Reklama

Reklama

Nie ma złej publiczności

Jednak, kiedy Ivo Pogorelich w tym roku nie trafił do wszystkich, a nawet nie trafił do krytyków, to się zdenerwowałeś na tych, do których nie trafił - suchej nitki nie zostawiłeś na krytyku, który z kolei wcześniej na Pogorelichu suchej nitki nie zostawił, recenzując jego koncert w znanej gazecie.

Reklama

- To nie ma nic do rzeczy! Ludzie, którzy byli obecni na recitalu Pogorelicha, znaleźli się tam z potrzeby obcowania ze sztuką jednego z najważniejszych muzyków w historii. Koncert trafił do wszystkich! Właśnie dlatego wywołał taką burzę rozmów, artykułów i recenzji. Gdyby był nijaki i nie trafił, nikt by o nim nie rozmawiał. To, że koncert Ivo Pogorelicha wywołał poruszenie, jest dowodem na to, jak wielkim artystą jest Pogorelich. Wielka sztuka charakteryzuje się skrajnymi emocjami. Nie ma tu miejsca na obojętność czy normalność. Ja zdenerwowałem się na sposób, w jaki to wydarzenie zostało opisane. Padły ogromne słowa, które zahaczały o brak zdrowego rozsądku, niemal osobiste wycieczki. Raził mnie brak kultury tej recenzji.

Czy przejmujesz się recenzjami swojej gry, swojej osoby? Czy one mają dla ciebie jakiekolwiek znaczenie, a może i wpływ na to, co i jak grasz?

- Staram się być wierny sobie, ale to, co robię jest dla ludzi i nie może mi być obojętne co oni o tym myślą. Muszę powiedzieć, że recenzje dobre cieszą mnie długo, a złe smucą bardzo krótko. Ważna jest dla mnie opinia kilku osób i ich wskazówki zawsze biorę sobie do serca. Często słyszę, że gram repertuar zbyt trudny w odbiorze. Tego typu wskazówek do serca sobie nie biorę, a dlaczego? Myślę, że wcześniej już na to odpowiedziałem.

Rozmawiał Dariusz Łukaszewski

Dowiedz się więcej na temat: warzywa | publiczność | potrawy | marzenie | muzyka | szczęście | nagranie | Łukasz | USA | żona | Carnegie Hall | koncert

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje