Reklama

Reklama

Razem parkujemy

Wzruszyłeś się chociaż, gdy zobaczyłeś syna po raz pierwszy?

Reklama

PK: Muszę się do czegoś przyznać. Kiedy przyszedłem do szpitala zobaczyć małego, byłem umówiony już ze znajomymi na pępkowe. Spojrzałem na syna, pomachałem żonie i musiałem biec. Dopiero gdy Paweł zaczął robić pierwsze grymasy, gdy wziąłem go za rękę, uświadomiłem sobie, co zdarzyło się w moim życiu. Od tamtego momentu myślę o nim bez przerwy. Mam w głowie obrazy, jak chodzi, je, przewraca się.

Opieka nad dzieckiem okazała się trudna?

PK: Karmienie łyżeczką czy przewijanie nie stanowią dla mnie większego problemu. Ale to żona jest mistrzynią w zajmowaniu się Pawłem.

Wracasz więc do domu i odciążasz żonę...

PK: Nie zawsze, bo zespół Feel to nie tylko koncerty, ale również zajmowanie się sprawami papierkowymi, organizacyjnymi. Tylko w domu mam na nie czas.

Jaka jest Twoja rola w wychowaniu Pawła?

PK: Wypełniam synowi czas, kiedy tylko mogę. Wymyślam zabawy, zabieram na spacer. Najbardziej jednak podoba mi się, jak mały mnie naśladuje. Wiercę na przykład wiertarką, a on staje z boku. Przypatruje mi się chwilę, a potem bierze swoją zabawkę i robi to samo, co ja. Widać, że tata jest dla niego autorytetem...

Co Paweł lubi robić z Tobą najbardziej?

PK: Na przykład mój syn kocha brumy, czyli samochody. Dostaję od niego małe autko, on bierze swoje i zaczynamy jeździć po całym domu. Potem tankujemy, następnie zatrzymujemy się przy garażu i razem parkujemy.

Syn Cię zmienił?

PK: Zanim się pojawił, żyłem tak, jakbym przedłużał sobie czasy szkoły średniej. Podchodziłem do wszystkiego na luzie. Kiedy zostałem ojcem, zrozumiałem, co oznacza poczucie odpowiedzialności za żonę, dziecko. Po koncercie zawsze muszę wykonać telefon do domu. Rozmawiam najpierw z Agatą, potem z Pawłem. Lubię to, bo mój syn wyrywa żonie słuchawkę i chce mi wszystko opowiedzieć. I zaczyna:

"Bo tata, brumy, zjechać, mama do babi była..." i tak dalej.

Czy dziecko zmieniło coś między Tobą a żoną?

PK: Myślimy o drugim.

Jakie wartości wyniesione z domu chciałbyś przekazać synowi?

PK: Chcę mu uświadomić, że trzeba mieć swoje miejsce na ziemi, szanować swoją rodzinę i siadać razem przy stole chociaż w niedzielę.

Rozmawiał Maciej Gajewski

Dowiedz się więcej na temat: dziecko | Piotr Kupicha | żona | Feel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje