Reklama

Reklama

Marcin Wilk o Irenie Kwiatkowskiej: miewała ciemne myśli

Właśnie - wojna. Ta wrażliwa dziewczyna stanęła na wysokości zadania, wykazała się hartem ducha, była łączniczką w Powstaniu, a potem zamilkła. Dlaczego rzadko wracała do tego okresu?

Reklama

- Nie lubiła mówić o tych latach. Podobno ludzie, którzy przeżyli wojnę, często milczą, nie chcą wracać do traumy. Doskonale to rozumiem.

- Kwiatkowska była ulepiona z przedwojennej, solidnej gliny, w której walka za ojczyznę była rzeczą oczywistą. Tacy jak ona nie zadawali pytań, po prostu szli bronić kraju. W sensie odruchu udział w powstaniu był dla niej naturalny. A przed powstaniem, a właściwie na początku okupacji, prawdopodobnie uczestniczyła w jakichś kursach kosmetycznych. Być może zdawała sobie sprawę, że wojna kiedyś się skończy i trzeba o siebie dbać? Pamiętajmy, że pierwsze lata okupacji, zwłaszcza w Warszawie, wyglądały inaczej niż rok 1944 i 1945. Ludzie starali się jakoś żyć. Funkcjonowały teatry, kawiarnie...

Ale Kwiatkowska zawiesiła swoją działalność aktorską, nie grała nigdy w jawnych teatrach.

- Nie grała w teatrach okupacyjnych. Pod tym względem była patriotką z krwi i kości.

Po wojnie miała już trzydzieści kilka lat, tymczasem w jednej z audycji radiowych przedstawiła się jako 23-latka. Zmagała się z kompleksami na punkcie wieku?

- W tamtej sytuacji chodziło o coś innego. Żart sytuacyjny. Poza tym Kwiatkowska raczej nie przejmowała się swoim wiekiem.

Przez całe życie wyglądała na dużo młodszą niż w rzeczywistości

- Całe życie bardzo o siebie dbała, świetnie się odżywiała, gimnastykowała się. Dzięki znajomościom męża w najbardziej siermiężnych czasach sprowadzała z Francji kiełki. Kiedy nogi roztańczone szybują do nieba, ma 60-kilka lat, a jaką kondycję!

Narzucała sobie reżim żywieniowy, w pracy też była perfekcjonistką. Jak wyglądał dzień Ireny Kwiatkowskiej?

- Był absolutnie podporządkowany pracy od samego rana, kiedy powtarzała teksty. Pomagał jej mąż - mieli w domu fortepian, więc Bolesław Kielski mógł akompaniować. Znała perfekcyjnie nie tylko swój tekst, ale też kwestie kolegów, bywała więc dla nich utrapieniem. Wymagająca, zawsze punktualna, skupiona, szalenie denerwowała się przed występami i nie można było do niej wtedy absolutnie mówić. Wbrew pozorom nie prowadziła bujnego życia towarzyskiego.

Dowiedz się więcej na temat: Irena Kwiatkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje