Reklama

Reklama

Pokolenie, które boi się jeść

Anoreksja to rodzaj kapsułki z psychozą: mamy do czynienia z urojeniami - tak samo silnymi jak w schizofrenii ale dotyczącymi jedzenia i obrazu własnej osoby... Jakie urojenia mają osoby cierpiące na zaburzenia jedzenia?

Reklama

- Przyjęło się uważać zaburzenia jedzenia za zaburzenia psychiczne z innego kręgu, niż takie choroby psychotyczne jak schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa, paranoja czy ciężka depresja. Ja bym wprowadził jedno rozróżnienie - już w samej nazwie psychotyczność.

- Psychotyczność to jest takie zjawisko, za pomocą którego można opisać procesy psychiczne nawet w obrębie zdrowej osobowości. W pewnym sensie psychotyczność, jako zjawisko, jest elementem życia psychicznego każdego człowieka, nawet zdrowego. Na przykład w sytuacji zakochania jest element takiej psychotyczności, czyli takiego zniekształcenia obrazu świata, drugiej osoby, które odpowiada charakterem zniekształceniu rzeczywistości psychotycznej.

- To zjawisko, tylko już w formie patologicznej, występuje u pacjentów z zaburzeniami jedzenia. Jeżeli się rozmawia z taką pacjentką o rodzicach, szkole, studiach, o chłopaku, jeśli go ma, to wydaje nam się, że mamy kontakt z kimś, kto trafnie potrafi ocenić rzeczywistość, umie odczytać i nazwać niuanse emocjonalne. Natomiast kiedy zaczynamy rozmawiać z nią o jedzeniu, od tego momentu zaczynamy czuć, że to jest ktoś inny, że mamy do czynienia z zupełnie inna osobą. Psychotycznością została objęta pewna część, specyficzna część jej osobowości. W przypadku osób z zaburzeniami jedzenia, taką psychotycznością jest objęte ich przeżywanie ciała, przeżywanie uczuć związanych z percepcją własnego ciała i jedzenia.

- Podsumowując - pacjentki anorektyczne mogą być, metaforycznie rzecz ujmując, w dwóch trzecich swojego przeżywania w realnym i racjonalnym kontakcie z nami w świecie niepsychotycznym, a w jednej trzecie, tej dotyczącej cielesności, zanurzone w swojej psychotyczności. To tak jak z przykładowym mężczyzną - paranoikiem , który cierpi na napady patologicznej zazdrości. Można z nim rozmawiać o wszystkim i nie mamy poczucia jego zaburzeń. Wystarczy zapytać go o jego żonę i natychmiast widzimy i słyszymy innego człowieka.

Anorektyczki, kiedy mają opisać swoją chorobę, często mówią, że słyszą w głowie głos, który mówi: nie musisz jeść, jesteś silna, albo: jesteś gruba, jesteś brzydka, nikt cię nie chce, nikt cię nie kocha, albo, w krytycznych zwrotach choroby: nie zasługujesz na to, żeby żyć...

- Nazwanie tego głosem jest uproszczeniem. To nie tyle głos, co zwerbalizowany reprezentant, jeśli można tak powiedzieć, całego nurtu emocjonalno-poznawczego takiej pacjentki. Ten głos werbalizuje całą gamę autoagresywnych i wrogich w stosunku do siebie uczuć i impulsów.

- Głos: jesteś gruba, jesteś brzydka to zwerbalizowanie uczucia wstrętu, lęku, poczucia winy za jedzenie. W niektórych postaciach zaburzeń anorektycznych głównym nurtem jest nurt depresyjny - pacjentki wtedy czują i myślą, że jedzenie jest czymś, na co nie zasługują, że życie jest czymś, na co nie zasługują. To jest jedna z najcięższych i najtrudniejszych postaci tej choroby, bo z takimi przekonaniami trudno dyskutować. One wywodzą się z bardzo głębokiej wewnętrznej agresywności. My, psychiatrzy nazywamy takie stany psychotycznymi. Psychika pacjenta zrywa kontakt ze zdroworozsądkową realnością i rzeczywistością, którą wspólnie uznajemy za zdrową, dobrą, wartościową, potrzebną.

Bulimia - symptomy, objawy i leczenie. Przeczytaj!

- Pacjentki, które często oglądają się w lustrze, często mówią tak: "Wiem, że jestem chuda, ale czuję, że jestem gruba". Do tego stopnia, że pacjentki w stanie wyniszczenia sprawdzają skórę na swoim brzuchu i czują i widzą na nim fałdy tłuszczu. Ten rodzaj przeżyć nazywamy urojeniem psychotycznym.

Żadna inna choroba psychiczna nie zbiera tak tragicznego żniwa - blisko 20 proc. chorych umiera z zagłodzenia albo powikłań. Co oznacza wyleczenie w tej chorobie?

- Wyleczenie w przypadku anoreksji to osiągnięcie bezpiecznej wagi. To nie oznacza, że jest to waga zgodna z normami medycznymi, ale taka, która nie zagraża bezpośrednio życiu. Według kryteriów naszego oddziału taka bezpieczna waga to ok. 18 BMI, chociaż niektórzy definiują granicę na 18.5 BMI. Dużo jeszcze brakuje do normy medycznej, która wynosi 19.5 BMI, ale osiągnięcie bezpiecznej wagi wystarcza, by chora osoba mogła bezpiecznie funkcjonować poza oddziałem.

- W przypadku zaburzeń bulimicznych wyleczenie jest wtedy, kiedy pacjentka znormalizuje swoje zachowanie jedzeniowe, to znaczy nie prowokuje wymiotów. Raz na dwa - trzy tygodnie może się zdarzyć oczywiście jakiś epizod, ale uznajemy taką osobę za wyleczoną.

- Doprowadzenie do sytuacji, w której pacjentka, dla której osią życia było kontrolowanie jedzenia, głodzenie się, lęk, poczucie winy, osiągnie poziom przeżywania, w którym będzie wolna od takich uporczywych i przymusowych obsesyjnych myśli , trwa o wiele dłużej. Psychoterapia indywidualna może trwać jeszcze kilka lat.

Harriet Brown, autorka wydanej niedawno książki "Kiedy jedzenie wymaga odwagi", matka anorektyczki, z bezsilnością patrzyła, jak jej radosna, zdolna do empatii czternastoletnia córka zamyka się w sobie, wpada w depresję, zaczyna obsesyjnie myśleć o jedzeniu, a jednocześnie przestaje jeść. Istotna część tej książki to próba poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co zrobili rodzice, albo czego nie zrobili, że ich dziecko zmaga się z takim problemem. W jakim stopniu na zaburzenia jedzenia ma wpływ najbliższe otoczenie?

- Rola najbliższego otoczenia, rodziny w chorobach związanych z zaburzeniami jedzenia jest tak samo duża, jak w przypadku innych zaburzeń psychicznych. Anoreksję mogą mieć kobiety, które mają jakiś deficyt, który nastąpił w kluczowym momencie rozwoju - w pierwszych kilku, kilkunastu miesiącach życia, albo między 3 a 6 rokiem życia. Choroba może też wystąpić u kobiet, które nie miały żadnych traumatycznych przeżyć w dzieciństwie, ale doznały w późniejszym wieku na przykład nadużycia seksualnego. Taka zależność bardzo często występuje u bulimiczek. Te pacjentki, poprzez zachowania bulimiczne, powtarzają w jakiś sposób rodzaj przekraczania granic, stając się agresywne wobec siebie samych.

- W etiologii zaburzeń jedzenia bardzo duża jest rola rodziny, szczególnie matki ale także ojca i rodzeństwa. A także wszystkich wydarzeń, jakie miały miejsce w najbliższym otoczeniu we wczesnym i późniejszym dzieciństwie osoby, która zachoruje. Ale wpływ - nie oznacza winy. O winie można mówić wtedy, i tylko wtedy, kiedy np. matka, albo ktoś z rodziny, świadomie robi coś, o czym jest w pełni przekonany że jest szkodliwe dla dziecka. Wtedy możemy mówić o winie. Trudno jednak winić kogoś za działania nieświadome, których podłożem często jest przecież dobra wola. Matki nie mają często świadomości, jak niekorzystne dla rozwoju małego dziecka mogą być ich działania, które w ich przekonaniu mają wychowawcze i zdrowotne założenia.

W Stanach Zjednoczonych w ostatnim czasie stosuje się terapią opartą na rodzinie(FTB). Jakie metody stosowane są w Polsce?

- W Polsce stosujemy kryterium wiekowe. Do ukończenia szkoły średniej dziewczyna objęta jest leczeniem kompleksowym, którego elementami są: terapia rodzinna , indywidualna, farmakoterapia - podawanie leków psychiatrycznych - przeciwdepresyjnych i przeciwlękowych, a w przypadkach zagrażających życiu - leczenie szpitalne. Jeżeli chodzi o kobiety dorosłe - leczenie wygląda tak samo, za wyjątkiem terapii rodzinnej.

Z zaburzeniami odżywiania - z anoreksją, bulimią, napadowym objadaniem się zmaga się od 3 do 6 proc. nastolatków na świecie. Jaki procent z nich choroba doprowadza do stanu, który wymaga nie tylko terapii ale leczenia szpitalnego?

- Leczenia szpitalnego wymaga od 5 do 15 procent. W przypadku anoreksji patrzymy na wagę - wskaźnik BMI poniżej 16 jest stanem zagrażającym życiu i kwalifikującym do leczenia szpitalnego. W przypadku bulimiczek wyniszczające wymioty, które występują częściej niż 1-2 razy w tygodniu. Jeżeli chodzi o pacjentki naszego ambulatorium - nieco więcej jest kobiet chorujących na anoreksję, niż bulimię.

- Nasz oddział jest częścią Kliniki Psychiatrii Dorosłych. Czas hospitalizacji pacjentek z zaburzeniami anorektycznymi wynosi od 3 do 6 miesięcy. Pacjentki z bulimią przebywają na oddziale do 3 miesięcy, jest to jest związane z programem leczenia. Była taka pacjentka, która na naszym oddziale była 9 miesięcy, ale to skrajność. W tej chwili czas pobytu pacjentek reguluje w dużym stopniu Narodowy Fundusz Zdrowia.... Są ustalenia, by leczenie nie trwało dłużej niż 3 miesiące. Oczywiście pobyt w szpitalu nie kończy terapii. Pacjentki trafiają potem do naszego ambulatorium, albo do przychodni w swoich miejscowościach, gdzie terapia indywidualna i farmakologiczna jest kontynuowana.

- Od 15 do 30 procent kobiet leczonych w szpitalu, trafia do niego ponownie. ,,Rekordzistką'' jest kobieta, w tej chwili 27-letnia, która spędziła na oddziale 9 miesięcy, i była to jej czwarta hospitalizacja. Nie mamy informacji o tym, jak potoczyły się losy wszystkich naszych pacjentek. Pobyt w szpitalu nie jest podstawą leczenia zaburzeń jedzenia. Interweniuje się w najcięższych momentach przebiegu choroby.

Promowanie modelek, które nie wyglądają jak wieszaki, wielki sukces na scenie Adele, która ma piękny głos a niekoniecznie chudą sylwetkę, reklamy kosmetyków jednej z firm, która na zdjęciach pokazuje piękne, wcale nie chude ciała modelek, czy pokazywana ostatnio reklama dżinsów - promująca kształt, nie rozmiar - czy to są oznaki otrzeźwienia?

- Według mnie zabiegi takie nie mają istotnego znaczenia. Błąd tkwi w założeniu, które jest takie, że to media wpływają na chorobę. Według mnie tak nie jest. To poczucie omnipotencji ludzi, którzy takie akcje organizują. Oni wyobrażają sobie, że pokazując takie reklamy wpłyną na przekonania, na utrwalone, emocjonalne tendencje, które tkwią bardzo głęboko. To jest bardzo powierzchowne. Nigdy nie wiemy, jak wypowiedzi np. Adele, która mówi, że nie przywiązuje wagi do swojego wyglądu, zostaną odebrane indywidualnie przez kobiety z zaburzeniami jedzenia. Znaczna część może pomyśleć sobie:co ona mówi, jak ona wygląda, jest tłusta, odrażająca... Nie ma takiego przełożenia, że jakiekolwiek kampanie reklamowe mogą wpłynąć na taki rodzaj patologii.

- Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie przedstawicielka jednej z naszych telewizji, w której wyemitowano program o anorektyczkach. Intencją programu miało być takie właśnie otrzeźwienie. Redaktorka była przerażona charakterem ogromnej liczby postów, na internetowej stronie stacji , w których młode dziewczyny wymieniały się informacjami - jak uzyskać wagę i wygląd jednej z kobiet , która zgodziła się wystąpić w celu przestrogi... To nie jest oczywiście moja filipika w ogóle przeciwko kampaniom reklamowym, uważam jednak, że wszelkie tego typu zakrojone na szeroką skalę działania, nie biorą pod uwagę kwestii indywidualnego odbioru i interpretacji poszczególnych obrazów, słów czy przekazywanych treści.

- Paradoksem może wydawać się stwierdzenie , że w zaburzeniach jedzenia nie chodzi o jedzenie. Jak każdy objaw, także i ten, ukrywa w swojej symbolice odwieczny i jakże powszechny aspekt karmienia, dawania, przeżywania przyjemności, osiągania stanu błogości i zaspokojenia potrzeb kojarzących się z psychicznymi aspektami macierzyństwa. W polskiej, ale nie tylko polskiej kulturze, bardzo silnie obecny i przejawiający się w tradycji goszczenia, świętowania przy suto zastawionym stole, a także utożsamienia zdrowego wyglądu z dobrze odżywionym, czyli dosyć pulchnym dzieckiem.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Adam Curyło jest psychiatrą i psychoterapeutą, kierownikiem Oddziału Leczenia Zaburzeń Jedzenia Kliniki Psychiatrii Dorosłych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Jolanta Pawnik

Dowiedz się więcej na temat: anoreksja | Anorexia Nervosa | psychiatria | choroby | bulimia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje