Reklama

Reklama

Pasja jest najważniejsza

Pani córka jest aktorką, często oglądacie razem filmy. Nie da się nie zauważyć, że film stanowi dla Pani ogromną inspirację.
Tak. Przygotowałam nawet taką kolekcję "Moda i film - wzajemne inspiracje" w 2004 roku. Pierwszą inspiracją były bliskie mi kobiety w mojej rodzinie. Uwielbiałam obserwować, jak szykują się do wyjścia na wieczorowe przyjęcia. Każdą suknię mogłabym jeszcze dzisiaj opisać ze szczegółami. Jednocześnie kochałam kino.

Reklama

Oglądałam mnóstwo filmów francuskich, amerykańskich i polskich. Z polskich najbardziej utkwiły mi w pamięci sukienki Teresy Tuszyńskiej w filmie Janusza Morgensterna "Do widzenia, do jutra".

Była prawdziwie śliczna, taka polska Audrey Hepburn.
Właśnie, to był ten styl. Uwielbiam Audrey Hepburn z "Rzymskich wakacji" czy "Śniadania u Tiffany'ego". Ritę Hayworth, a później Jane Fondę... to przecież ona wylansowała modę na cekinowe mini i kozaki za kolana, na które w tym sezonie jest takie szaleństwo! Można powiedzieć, że moda zatacza ogromne koło, a możliwość czerpania z różnych epok, łączenia różnych stylów jest fascynująca.

Wydaje się jednak, że dziś nie ma już takich diw, które potrafiłyby, dzięki swojej osobowości, przekuć własny styl ubierania w symbol. Marlena Dietrich założyła męski smoking, Greta Garbo owinęła głowę szalem - i do dzisiaj o tym mówimy.

Marlena Dietrich wywarła na mnie ogromne wrażenie, zwłaszcza w "Maroko" i "Błękitnym aniele". Bardzo lubię męskie elementy w stroju kobiecym, np. żakiety w stylu Marleny, z dłuższą dolną klapą i mocno zaznaczonymi ramionami. Styl męski nie oznacza braku kobiecości, wszystko zależy od sposobu noszenia, poruszania się, osobowości właśnie.

I faktycznie, trudno byłoby mi wymienić osobę, która pod tym względem jest w stanie dorównać gwiazdom z lat 30.,40. czy 50. Dlatego też nawet w kinie najbardziej cenię sobie filmy, które nawiązują do dawnych stylizacji.

Szuka Pani u swoich bliskich inspiracji, konstruktywnej krytyki, rad?
Syn wspiera mnie radami w sprawach organizacyjnych i biznesowych, to on przygotował pierwszy biznesplan dla mojej firmy. Mąż jest bezkrytyczny - podoba mu się wszystko, co na siebie włożę (śmiech). Weronika też nie zawsze bywa obiektywna... jednak bezbłędnie wyczuwa trendy. Kiedy przygotowywałam kolekcję na 10-lecie, to ona mi powiedziała: "Mamo, lata 30.! Duże, kanciaste ramiona" i na ubiegłorocznym pokazie wystąpiła w sukni swojego projektu, ecru, z mocno zaznaczonymi ramionami. I miała rację - jest to absolutny hit zbliżającego się sezonu.

Rozmawiała Karolina Chymkowska

Dowiedz się więcej na temat: rosati | tkaniny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje