Maria i mężczyźni

Ale pewnie słyszysz więcej komplementów?

Reklama

Wszyscy mi gratulują, że zeszczuplałam, co wydaje mi się nieeleganckie. Bo ludziom generalnie się wydaje, że chudnie się po to, żeby bardziej się podobać, i nikt nie zadaje sobie pytania, czy za smukłą sylwetką nie stoi na przykład stres. Ostatni rok, kiedy pracowałam nad płytą maria awaria, był wyczerpujący. Mam poczucie, że mój organizm pożarł wszystkie zapasy odłożone na czarną godzinę. Może następny rok będzie spokojny i wrócę do obfitości?

Jak powstawała ta płyta?

Wiedziałam, o czym ma być, chodziłam z pomysłem przez kilka miesięcy. A potem pojechaliśmy z Edkiem do naszej zapadłej wsi na Krecie, do której jeździmy od lat, i zaczęłam pisać teksty. Tam też powstały zdjęcia do książki Bezwstydnik, która ukazuje się równolegle z płytą. Fotografował mnie Edward, bez grama pudru, żadnych upiększaczy, retuszu czy dodatkowych świateł. Więc to jestem ja prawdziwa, uchwycona w intymnych sytuacjach przez mężczyznę, którego kocham i z którym żyję. Na bezwstydnie. Te zdjęcia są dopełnieniem tego, o czym śpiewam.

Śpiewasz o miłości, ale szorstko, mocno, na granicy wulgarności. Jak dużo jest ciebie w tekstach marii awarii?

Myślę, że ja, Maria Peszek, mogę się podpisać pod każdym słowem, nie zapominając, że sztukę trzeba traktować z przymrużeniem oka. Ludzie w najintymniejszych chwilach wyrażają się często bardzo radykalnie, co nie znaczy, że te mocne słowa pozbawione są czułości. Zastanawiałam się, dlaczego potem artyści przekładają język czułości na powierzchowne, nic nieznaczące teksty. Ja chciałam spróbować uchwycić radykalność i intymność bez wstydu i kulturowych ograniczeń.

Śpiewasz: "są kobiety pistolety i kobiety jak rakiety, chude, długie, bezzmarszczkowe, z wydepilowanym krokiem". Wyśmiewasz się z nich, współczujesz, a może chciałabyś być jedną z nich?

Pewnie wszystko po trochu. Ten tekst jest dla mnie protestem przeciwko obowiązującym kanonom urody. Ja całe życie musiałam się z nimi zmagać i często przegrywałam. Przez lata byłam bliska grania dużych, fantastycznych ról kinowych. Najlepiej wypadałam na zdjęciach próbnych, a potem w ostatniej chwili reżyserzy wybierali inne aktorki. Nie rozumiałam tego, więc wiele takich przegranych bitew było dla mnie dramatycznych. Gdybym nie miała mojej samoakceptacji, mogłoby być naprawdę krucho. Ale ta piosenka to też trochę protest przeciw wszelkim obowiązującym nakazom, konwencjom, wymogom, nie tylko urodowym, ale przede wszystkim mentalnym i kulturowym. To taki mój mały manifest inności w ogóle. Myślę, że fantastycznie jest być takim kawałkiem "dziko rosnącego nieba" jak ja, chociaż wcale nie jest to łatwe.

Dowiedz się więcej na temat: ciało | rodzice | problem | dziecko | awaria | teksty | peszek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje