Reklama

Reklama

Richard Gere: Irytujący marzyciel kończy 70 lat

Sam siebie określa irytującym marzycielem, a w kinie dopatruje się czegoś więcej niż jedynie kasowych produkcji. Wierzy w magię filmów, które mogą poruszać, skłaniać do refleksji, ale również wywoływać dyskusję i wpłynąć na zmianę społeczną, sam dając przykład, że jeden człowiek może coś zmienić.

Reklama

Kiedy zgodził się zagrać bezdomnego w "Time Out Of Mind", postanowił nie tylko zrobić najlepszy film, jaki mógł, ale także zapewnić praktyczną pomoc osobom w tym samym położeniu, w jakim znalazł się jego bohater.

W rozmowach z brytyjskim dystrybutorem powiedział, że zależy mu, aby ten film pomógł lokalnym grupom bezdomnych. Dlatego też udał się do Glasgow, Dublina i Londynu, aby wziąć udział w pokazach połączonych ze zbiórką funduszy dla lokalnych grup bezdomnych.

Dowiedz się więcej na temat: Richard Gere

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje