Marcin Wilk o Irenie Kwiatkowskiej: miewała ciemne myśli

Aktorzy często odreagowują stres towarzyszący wyjściu na scenę podczas zakrapianych, nocnych spotkań. Kwiatkowskiej zdarzało się imprezować?

- Miała kiedyś epizod alkoholowy, o którym mówiła w jednym z wywiadów, ale nikt na ten temat nie potrafił mi nic więcej powiedzieć. Na pewno nie trwał długo i skutecznie z niego wyszła. Co być może splata się z ciemną stroną jej charakteru. Kwiatkowska miewała ciemne myśli, o czym możemy przekonać się, czytając fragmenty jej pamiętnika. Ludzie, którzy ją znali, mówią, że raczej trzymała się z boku. O ile aktorzy prowadzą rozbudowane życie towarzyskie, w jej przypadku ograniczało się tylko do wyprawiania imienin "jak u cioci". Zapraszała wtedy znajomych do swojego mieszkania na Tamce. Taki miała charakter, przed wojną też przesadnie nie szalała. Nie wiem, czy była lubiana. Nie dopuszczała do siebie innych ludzi zbyt blisko. Na pewno ją szanowano. Natomiast zachowywała dystans, była zadaniowa, skoncentrowana na pracy. Do tego nie pasuje rozbudowane życie imprezowo-towarzyskie.

Reklama

Pewnie dlatego udało się Kwiatkowskiej zbudować tak bogaty dorobek artystyczny.

- Tak, choć pozostała mistrzynią drugich ról. Tymczasem jeszcze przed wojną marzyła o dużych rolach dramatycznych. Szlifowała warsztat grając pod koniec lat trzydziestych w teatrach prowincjonalnych: w Katowicach i w Poznaniu. Była jednak aktorką stworzoną właśnie do tych mniejszych: nie tylko zewnętrznie, ale też psychicznie, bo, jak mówią niektórzy aktorzy, by grać rozbudowane role dramatyczne, trzeba mieć po prostu w sobie pewne predyspozycje. Ona ich raczej nie miała.

- Potrafiła za to świetnie przygotować postać zbudowaną na anegdocie, monologu. Była świetną aktorką charakterystyczną. My ją za to kochamy, ale ona sama mogła mieć inne ambicje. Na pewno tak było przed wojną. To rodziło napięcia.

Niepokój, napięcia, ciemne myśli ma już Kwiatkowska kilkunastoletnia. W pamiętniku jest nawet fragment, w którym poddaje w wątpliwość istnienie Boga. A przecież religia była dla niej niezwykle istotna, a w ostatnich latach najistotniejsza.

- Bóg znika trochę, kiedy u Kwiatkowskiej pojawia się praca, szczególnie w latach 45.-89., można więc anegdotycznie powiedzieć, że Bóg znika, kiedy pojawia się PRL. A całkiem serio - wydaje mi się, że wiara Kwiatkowskiej była rozmaita: i głęboka i momentami dewocyjna, powierzchowna, czasem z wątpliwościami, o których mówimy.

Dowiedz się więcej na temat: Irena Kwiatkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje