Reklama

Reklama

Piotr Głowacki zdradził, jak wyglądają imprezy disco-polo

Dodał też, że najbardziej go zaskoczył rozmach tej imprezy. 

Reklama

- Bawiliśmy się przednio, zaproszono nas do strefy VIP, był to pierwszy i jedyny bankiet show-biznesowy, na którym wszystkiego było w opór - stwierdził aktor. 

Głowacki wytłumaczył, że na bankietach po premierach filmów, jedzenie i alkohol kończą się zwykle bardzo szybko, bo jest ich mało.

Głowacki zdradził też, że bardzo podobała mu się gościnność muzyków oraz ich żywiołowość. Dużym przeżyciem był dla niego wyjazd na jeden z koncertów zespołu "Weekend". 

- To była mała miejscowość pod Bydgoszczą, nad jeziorem, plenerowy występ, Radek dawał z siebie wszystko, więc i ja, i publiczność bardzo na tym skorzystaliśmy - powiedział Głowacki. Aktora zaskoczyło jednak to, co zobaczył za sceną. 

- Za drzwiami, gdzie powinno być zaplecze i garderoba, była tylko drabina. A na dole stał samochód z którego muzycy wcześniej wysiadali. To było niesamowite, że opowiadamy o rzeczywistości, która jest atrapą - podsumował Piotr Głowacki.

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Głowacki | 'Disco Polo'

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje