzieć czy nie. Żaden psychoterapeuta tu nie może doradzić.

- Decyzję zawsze trzeba podjąć samodzielnie w oparciu o znajomość i wyczucie reakcji partnera. Ważna jest także znajomość samego siebie, czy potrafimy o tym zapomnieć, tak by to nie miało wpływu na nasze funkcjonowanie. Zdarza się, że niektóre pary z góry umawiają się, by nie mówić o nic nieznaczących zdradach. Z reguły jednak ludzie pobierają się ze sobą, oczekując wzajemnej uczciwości.

Czy istnieje pojęcie "kłamstwo dla dobra związku", dla świętego spokoju?


- Zależy od wagi problemu. W istotnych sprawach lepiej negocjować, perswadować, przekonywać. Jeśli to nie skutkuje, jesteśmy zmuszeni albo zrezygnować z tego, na co partner się nie zgadza, albo go okłamać. Kłamstwo jest upokarzające zarówno dla osoby okłamywanej, jak i kłamiącej. Jest wyrazem braku szacunku, często wynika ze słabości, strachu, wygodnictwa i egoizmu. Bywa efektem nadmiernej zaborczości partnera, wykorzystywanej dominacji psychicznej, fizycznej bądź finansowej. Pełni funkcję doraźnego, powierzchownego czy tymczasowego rozwiązania problemu.

-W rzeczywistości niczego nie zmienia, tylko dodatkowo komplikuje sytuację. Jeśli kłamiemy w istotnych dla obydwu stron sprawach, to znaczy, że mamy poważny problem. Może źle się dobraliśmy? Może daliśmy sobie zbyt mało czasu na wzajemne poznanie, może niepotrzebnie zatailiśmy jakieś sprawy, za mało rozmawialiśmy? Czy nie lepiej więc w tej sytuacji rozstać się, niż tkwić w kłamstwie?

Dlaczego ludzie kłamią, zamiast otwarcie rozwiązywać problemy?
- Często chcą ochronić partnera przed bólem albo boją się jego reakcji. Są też osoby, które z natury nie mają odwagi mówić prawdy, obawiają się, żeby ktoś nie wykorzystał ich otwartości. Kłamią więc odruchowo nawet bez powodu. Najczęściej wynoszą to z domu rodzinnego. Dla innych z kolei kłamstwo jest rodzajem narkotyku, rodzajem hazardu, źródłem emocji, które dodają pikantnego smaczku skądinąd zwykłym sytuacjom.

Czy przemilczenie też jest kłamstwem?
- Przemilczenie jest ograniczeniem szczerości. Często wynika z dobrych intencji, z pragnienia by nie urazić partnera. Czasem lepiej przemilczeć krytykę, jeśli wiemy, że nie odniesie ona konstruktywnego wpływu, a może wręcz zaszkodzić. Zdarza się, że krytyka mobilizuje do zmian, ale nie w przypadku osób o niskiej samoocenie.

- W kwestii przemilczenia muszę powtórzyć to samo, co w wypadku kłamstwa. Przemilczanie drobnych spraw może być korzystne dla związku, ponieważ pomaga uniknąć drobnych konfliktów, ale w sprawach naprawdę istotnych jest tak samo destrukcyjne jak kłamstwo.

Mówi się, że partner nie może pełnić roli przyjaciółki, ale przecież w trudnych sytuacjach właśnie w nim powinniśmy szukać wsparcia i zrozumienia...
- To fakt, że jeśli będziemy ciągle wypłakiwać mu się na ramieniu, analizować własne problemy, słabości i szukać wsparcia - zagubimy relację erotyczną. Nie możemy oczekiwać od partnera, że zastąpi nam terapeutę. Oczywiście, należy dzielić się swoimi uczuciami, wspierać się w trudnych sytuacjach, ale to nie może zdominować związku...

- Trudno też oczekiwać, że nasz partner będzie z entuzjazmem analizował wszystkie sprawy, które zwykle omawiamy na spotkaniach z przyjaciółką. Trzeba pamiętać o pewnej różnicy w sposobie komunikowania się mężczyzn i kobiet. Mężczyźni z reguły wymieniają się informacjami, kobiety - dzielą się emocjami. Oczywiście istnieją wyjątki...

Wróćmy do początku, gdy dwoje ludzi poznaje się. Z jednej strony chcemy się jak najlepiej zaprezentować, z drugiej - chcielibyśmy się dać poznać. Czy lepiej wówczas chować się za wyidealizowaną maską, czy od razu pokazać się od każdej, nawet najbardziej kontrowersyjnej strony?
- Ani jedno, ani drugie. W tym wypadku - jak zwykle, zaleca się umiar i stopniowe dozowanie informacji. Nie wiemy przecież, w jakim stopniu partner jest tolerancyjny. Niektóre osoby rzeczywiście lubią prowokować niepopularnymi poglądami, by przetestować potencjalnego partnera, czy też samemu dowartościować się oryginalnymi poglądami. To jednak na niewiele się zdaje. W pierwszym okresie silnej fascynacji, nawet jeśli słyszymy coś, co bardzo się nam nie podoba, i tak nie zastanawiamy się nad tym.

- Na tym etapie emocjonalnego zaangażowania nie myśli się racjonalnie, niewiele jest rzeczy, które mogłyby nas zniechęcić. Inaczej wygląda sytuacja, gdy emocje są na dalszym planie, a najważniejszym celem jest znalezienie jak najlepszego kandydata/kandydatkę na męża/żonę i ojca/matkę. Wtedy od samego początku staramy się podkreślać te cechy charakteru, które są najbardziej społecznie pożądane do pełnienia tych ról.

Proste pytania w rodzaju: "jak minął ci dzień?", "co robisz?" mogą wynikać z różnych powodów. Jak rozpoznać, czy są przejawem troski, tęsknoty, czy może chęci kontrolowania?
- W normalnej sytuacji jest to przejaw troski, potrzeby bliskości, wyobrażenia sobie tej drugiej osoby. Intencja kontrolowania, sprawdzania dochodzi do głosu w wypadku braku zaufania, przeżytego zawodu. Dzielenie się przeżyciami minionego dnia jest sposobem radzenia sobie z tęsknotą. Najczęściej żyjemy w takim tempie, że nie jesteśmy w stanie na bieżąco relacjonować tego, co robimy.

- Dzisiejsza technologia sprawia, że dzięki telefonom komórkowym i internetowi możemy być dostępni przez 24 godziny na dobę. To stwarza poczucie bycia kontrolowanym, ale wystarczy wyłączyć komórkę pod pretekstem wyczerpania się baterii i "znikamy z pola widzenia". To dopiero może budzić podejrzenia! Rozwój technologii z jednej strony ułatwia nam kontakty, z drugiej jednak pozbawia prywatności.

Rozmowę przeprowadziła Renata Rychlik

Alina Henzel-Korzeniowska - psycholog-seksuolog, psychoanalityk, ekspert na forum: www.seksuolog.org.pl

Magazyn Wesele

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: związek | kłamstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje