Reklama

Reklama

Już nie chcę być błaznem

Uparty introwertyk i egoista

Reklama

Po sukcesie powieści także kariera aktorska Hugh ruszyła z miejsca. Coraz częściej zaczął się pojawiać w ambitnych produkcjach. Przełom nastąpił w 2003 roku: Laurie wygrał casting do serialu o ekscentrycznym lekarzu. Gdy zachwyceni producenci powiedzieli mu, że jest wprost stworzony do roli House'a, dopadły go wątpliwości. Grając Amerykanina, musiałby pozbyć się brytyjskiego akcentu. Co gorsza, miał opuścić Anglię i na wiele miesięcy przenieść się do Los Angeles. Ostatecznie, za namową żony, podjął wyzwanie.

"Zrobiłem to, bo byłem przekonany że serial będzie klapą" - wspomina dziś aktor. Ku jego zdziwieniu, "Doktor House" okazał się hitem. W ciągu następnych kilkunastu miesięcy jego życie wywróciło się do góry nogami.

Dziś "Doktor House" emitowany jest w 70 krajach, ma miliony fanów na całym świecie. To prawdziwy fenomen, bo przecież jego bohater nie jest typem człowieka, z którym łatwo się identyfikować. Gregory House to uparty introwertyk i egoista, który zawsze stawia na swoim.

Nie bardzo liczy się ze zdaniem współpracowników, a już najmniej przejmuje się uczuciami pacjentów. Jest za to prawdziwym geniuszem i fascynującym mężczyzną.

House wraca do domu

Zarówno fani, jak i twórcy serialu, zgodnie podkreślają, że jego fenomen to przede wszystkim zasługa Hugh. Swoim zwyczajem Laurie nie podziela tej opinii. "Jestem błaznem" - powtórzył ostatnio. I wyznał, że wciąż nie może uwolnić się od przekonania, że przynosi wstyd ojcu, który był genialnym lekarzem. "Zarabiam grube miliony na nieudolnym kopiowaniu tego wspaniałego człowieka" - mówi.

O tym, że Hugh planuje odejść z bijącego rekordy popularności serialu, mówiło się już od jakiegoś czasu. Ostatnio jednak aktor wydał oficjalne oświadczenie, w którym napisał, że ósmy sezon serialu będzie ostatnim, w jakim weźmie udział. Zszokowanym fanom wyznał, że serial miał zły wpływ na jego życie prywatne.

"Przez ostatnie siedem lat byłem gościem w domu. Pracowałem po 10 miesięcy, a gdy wreszcie wracałem do Anglii, czułem się obcy we własnym domu. Zrozumiałem, że nie mam życia poza serialem i czas z tym skończyć" - stwierdził. Wtajemniczeni dodają, że sytuacja jest dużo poważniejsza i powodem odejścia aktora z serialu jest naprawdę głęboki kryzys małżeński. Podobno Jo, mając już dość ciągłej nieobecności męża, postawiła mu ultimatum: albo serial, albo rodzina. Wygląda więc na to, że Hugh dokonał wyboru. I tak genialny doktor Gregory House opuszcza szpital Princeton Plainsboro. Wraca do domu.

Justyna Kasprzak

Nowy większy SHOW - elegancki magazyn o gwiazdach! Jeszcze więcej stron, więcej gwiazd i tematów! Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu, w sprzedaży od 4 lipca!

Śródtytuły pochodzą od redakcji INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: Hugh Laurie | Dr House

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje